
Policjanci z Polkowic wyjaśniają jak doszło do dramatycznego zdarzenia. Jeden z mieszkańców powiatu polkowickiego w trakcie pakowania swoich rzeczy zostawił psa w szczelnie zamkniętym samochodzie. Mężczyzna nie potrafił dokładnie powiedzieć ile zwierzę było w aucie, Niestety nie udało się go uratować.
Do zdarzenia doszło wczoraj w godzinach popołudniowych na terenie powiatu polkowickiego.
– Jak ustalili polkowiccy policjanci, właściciel zwierzęcia, mieszkaniec powiatu polkowickiego, podczas wynoszenia swoich rzeczy z mieszkania partnerki pozostawił psa rasy american bully w szczelnie zamkniętym pojeździe na około 30-60 minut. Mężczyzna tłumaczył się tym, iż stracił poczucie czasu – relacjonuje Magdalena Wiaderek z KPP w Polkowicach. – Kiedy 27-latek wrócił do auta, zauważył, iż zwierzę nie oddycha. Natychmiast wyciągnął czworonoga z pojazdu i podjął próbę jego reanimacji. O zdarzeniu zostały również powiadomione służby ratunkowe. Niestety pomimo podjętych działań życia zwierzęcia nie udało się uratować.
Na miejsce wezwano lekarza weterynarii, ten mógł tylko potwierdzić, iż zwierzak nie żyje. Wstępnie ustalono, iż przyczyną śmierci było uduszenie związane z pozostawieniem psa w rozgrzanym i pozbawionym odpowiedniej wentylacji aucie.
– Funkcjonariusze prowadzą w tej chwili postępowanie mające na celu szczegółowe wyjaśnienie wszystkich okoliczności tego zdarzenia – dodaje policjantka. – Przypominamy, iż choćby przy umiarkowanej temperaturze powietrza wnętrze zaparkowanego samochodu nagrzewa się w bardzo krótkim czasie do wartości zagrażających życiu. Pozostawienie w pojeździe dziecka lub zwierzęcia może doprowadzić do utraty przytomności, niewydolności organizmu, a choćby śmierci.















