Chwile grozy przeżyli kierowcy podróżujący warszawskim odcinkiem trasy S2. W rejonie węzła Konotopa samochód osobowy z impetem wypadł z drogi, niszcząc infrastrukturę. Choć sytuacja wyglądała dramatycznie, a pojazd staranował znaki drogowe, w zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Kluczowa okazała się błyskawiczna reakcja prywatnego zespołu ratownictwa medycznego, który najechał na wypadek.

Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro
Do zdarzenia doszło na wysokości dzielnicy Ursus, na jezdni prowadzącej w kierunku Poznania. Kierujący samochodem osobowym stracił panowanie nad maszyną, co zakończyło się gwałtownym uderzeniem w bariery energochłonne. Siła uderzenia była na tyle duża, iż auto po drodze „skosiło” znaki drogowe, zanim ostatecznie się zatrzymało.
„Zajechała mi drogę Skoda”
Na miejscu interweniowali strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 16 z warszawskiego Ursusa. Mimo zniszczeń pojazdu i infrastruktury, bilans zdarzenia jest szczęśliwy – brak jest osób poszkodowanych. Kierowca opuścił pojazd o własnych siłach.
Mężczyzna przedstawił służbom swoją wersję wydarzeń. Tłumaczył, iż utrata panowania nad kierownicą nie była jego winą, ale efektem manewru innego kierowcy. Według jego relacji, drogę miała mu zajechać Skoda, co zmusiło go do gwałtownej reakcji obronnej i ucieczki, która zakończyła się na barierach. Okoliczności te będą weryfikowane przez policję.
Przypadkowa obecność medyków
Dużym szczęściem w nieszczęściu była obecność na trasie zespołu ratownictwa medycznego z firmy KAM-MED. Ratownicy nie zostali wezwani do tego konkretnego zdarzenia, ale najechali na nie przypadkowo, przejeżdżając trasą S2.
Załoga karetki natychmiast przystąpiła do działania. Medycy zabezpieczyli miejsce kolizji, oznaczyli teren i dbali o bezpieczeństwo uczestników ruchu do momentu przyjazdu państwowych służb ratunkowych. Dzięki ich postawie udało się uniknąć ewentualnych wtórnych zderzeń na ruchliwej trasie ekspresowej.
Co zrobić, gdy jesteś świadkiem wypadku na trasie szybkiego ruchu?
Sytuacja z trasy S2 pokazuje, jak ważna jest szybka reakcja świadków (w tym przypadku ratowników, którzy akurat tamtędy przejeżdżali). jeżeli widzisz wypadek na autostradzie lub ekspresówce:
1. Zadbaj o własne bezpieczeństwo
To absolutna podstawa. Nie zatrzymuj się gwałtownie.
-
Włącz światła awaryjne.
-
Zjedź na pas awaryjny.
-
Zanim wyjdziesz z auta, upewnij się w lusterku, iż nic nie nadjeżdża.
-
Kamizelka odblaskowa: Załóż ją jeszcze w samochodzie. Na trasie szybkiego ruchu człowiek bez odblasków jest niemal niewidoczny.
2. Zabezpiecz miejsce zdarzenia
-
Trójkąt ostrzegawczy: Na autostradzie i drodze ekspresowej ustaw go w odległości 100 metrów za pojazdem (to około 120-130 kroków). To daje innym kierowcom czas na wyhamowanie.
3. Wezwij pomoc i oceń stan poszkodowanych
-
Zadzwoń na numer alarmowy 112.
-
Podaj precyzyjną lokalizację (numer drogi, kierunek jazdy, kilometr ze słupka pikietażowego).
-
Jeśli nie jesteś profesjonalnym ratownikiem, nie wyciągaj poszkodowanych z aut, chyba iż istnieje ryzyko pożaru lub zatrzymania krążenia (RKO).
4. Utwórz korytarz życia
Jeśli stoisz w korku powypadkowym, zjedź do krawędzi pasa (lewy pas do lewej, pozostałe do prawej), by umożliwić przejazd wozom strażackim i karetkom. To obowiązek, który ratuje życie.








![Dachowanie na łączniku [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/01/dachowanie-3.jpg)






