Do Fundacji Animals Przystań Świnoujście wpłynęło zgłoszenie o dwóch lisach znajdujących się na pasie oddzielającym drogę ekspresową S3, niedaleko wjazdu do tunelu. Jeden z nich był ciężko ranny – leżał nieruchomo, z trudem unosząc głowę. Drugi, zdrowy, nie odstępował go ani na krok.
Ze względu na ogromny ruch i skrajnie niebezpieczne warunki konieczna była pomoc policji. Funkcjonariusze czasowo spowolnili ruch z obu stron drogi, aby umożliwić interwencję. Ranny lis został natychmiast przewieziony do lekarza weterynarii. Niestety, obrażenia były tak rozległe, iż jedynym humanitarnym wyjściem okazała się eutanazja. Zwierzę nie miało szans na przeżycie.
Drugi lis wciąż był na miejscu.Wspólnie z policjantami próbowano go przepędzić w bezpieczniejsze miejsce. Zwierzę przez długi czas biegało w kółko – wracało, węszyło, szukało. Jakby nie rozumiało, dlaczego jego partnerka zniknęła. Dopiero po pewnym czasie oddaliło się w stronę, która dawała nadzieję, iż już nie wróci na jezdnię.
Ta nadzieja trwała zaledwie godzinę. niedługo pojawiło się kolejne zgłoszenie. W tym samym miejscu leżał potrącony lis – kulał, krwawił. Wolontariusze byli na miejscu w kilka minut. Za późno. Zwierzę nie żyło. Zostało potrącone po raz kolejny.
– Jest nam niewyobrażalnie smutno – przyznają osoby zaangażowane w akcję. – Zrobiliśmy wszystko, co było możliwe, a mimo to nie udało się uratować choćby jednego z nich.
Takie historie, niestety, zdarzają się coraz częściej. Dzikie zwierzęta tracą swoją przestrzeń, są wypychane z naturalnych siedlisk i coraz częściej pojawiają się na osiedlach, w miastach i na drogach szybkiego ruchu. Dla nich to śmiertelna pułapka. Dla ludzi – chwila nieuwagi, która kończy się tragedią.















