Przy przejściu dla pieszych na warszawskiej Pradze, u zbiegu ul. Zamienieckiej i Grochowskiej, mieszkańcy stawiają znicze, zostawiają kwiaty i maskotki. To wyraz pamięci o 6-letnim Tomku, który zginął w tragicznym zdarzeniu 19 stycznia. Prokuratura przedstawiła już zarzuty dwojgu kierowcom uczestniczącym w wypadku, jednak nie zastosowano wobec nich środków o charakterze izolacyjnym.

Fot. Warszawa w Pigułce
Do wypadku doszło w poniedziałek, 19 stycznia, tuż po godz. 15. Według wstępnych ustaleń śledczych, kierująca fordem kobieta podczas wykonywania manewru skrętu w lewo nie ustąpiła pierwszeństwa jadącej prosto toyocie. W wyniku zderzenia toyota wypadła z jezdni i wjechała bezpośrednio na przejście dla pieszych, gdzie znajdowały się cztery osoby.
Wypadek pociągnął za sobą poważne skutki. Poszkodowane zostały 3 kobiety oraz 6-letni chłopiec. Mimo przewiezienia do szpitala i udzielonej pomocy medycznej, dziecka nie udało się uratować. Miejsce tragedii zostało upamiętnione przez lokalną społeczność, a wyrazy współczucia rodzinie przekazał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
We wtorek, 20 stycznia, Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Południe ogłosiła zarzuty obojgu uczestnikom zdarzenia. Śledczy uznali, iż naruszenia zasad bezpieczeństwa przez oboje kierujących przyczyniły się do wypadku w podobnym stopniu.
Kobieta przyznała się do winy i złożyła wyjaśnienia. Mężczyzna nie przyznał się i odmówił składania wyjaśnień. Prokurator nie wystąpił o areszt tymczasowy ani nie zastosował wolnościowych środków zapobiegawczych.












