Tragedia w Bardzie (woj. dolnośląskie) rozegrała się w środę 17 czerwca około godz. 17.00. 9-letni Natan był ze swoim 48-letnim tatą na wycieczce. Szli ulicą Główną przy tamtejszej bazylice.
Wtedy z impetem wjechał w nich kierowca Toyoty. Siła uderzenia była tak duża, iż rzuciła ojca z synem na mur świątyni. Samochód uderzył w jej róg, odbił się, a potem jest zderzył się z inną Toyotą.
Pomimo natychmiastowej reanimacji ani 9-letniego Natana, ani jego taty nie udało się uratować.
Tragedia w Bardzie – ruszyła zbiórka na rzecz bliskich ofiar. „Natan był jedynym synem i wnukiem”
W sieci na na rzecz bliskich ofiar wypadku w Bardzie.
„Nikt nie jest przygotowany na tak niewyobrażalną stratę. Ta tragedia nigdy nie powinna się wydarzyć. Pisząc to, gula w gardle i ścisk w klatce piersiowej jest przeogromny” – czytamy w opisie zbiórki zorganizowanej przez przyjaciół rodziny ofiar.
„Natan był jedynym synem i jedynym wnukiem. W jednej chwili cały świat runął. Tu na ziemi zostali najbliżsi, którzy walczą, aby przetrwać. Pomóżmy im stanąć na nogi. Ta nagła i bolesna strata pozostawiła po sobie nie tylko ogromną pustkę w sercach, ale również trudną sytuację życiową, z którą trzeba się zmierzyć mimo niewyobrażalnej żałoby” – argumentują.
„Zebrane środki pomogą w codziennym funkcjonowaniu rodziny po tej ogromnej tragedii. Każda, choćby najmniejsza wpłata, będzie nieocenioną pomocą. Dziękujemy za okazane serce i prosimy o modlitwę za naszych ukochanych chłopaków” – apelują twórcy zbiórki.
Jej cel to uzbieranie 500 tys. zł. W chwili publikacji materiału na koncie zbiórki było około 10 tys. zł, wpłaconych przez nieco ponad setkę osób.
52-letni podejrzany o spowodowanie wypadku nie żyje
Tragedia w Bardzie we wtorek 16 czerwca zyskała dodatkowy rozdział. Tego dnia zmarł 52-letni kierowca Toyoty, podejrzany o spowodowanie wypadku, w którym zginęli Natan i jego tata.
– Mężczyzna rano źle się poczuł i możliwie jak najszybciej trafił do szpitala w Kłodzku. Tam zmarł krótko po przyjęciu – informuje Mariusz Pindera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.
Po wypadku 52-latek był zabrany do szpitala w Polanicy-Zdroju. Tam śledczy przedstawili mu zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Podejrzany się do niego nie przyznał. Twierdził, iż nic nie pamięta ze zdarzenia.
Prokuratura chciała, by 52-latek trafił do tymczasowego aresztu. Sąd się na to nie zgodził. Zastosował wobec mężczyzny inne środki wolnościowe:
- dozór policji,
- zakaz opuszczania kraju,
- poręczenie majątkowe.
Mariusz Pindera zaznaczył, iż śledczy nie mają jeszcze aktu zgonu mężczyzny. Nie wiadomo też jeszcze z jakiego powodu 52-latek zmarł.
Jak informowało radio RMF FM, jego śmierć najpewniej nie była skutkiem wypadku drogowego w Bardzie, a miała związek z przewlekłą chorobą. Więcej odpowiedzi może dać sekcja zwłok mężczyzny.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania











