Mural ważniejszy od leżącego człowieka? Nie wszyscy byli obojętni! | ZDJĘCIA

beskidzka24.pl 1 godzina temu

W sobotnie popołudnie przy ul. Czystej w Bielsku-Białej tuż obok zaparkowanego samochodu, twarzą w kierunku chodnika, leżał mężczyzna. Nie było wiadomo czy żyje i w jakim jest stanie. Obok przeszło kilkanaście osób, zareagowały tylko dwie. Dlaczego?

Trochę wciśnięty pod auto, z niewielkiej odległości nie można było sprawdzić stanu zdrowia tego mężczyzny. A już tym bardziej z odległości dwóch, trzech metrów. Czy można domyślnie stwierdzić, iż pijanemu urwał się film?

Pierwsze zgłoszenie zdarzenia wpłynęło do dyżurnego straży miejskiej o godz. 15.29, zgłosiła kobieta. Później, nie wiadomo, ile osób nie zareagowało wcale. Będąc na spacerze z kolegą Ireneuszem z Warszawy, zauważyliśmy tego mężczyznę.

– Halo, słyszy mnie pan? Wszystko w porządku? – zapytałem. Mężczyzna coś odpowiedział bełkotliwym głosem. Żyje.
Zgłoszenie do straży miejskiej o godz. 16.00.
– W rejonie ul. Czystej i Cieszyńskiej leży mężczyzna.
– Wiemy – odpowiada dyżurny.
– Śpi, daje oznaki życia, jest trochę wciśnięty pod samochód.
– Tam pod muralem – stwierdza dyżurny. – Jedzie patrol na miejsce.

W oczekiwaniu na przyjazd patrolu mamy chwilę, aby zaobserwować reakcję ludzi. Na miejscu pojawiają się przechodnie, mężczyzn i dwie kobiety. Bardziej zainteresowani sfotografowaniem muralu, niż leżącym człowiek, choć jedno i i drugie mają na wprost. Po chwili mężczyzna się zreflektował, podchodzi do nas i językiem innym niż polski, wskazując na leżącego człowieka pyta, na jaki numer telefonu może zadzwonić.

– 112 – odpowiada Ireneusz, medyk z Warszawy.
– Zgłoszone już, dziękujemy za reakcję – dodaję.

Chodnikiem idzie pięć kobiet, przechodzą obojętnie, zainteresowania leżącym mężczyzną brak. Po chwili przyjeżdża patrol straży miejskiej. – Znamy tego pana – mówią strażnicy. W tym przypadku okazuje się, iż ten mężczyzna był mocno nietrzeźwy. Zabrano go do Ośrodka Przeciwdziałania Problemom Alkoholowym.

Na miejscu pozostało jedno pytanie? A jakby to był ktoś inny, trzeźwy, czyjś ojciec, brat, albo wujek, znajomy, który utracił przytomność, oddech lub rozbił głowę, gdy każda sekunda może być ważna, co wtedy?

Idź do oryginalnego materiału