Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Ocaleni opowiedzieli o pierwszych chwilach

zycie.news 1 godzina temu
Zdjęcie: wypadek autokaru, screen Youtube @polsatnewsplofc


Polski autokar zjechał z autostrady M3 na Węgrzech i przewrócił się w rowie. Zginęło 12 osób, a wielu pasażerów zostało rannych. Ci, którzy przeżyli, opowiedzieli o chaosie panującym wewnątrz pojazdu i rozpaczliwej walce o wydostanie poszkodowanych.

Tragiczny wypadek polskiego autokaru na Węgrzech

Do wypadku doszło w niedzielę, 16 sierpnia, około godziny 1 w nocy. Autokar poruszał się autostradą M3 w pobliżu miejscowości Mezőkeresztes, około 140 kilometrów od Budapesztu. Pojazd nagle opuścił jezdnię, wpadł do rowu i przewrócił się na bok.

Na pokładzie znajdowało się 57 pasażerów oraz dwóch kierowców. Wszyscy byli obywatelami Polski. Grupa wracała do kraju z pielgrzymki do Medziugoria w Bośni i Hercegowinie. Większość uczestników wyjazdu pochodziła z województwa podkarpackiego.

W wyniku wypadku zginęło 12 osób. Co najmniej 10 poszkodowanych odniosło poważne obrażenia. Ranni zostali przewiezieni do kilku węgierskich szpitali. Część pasażerów po przewróceniu autokaru została uwięziona pod siedzeniami i innymi elementami wyposażenia pojazdu. Informacje o liczbie podróżnych i poszkodowanych potwierdziły Wirtualna Polska oraz Associated Press.

Pasażerowie pomagali sobie przed przyjazdem służb

Ocaleni opisali pierwsze minuty po wypadku. Jedna z rannych kobiet przekazała, iż jeszcze przed zdarzeniem położyła się na podłodze pomiędzy siedzeniami, ponieważ odczuwała silny ból nogi. W pewnym momencie usłyszała niepokojący szum, a następnie poczuła spadające na nią szkło i piasek.

Po przewróceniu pojazdu kobieta nie była w stanie samodzielnie się wydostać. Wołała o pomoc i próbowała odnaleźć siostrę. Jeden z młodych pasażerów wybił luk, przez który pozostali zaczęli opuszczać wrak. Osoby, które miały mniej obrażeń, natychmiast ruszyły na pomoc innym.

Inny uczestnik pielgrzymki wydostał się z pojazdu razem z żoną. Jak przyznał w rozmowie z TVN24, widok na miejscu był „makabryczny”. Niektórzy pasażerowie wypadli z autokaru, a inni znaleźli się pod przewróconym pojazdem. Zanim pojawiły się służby ratunkowe, ocaleni próbowali uwalniać rannych własnymi siłami.

Dramatyczną relację przedstawiła również Helena Tluczek z Lubeni. Kobieta miała złamane żebra oraz obrażenia barku i kręgosłupa. Mimo to pomogła wydostać z wraku dwie osoby, a następnie odnalazła swoją siostrę. Dopiero po opuszczeniu autokaru straciła siły. W rozmowie z agencją Reuters wspominała krzyki rannych oraz wyrwane z mocowań siedzenia.

Węgierska policja bada przyczyny tragedii

Na miejscu pracowały liczne zastępy straży pożarnej, zespoły ratownictwa medycznego i policja. Akcja była wyjątkowo trudna, ponieważ część poszkodowanych znajdowała się pod autokarem. Ratownicy musieli wykorzystać specjalistyczny sprzęt, aby dotrzeć do uwięzionych osób.

Według wstępnych informacji przekazanych przez węgierską policję kierowca mógł zasnąć podczas jazdy. Mężczyzna przeżył i został zatrzymany. Nie jest to jednak ostateczne ustalenie przyczyny wypadku. Okoliczności tragedii będą przedmiotem szczegółowego postępowania prowadzonego przez odpowiednie służby.

Polskie władze pozostają w kontakcie ze stroną węgierską. Pomoc konsularna została zaoferowana zarówno poszkodowanym, jak i rodzinom ofiar. Kondolencje bliskim zmarłych przekazali przedstawiciele władz Polski i Węgier.

Tragiczny powrót z pielgrzymki pozostawił ocalałych z obrazami, których – jak sami przyznają – nie będą w stanie zapomnieć. Ich relacje pokazują jednak również ogromną solidarność pasażerów, którzy mimo własnych obrażeń ruszyli na pomoc innym.

Idź do oryginalnego materiału