Tragiczny wypadek na A1. Wiemy, kiedy zapadnie wyrok

tulodz.pl 1 godzina temu

Proces Sebastiana M. przed piotrkowskim sądem toczy się od roku. W środę (7 października) obie strony wygłaszają mowy końcowe.

Strony wygłaszają mowy końcowe

Prok. Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach zwracał uwagę nie tylko na brawurową i bardzo szybką jazdę BMW, ale również na postawę oskarżonego.

- choćby śmierć całej rodziny nie była wystarczającym powodem do zakwestionowania obrazu samego siebie. By za wszelką cenę uniknąć odpowiedzialności, oskarżony uciekł do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i nie wahał się zrzucać winę na tych, których pozbawił życia. (…) Tak wygląda wysoki sądzie człowiek, który przez całe życie przyzwyczajał się do przekonania, iż jest lepszy od innych ludzi

- mówił.

Zaznaczył, iż żadna ustawa nie jest w stanie przewidzieć wszystkich sposobów, w jakie człowiek może wykorzystać rozwój techniki do zwiększenia zagrożenia dla innych ludzi.

- Od chwili uchwalenia obowiązującego Kodeksu Karnego zmieniło się bardzo dużo, ale nie zmieniła się wartość ludzkiego życia. Stopień naruszenia reguł bezpieczeństwa osiągnął w tej sprawie poziom wyjątkowy. Skutki zachowania oskarżonego są najtragiczniejsze z możliwych. Jego sposób życia przed popełnieniem przestępstwa ujawnia trwałe lekceważenie norm chroniących życie innych ludzi. Jego postawa po pokazuje brak rzeczywistej refleksji nad znaczeniem własnych czynów

- podkreślił Duda.

"Brak refleksji nad znaczeniem własnych czynów"

Wskazał, iż państwo nie dysponuje w tej sprawie karą w pełni odpowiadającą ciężarowi tej tragedii.

- Nie ma takiej kary, która przywróci rodzinie Patryka, Martyny i Oliwiera przyszłość, którą Sebastian M. unicestwił w ciągu kilka sekund. Istnieje tylko najwyższa kara, jaką wolno wymierzyć zgodnie z ustawą. To 8 lat więzienia

- powiedział prokurator.

Do wypadku doszło 16 września 2023 r. wieczorem na autostradzie A1 koło Piotrkowa Trybunalskiego. Na wysokości wsi Sierosław na jezdni w kierunku Katowic BMW zderzyło się z Kią, która wpadła na bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Jadąca autem rodzina - małżeństwo i ich pięcioletni syn - zginęła na miejscu.

Dołącz do kanału TuŁódź na WhatsAppie!

Idź do oryginalnego materiału