W przemówieniu przypominał o zwycięstwie nad bolszewikami i znaczeniu patriotycznego wychowania. Uwagę mediów przyciągnęło jednak określenie dotyczące żołnierzy walczących pod Monte Cassino. W historycznym kontekście słowa prezydenta oznaczały bowiem coś zupełnie innego, niż najprawdopodobniej zamierzał powiedzieć.
Karol Nawrocki przemawiał podczas Święta Wojska PolskiegoCentralne obchody Święta Wojska Polskiego odbyły się w Warszawie. Ich kulminacyjnym punktem była uroczysta defilada na Wisłostradzie, podczas której zaprezentowano nowoczesne uzbrojenie oraz pojazdy wykorzystywane przez polską armię.
W przemówieniu Karol Nawrocki nawiązał przede wszystkim do Bitwy Warszawskiej z 1920 roku. Prezydent podkreślał, iż zwycięstwo nad bolszewikami było możliwe dzięki jedności społeczeństwa, sile Wojska Polskiego oraz przywiązaniu do niepodległości.
Jak poinformowała Kancelaria Prezydenta, Nawrocki przekonywał również, iż bezpieczeństwo kraju powinno pozostawać ważniejsze od bieżących sporów politycznych. Mówił o potrzebie budowania silnej armii, patriotycznej edukacji i odpornych instytucji państwowych.
Wpadka prezydenta dotyczyła Monte CassinoW pewnym momencie Karol Nawrocki zaczął wymieniać osoby oraz środowiska, które miały wyrosnąć dzięki patriotycznemu wychowaniu. Wspomniał między innymi Jana Pawła II i Zbigniewa Herberta. Następnie użył określenia „wielkich obrońców Monte Cassino”, zestawiając ich z obrońcami Westerplatte.
To właśnie ten fragment przemówienia wywołał kontrowersje. Jak zauważyła Wirtualna Polska, polscy żołnierze nie bronili Monte Cassino. Ich zadaniem było zdobycie silnie umocnionych pozycji zajmowanych przez wojska niemieckie.
W historycznym znaczeniu „obrońcami Monte Cassino” byli zatem Niemcy, a Polacy znajdowali się po stronie nacierających aliantów. Wszystko wskazuje jednak na to, iż prezydent chciał oddać hołd bohaterom spod Monte Cassino, a niefortunne sformułowanie było przejęzyczeniem.
Polscy żołnierze zdobywali niemieckie pozycjeBitwa o Monte Cassino była jednym z najkrwawszych starć kampanii włoskiej podczas II wojny światowej. Masyw wraz z klasztorem stanowił istotny punkt niemieckiej linii Gustawa, która blokowała aliantom drogę w kierunku Rzymu.
Po wcześniejszych nieudanych natarciach wojsk alianckich do walki przystąpił 2. Korpus Polski dowodzony przez generała Władysława Andersa. Polacy atakowali wyjątkowo trudne, górskie pozycje, ponosząc przy tym ogromne straty.
18 maja 1944 roku patrol 12. Pułku Ułanów Podolskich dotarł do ruin klasztoru. Nad Monte Cassino pojawiła się biało-czerwona flaga, a Emil Czech odegrał hejnał mariacki. Zdobycie wzgórza stało się jednym z najważniejszych symboli polskiego wysiłku zbrojnego podczas II wojny światowej.
Według danych przytoczonych przez Kancelarię Prezydenta podczas obchodów 82. rocznicy bitwy w walkach zginęło 923 polskich żołnierzy, 2931 zostało rannych, a 345 uznano za zaginionych.
Wcześniej prezydent prawidłowo mówił o zwycięstwie PolakówKontekst wcześniejszych wypowiedzi Karola Nawrockiego wskazuje, iż słowa z 15 sierpnia były najprawdopodobniej zwykłym lapsusem. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej prezydent uczestniczył we Włoszech w uroczystościach z okazji rocznicy bitwy o Monte Cassino.
W udzielonym wtedy wywiadzie podkreślał, iż żołnierze 2. Korpusu dokonali niezwykłego czynu po wcześniejszych, zakończonych niepowodzeniem próbach zdobycia wzgórza przez inne wojska alianckie. Mówił także wprost o polskim zwycięstwie i przełamaniu niemieckiej obrony.
Jedno niewłaściwie użyte słowo wystarczyło jednak, aby fragment przemówienia ze Święta Wojska Polskiego zyskał zupełnie inny wydźwięk. W przypadku tak ważnych wydarzeń historycznych różnica między „obrońcami” a „zdobywcami” ma fundamentalne znaczenie. Polscy żołnierze zapisali się w historii właśnie jako zdobywcy Monte Cassino i bohaterowie jednej z najtrudniejszych bitew II wojny światowej.











