Gdy słucha się deklaracji Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, można ulec złudzeniu, iż Polska wreszcie staje się bezwzględnym terytorium dla pijanych kierowców. A potem przychodzi szara rzeczywistość, czyli obywatelskie zatrzymanie kierowcy z 2,7 promilami i decyzja prokuratury, która po prostu puszcza go wolno.