Straciłam wszelką chęć, by pomagać teściowej, gdy dowiedziałam się o jej okropnym czynie. Ale nie potrafię jej też zostawić.

twojacena.pl 5 dni temu

Mam dwójkę dzieci. Każde dziecko jest z innego małżeństwa. Moja najstarsza to córka nasza Zuzia, ma już 16 lat. Jej tata regularnie płaci alimenty i stara się być z nią w kontakcie. Chociaż mój pierwszy mąż ponownie się ożenił i ma jeszcze dwójkę dzieci z drugą żoną, to mimo wszystko nie zapomina o naszej Zuzi.

Mój pięcioletni synek niestety nie miał tyle szczęścia. Dwa lata temu mój drugi mąż ciężko zachorował i trzy dni później odszedł w szpitalu. Minęło już trochę czasu, a ja przez cały czas nie mogę uwierzyć, iż go nie ma. Czasem mam wrażenie, iż zaraz otworzą się drzwi, a on wejdzie z uśmiechem i powie mi dzień dobry. Wtedy płaczę przez cały dzień.

Dużym wsparciem w tym wszystkim okazała się mama mojego byłego męża, pani Elżbieta. Chociaż dla niej to było tak samo trudne, bo synek był jej jedynakiem, trzymaliśmy się razem i wzajemnie sobie pomagaliśmy, gdy żałoba była najcięższa. Często dzwoniłyśmy do siebie, odwiedzałyśmy się i rozmawiałyśmy bez końca o moim mężu.

W pewnym momencie choćby zastanawiałyśmy się, czy nie zamieszkać razem, ale później te plany się rozmyły. Przez całe siedem lat mieszkałyśmy blisko siebie i naprawdę się zaprzyjaźniłyśmy, można powiedzieć, iż byłyśmy jak rodzina.

Pamiętam, iż gdy zaszłam w ciążę z młodszym synkiem, teściowa poruszyła temat testu na ojcostwo. Tłumaczyła, iż obejrzała w telewizji jakiś program, w którym facet przez lata wychowywał nie swoje dziecko i dowiedział się przypadkiem o wszystkim. Od razu jej powiedziałam, iż dla mnie to bardzo kłopotliwy pomysł.

Jak facet w ogóle wątpi, czy dziecko jest jego, to niech zostanie ojcem od święta i tyle powiedziałam jej szczerze.

Teściowa powiedziała, iż nie ma problemu i ufa, iż to na pewno wnuczek jej syna. Byłam prawie pewna, iż gdy tylko mały przyjdzie na świat, teściowa poprosi o test, ale ona milczała.

A tego lata, kiedy pani Elżbieta poważnie podupadła na zdrowiu, zdecydowałyśmy wspólnie, iż najlepiej będzie, jeżeli przeprowadzi się bliżej mnie. Znalazłyśmy choćby pośrednika nieruchomości i zaczęłyśmy szukać dla niej mieszkania.

Niestety, znów trafiła do szpitala, a agentowi musiałam dostarczyć pewne dokumenty. Pani Elżbieta nie mogła po nie pojechać, więc sama pojechałam do jej mieszkania. Szukałam odpowiedniego papieru w segregatorze i przypadkowo trafiłam na coś zupełnie innego wynik testu na pokrewieństwo. Okazało się, iż kiedy mój syn miał dwa miesiące, teściowa zrobiła jednak badanie, które potwierdziło, iż faktycznie jest jego babcią.

Byłam zła, jak to zobaczyłam. Przecież przez tyle lat myślałam, iż mi ufa, a tu taka niespodzianka! Od razu powiedziałam jej o tym wszystkim. Teraz przeprasza mnie i powtarza, iż bardzo żałuje tej swojej głupoty. Ale nie mogę się z tym pogodzić. Czuję się zdradzona, bo tak długo nic mi nie powiedziała!

Teraz w sercu mam żal i zwyczajnie nie mam już chęci jej pomagać… Ale wiem, iż nie ma nikogo innego. Nie chcę, żeby mój syn stracił także babcię. przez cały czas będę jej pomagać. Po prostu tej dawnej bliskości i zaufania już pewnie nigdy między nami nie będzie…

Idź do oryginalnego materiału