REKLAMA
Na jego słowa zareagowała sędzia Renata Folkman. - Dlaczego pan wyjechał po wypadku? - pytała. Majtczak wyjaśnił, iż jego wyjazd do ZEA miał charakter zawodowy. - Prowadzę firmę na całym świecie, miałem w Emiratach zaplanowany wyjazd biznesowy - stwierdził. - Czemu nie wziął pan problemu na klatę? Giną ludzie, przecież jest jakaś gradacja - dopytywała sędzia. M. odparł, iż nie czuł się winny śmierci trójki ofiar - opisują dziennikarze. Przedstawiciel Prokuratury Okręgowej w Katowicach obecny na sali zaprzeczył zarzutom Sebastiana M. dotyczącym przebiegu procedury ekstradycyjnej. Jak informuje Onet, pełnomocnik bliskich ofiar powiedział, iż oskarżony na początku procesu starał się prezentować jako "osoba choć trochę skłonna do refleksji nad tragedią z A1, ale teraz najwyraźniej uznał, iż 'najlepszą obroną jest atak'".
Zobacz wideo
Porwali mężczyznę i uciekali przed policją. Zderzyli się z tramwajem
Tragiczny wypadek na A1W październiku ubiegłego roku w Piotrkowie Trybunalskim (woj. łódzkie) formalnie ruszył proces Sebastiana M., który jest oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 w 2023 roku. W wypadku zginęło małżeństwo i ich pięcioletni syn. Mężczyzna miał jechać z prędkością ponad 250 kilometrów na godzinę. Po wypadku uciekł najpierw do Niemiec, a następnie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Był ścigany listem gończym i czerwoną notą Interpolu. Sebastian M. był już raz zatrzymany przez emirackie służby, ale wyszedł za kaucją. Ostatecznie miejscowy sąd zgodził się na jego ekstradycję. Biegli ustalili, iż na zlecenie Sebastiana M. zwiększono moc BMW Alpina B7 i zniesiono fabryczny ogranicznik prędkości, co pozwalało jechać pojazdem z prędkością choćby 300 kilometrów na godzinę. Sebastian M. miał również na stałe zamontować w samochodzie antyradar, który zakłócał pracę mierników prędkości stosowanych przez służby podczas kontroli drogowych.Czytaj także: "Zdjęcia torów po katastrofie w Hiszpanii wywołały spekulacje. Brakuje fragmentu szyn".Źródła: Onet, Gazeta.pl











