Kazał jej zakończyć rozmowę
Cindy Redmond mieszkała z matką Laurie w Wilmington w amerykańskim stanie Delaware. Miała 13 lat, chodziła do ósmej klasy i prowadziła życie typowej nastolatki. Chętnie spotykała się ze znajomymi, lubiła spędzać czas poza domem i była bardzo towarzyska. W listopadzie 2016 roku odwiedziła koleżankę, z którą zamierzała spędzić popołudnie. Nic nie wskazywało na to, iż tego dnia wydarzy się coś niebezpiecznego. Dziewczynka siedziała przy kuchennym stole i rozmawiała przez telefon komórkowy. Do planowanej kolacji pozostawała jeszcze około godzina. W pewnym momencie do kuchni wszedł ojczym jej koleżanki, który chciał wyjąć piwo. Nakazał Cindy zakończyć rozmowę. Kiedy nie zareagowała od razu, powtórzył polecenie. Nastolatka zaczęła odkładać telefon, jednak mężczyzna nie zamierzał na tym poprzestać. Sięgnął po syrenę pneumatyczną, urządzenie wytwarzające wyjątkowo głośny sygnał dźwiękowy, i uruchomił ją bezpośrednio przy głowie dziewczynki. Huk był potężny. Tego rodzaju syreny mogą wytwarzać dźwięk o natężeniu przekraczającym 130 decybeli, wystarczającym do spowodowania urazu słuchu. Cindy poczuła nagły, przeszywający ból w uszach. Później wspominała, iż miała wrażenie, jakby coś gwałtownie pękło jej w głowie. Nie było to zwykłe ogłuszenie. Towarzyszyło mu pieczenie, którego wcześniej nigdy nie doświadczyła. Choć syrena przestała wyć, nieprzyjemne dolegliwości nie ustępowały. Mężczyzna potraktował swoje zachowanie jako sposób na zmuszenie nastolatki do posłuszeństwa. Matka Cindy dowiedziała się później, iż dziewczynka wykonała jego polecenie, a mimo to została narażona na gwałtowny hałas. Początkowo Laurie nie zdawała sobie sprawy z powagi sytuacji. Nie przypuszczała, iż pojedynczy sygnał dźwiękowy może wywołać tak rozległe i długotrwałe problemy zdrowotne.
Następnego dnia głos nauczycielki sprawiał jej ból
Nazajutrz Cindy poszła do szkoły. Podczas lekcji języka angielskiego zaczęła jednak czuć się coraz gorzej. Głos nauczycielki wydawał się nienaturalnie głośny, a dźwięki dochodzące z sali lekcyjnej wywoływały ból. Dziewczynka wysłała matce wiadomość, prosząc, żeby zabrała ją do domu. Laurie przyjechała po córkę, sądząc, iż potrzebuje odpoczynku. Nie wiedziała jeszcze, iż Cindy nie będzie już w stanie wrócić do zwykłego nauczania w szkole. W kolejnych dniach dolegliwości zaczęły się nasilać. Nastolatka skarżyła się na nieustanne pieczenie, ucisk i kłujący ból wewnątrz uszu. Po około czterech dniach od pierwszych skarg na ból, matka zabrała ją na szpitalny oddział ratunkowy. Wizyta okazała się dla dziewczynki kolejnym trudnym doświadczeniem, ponieważ panujący tam hałas potęgował jej cierpienie. Lekarze nie znaleźli jednak typowych oznak infekcji, które mogłyby tłumaczyć objawy. Laurie zaczęła szukać pomocy u kolejnych specjalistów. W ciągu następnych miesięcy odwiedziła z córką lekarzy ośmiu różnych specjalności. Część z nich nie potrafiła wskazać przyczyny bólu. Inni zalecali zwykłe środki przeciwbólowe, między innymi ibuprofen, jednak nie przynosiły one oczekiwanej poprawy. Matka była coraz bardziej zaniepokojona. Widziała, jak córka cierpi, ale kolejne konsultacje nie dawały odpowiedzi, dlaczego jej uszy reagują tak gwałtownie na dźwięki. Dopiero po około sześciu miesiącach Cindy otrzymała rozpoznanie hiperakuzji, czyli nadwrażliwości na dźwięki. W jej przypadku schorzenie przybrało szczególnie dotkliwą, bólową postać. Oznaczało to, iż choćby odgłosy o natężeniu uznawanym przez zdrowych ludzi za normalne mogły wywoływać silne dolegliwości. Dziewczynka odczuwała także ból i pieczenie w ciszy, a po kontakcie z hałasem cierpienie potrafiło utrzymywać się przez długi czas. W przeciwieństwie do typowego uszkodzenia słuchu, w którym człowiek gorzej słyszy określone dźwięki, u Cindy problem polegał przede wszystkim na ich bolesnym odbieraniu. Badania słuchu nie zawsze pozwalają wykryć przyczynę takich objawów. Zjawisko to wyjaśniał później profesor M. Charles Liberman z Harvard Medical School, zajmujący się badaniem mechanizmów działania ucha wewnętrznego. Wskazywał, iż u niektórych pacjentów nadmierny hałas może prowadzić do zaburzeń związanych z odczuwaniem bólu, a nie tylko do klasycznej utraty słuchu. Dla rodziny Redmond diagnoza była jednocześnie ulgą i początkiem nowych obaw. Po wielu wizytach lekarskich poznali wreszcie nazwę choroby, z którą zmagała się Cindy. Dowiedzieli się jednak również, iż medycyna wciąż nie zna wszystkich mechanizmów odpowiedzialnych za tę dolegliwość, a skuteczne leczenie jej bólowej postaci pozostaje poważnym wyzwaniem.
Zamiast liceum ciche pomieszczenia i nauka przez internet
Jesienią 2017 roku Cindy Redmond miała rozpocząć dziewiątą klasę w Brandywine High School, razem ze swoimi dotychczasowymi znajomymi. Nie mogła jednak uczęszczać na zwykłe lekcje. Szkolne dzwonki, trzaskające szafki i rozmowy uczniów były dla niej zbyt bolesne. Placówka nie była w stanie zapewnić warunków, które pozwoliłyby nastolatce bezpiecznie uczestniczyć w zajęciach. Dziewczynka rozpoczęła więc naukę przez internet, a w dni, kiedy czuła się lepiej, mogła raz w tygodniu przychodzić do specjalnej szkoły, w której uczyło się niewielu uczniów i nie było głośnych dzwonków. Większość czasu spędzała w domu, który jej matka starała się utrzymywać w możliwie największej ciszy. choćby tam nie dało się jednak całkowicie wyeliminować hałasu. Brzęczenie lodówki, stuknięcie garnka czy kostek lodu o szklankę powodowało cierpienie. Rodzina przestała korzystać z kostkarki do lodu, ponieważ wydawane przez nią odgłosy były dla Cindy nie do zniesienia. Szczególnie niebezpieczne okazywały się nagłe, wysokie dźwięki, których nie można było przewidzieć. Kiedy nastolatka słyszała coś głośniejszego, odruchowo zasłaniała uszy i szukała miejsca, w którym mogłaby przeczekać ból. Dużym problemem stało się również wychodzenie z domu. Płacz niemowlęcia, syrena karetki czy szczekanie psa mogły wywołać silne dolegliwości. Laurie musiała uważnie obserwować otoczenie, kiedy zabierała córkę na zakupy lub próbowała spędzić z nią czas poza mieszkaniem. W supermarketach zagrożeniem były choćby sygnały kas fiskalnych i komunikaty z głośników. Cindy zaczęła używać stoperów oraz dużych nauszników ochronnych, podobnych do tych, które noszą pracownicy lotnisk. Nie zapewniały jednak pełnej ochrony, a dodatkowo utrudniały rozmowę z innymi ludźmi. Lekarze próbowali różnych metod łagodzenia dolegliwości. Dziewczynka korzystała między innymi z terapii dźwiękowej, polegającej na słuchaniu delikatnych szumów. Zamiast poprawy nastąpiło jednak pogorszenie jej stanu. Pojawiły się również szumy uszne, czyli słyszenie dźwięków, które nie pochodziły z otoczenia. Zwykłe leki przeciwbólowe nie przynosiły wystarczającej ulgi. Po kontakcie z intensywniejszym hałasem Cindy potrzebowała niekiedy dwóch lub trzech dni, żeby dojść do siebie. Musiała zatem ograniczać choćby te aktywności, na które czasami znajdowała siłę.
Przyjaciele przestali ją odwiedzać
Przed wypadkiem dom Redmondów często odwiedzali znajomi dziewczynki. Laurie wspominała, iż niemal każdego dnia po powrocie z pracy zastawała u córki kogoś nowego. Po pogorszeniu stanu zdrowia Cindy, spotkania stawały się coraz rzadsze. Nastolatka nie mogła uczestniczyć w przyjęciach, chodzić do restauracji ani spędzać czasu z rówieśnikami w miejscach, w których panował hałas. Z czasem kolejne koleżanki przestały przychodzić, a jej kontakty towarzyskie znacznie się ograniczyły. Jedna z prób spotkania ze znajomymi zakończyła się szczególnie przykro. Podczas wspólnego przebywania w pomieszczeniu jedna z dziewcząt nagle głośno pisnęła. Cindy natychmiast poczuła silny ból i zaczęła płakać. Zamiast zrozumienia usłyszała jednak, iż prawdopodobnie udaje. Koleżanki przekonywały, iż gdyby rzeczywiście tak bardzo cierpiała, jej twarz powinna być bardziej czerwona. Nie potrafiły uwierzyć w chorobę, której objawów nie było widać. Matka nastolatki opowiadała później, iż podobne sytuacje zdarzały się wielokrotnie, a córka nieraz zasypiała ze łzami w oczach. Dla Laurie obserwowanie cierpienia dziecka było szczególnie trudne. Kobieta wcześniej pracowała w branży kredytów hipotecznych, ale po utracie zatrudnienia podjęła pracę w handlu. Elastyczny grafik pozwalał jej spędzać więcej czasu z córką i pomagać jej w codziennych czynnościach. Musiała jednak nieustannie zastanawiać się, czy zwykłe domowe obowiązki nie wywołają kolejnego napadu bólu. choćby ukochana suczka Cindy, Sadie, potrafiła zaszczekać z euforii na tyle głośno, iż dziewczynka potrzebowała ochrony uszu. Z czasem zmieniły się również obawy matki o przyszłość córki. Wcześniej zastanawiała się, czy Cindy wybierze odpowiednich przyjaciół, będzie dobrze się uczyć i dostanie się na studia. Teraz martwiła się, czy dziewczynka w ogóle ukończy szkołę średnią i będzie mogła prowadzić samodzielne życie. Nie wiedziała, jak nastolatka miałaby w przyszłości pracować, skoro choćby zwyczajna rozmowa lub niespodziewany odgłos mogły doprowadzić do wielogodzinnego cierpienia. Cindy najbardziej tęskniła za kontaktami z ludźmi. W wywiadach przyznawała, iż przed wypadkiem była niezwykle towarzyska, a jej dzieciństwo nie różniło się od życia rówieśników. Teraz nie mogła po prostu wyjść na spotkanie ani spontanicznie zaplanować dnia. Jedną z niewielu dostępnych form kontaktu ze światem pozostał internet. Zaczęła korzystać z YouTube, gdzie mogła rozwijać swoje zainteresowania i pokazywać kreatywną stronę, nie narażając się na hałas towarzyszący bezpośrednim spotkaniom.
Nie pozwały mężczyzny, który doprowadził do tragedii
Mimo poważnych konsekwencji zdrowotnych, Cindy Redmond i jej matka zdecydowały, iż nie wystąpią na drogę sądową przeciwko mężczyźnie odpowiedzialnemu za zdarzenie. Wiedziały, iż ma on na utrzymaniu sześcioosobową rodzinę i nie chciały doprowadzić do jej finansowej ruiny. Pod koniec 2017 roku ich decyzja wzbudziła zainteresowanie amerykańskich mediów. W późniejszej relacji australijskiego portalu Mamamia podkreślono, iż mężczyzna nie przeprosił nastolatki za swoje zachowanie. Laurie i Cindy próbowały jednak pogodzić się z tym, co się wydarzyło, zamiast rozpoczynać wieloletnią walkę o odszkodowanie. 27 listopada 2017 roku organizacja Hyperacusis Research rozpoczęła internetową kampanię pod nazwą "Cure4Cindy", której celem było zbieranie pieniędzy na badania nad bolesną nadwrażliwością na dźwięki. Organizatorzy wyjaśniali, iż każdorazowe zebranie około 120 tys. zł pozwoli sfinansować jeden grant badawczy. Pieniądze nie miały trafiać bezpośrednio do rodziny Redmondów, ale wspierać naukowców poszukujących skutecznych metod leczenia. Cindy została jedną z twarzy akcji. Zależało jej, aby dzięki nagłośnieniu własnej historii pomóc także innym osobom, które zmagały się z podobnymi dolegliwościami. W grudniu 2017 roku historia nastolatki trafiła do magazynu "People", a następnie zainteresowały się nią kolejne amerykańskie redakcje. Cindy wystąpiła również w popularnym programie telewizyjnym "Today". Wraz z matką opowiadała o problemach, których wcześniej niemal nikt z ich otoczenia nie rozumiał. Dla Laurie szczególnie ważne było uświadomienie rodzicom, iż urządzenia wykorzystywane podczas pozornie niewinnych zabaw mogą powodować poważne obrażenia. Podkreślała, iż przed wypadkiem córki sama nie wiedziała o istnieniu takiego schorzenia.
Matka zobaczyła podobny żart w internecie
17 kwietnia 2018 roku Laurie Redmond opublikowała na łamach brytyjskiego dziennika "The Guardian" własny tekst poświęcony niebezpiecznym internetowym żartom. Zwróciła uwagę na nagranie, w którym mężczyzna podchodził do swojej partnerki korzystającej z telefonu i z zaskoczenia uruchamiał przy niej głośną syrenę. Film udostępniony na jednej ze stron Ricka Laxa na Facebooku miał wówczas około 246 milionów wyświetleń. Jego bohaterowie traktowali takie zachowanie jako zabawę, a widzowie reagowali śmiechem. Laurie była wstrząśnięta popularnością podobnych materiałów. Nie twierdziła, iż mężczyzna odpowiedzialny za obrażenia jej córki naśladował konkretny film. Zauważała jednak, iż internet przedstawia tego rodzaju zachowania jako nieszkodliwą rozrywkę. Próbowała zwrócić uwagę na problem także samych platform społecznościowych. Kiedy znajomy zgłosił jedno z nagrań na Facebooku, otrzymał automatyczną odpowiedź, iż materiał nie narusza standardów społeczności. Zgłaszanie podobnych filmów na YouTubie również nie przyniosło oczekiwanej reakcji. Kobieta zwróciła się publicznie do administratorów serwisów, apelując o ograniczenie promowania filmów zachęcających do niebezpiecznych zachowań. Przypomniała również sprawę internetowego twórcy Jake'a Paula, który w 2017 roku został pozwany przez mężczyznę twierdzącego, iż użycie syreny podczas nagrywania materiału spowodowało u niego obrażenia słuchu. Laurie uważała, iż internetowe wyświetlenia i popularność nie powinny usprawiedliwiać narażania innych osób na cierpienie. 9 maja 2018 roku na portalu "The Mighty" ukazał się tekst kobiety podpisującej się jako Cara S., która sama zmagała się z bolesną nadwrażliwością na dźwięki. Autorka stanęła w obronie Cindy po tym, jak w internecie pojawiły się komentarze zarzucające nastolatce brak wystarczających starań o odzyskanie zdrowia. Niektórzy internauci twierdzili, iż powinna skorzystać z innych metod leczenia albo wykazać się bardziej pozytywnym nastawieniem. Cara podkreślała, iż pacjenci z podobną diagnozą mogą reagować zupełnie inaczej na te same terapie. Sama przez lata próbowała różnych sposobów leczenia, nie uzyskując oczekiwanej poprawy. Zamiast obwiniać chorych, apelowała o finansowanie dalszych badań. Od tamtych wydarzeń minęło niemal dziesięć lat. Hyperacusis Research przez cały czas prowadzi działalność i finansuje badania nad nadwrażliwością na dźwięki. W 2025 roku opublikowano również wyniki badań dotyczących bolesnej postaci tej choroby, wskazujące, jak poważnie może ona ograniczać codzienne funkcjonowanie i jak kilka przez cały czas wiadomo o mechanizmach powstawania bólu. Strona kampanii "Cure4Cindy" pozostaje dostępna na stronie Hyperacusis Research.
Źródła:
https://people.com/human-interest/14-year-old-girl-blasted-air-horn-speaks-out/
https://themighty.com/topic/hyperacusis/hyperacusis-noise-injury-cindy-redmond/
https://hyperacusisresearch.org/cure4cindy/
https://www.mamamia.com.au/hyperacusis/
https://www.thesun.co.uk/fabulous/8494585/teenager-air-horn-rare-ear-hearing-condition-stabbing-sound-noise/
https://eu.delawareonline.com/story/life/2018/01/18/cindy-redmond-hyperacusis/1035499001/










