W Sądzie Rejonowym w Bydgoszczy ruszył proces 33-letniego mężczyzny, który jest oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku w pobliżu Ronda Kujawskiego. Na przejściu dla pieszych zginął przechodzący przez jezdnię 61-latek.
Przypomnijmy: do tragicznego w skutkach potrącenia doszło na początku listopada 2025 roku, u zbiegu ulic Kujawskiej i Konopnickiej w Bydgoszczy. Kierujący samochodem osobowym śmiertelnie potrącił wówczas przechodzącego przez oznakowane przejście dla pieszych 61-latka, który zginął na miejscu.
Pracujący na miejscu tragedii policjanci do sprawy zatrzymali trzy osoby, które podróżowały osobówką, z pierwszych informacji, jakie przekazywali funkcjonariusze wynikało, iż dwóch zatrzymanych było pod wpływem alkoholu.
- Prawomocny wyrok po śmiertelnym wypadku na Rondzie Inowrocławskim. Bezwzględne więzienie i uniewinnienie
Jak relacjonuje Polskie Radio Pomorza i Kujaw, na ławie oskarżonych bydgoskiego Sądu Rejonowego zasiadł 33-letni mężczyzna, który tamtego dnia kierował Audi. Akt oskarżenia odczytała na pierwszej rozprawie Ewa Tomaszewska z Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe. Śledczy zarzucili 33-latkowi umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym. – Jadąc z nadmierną prędkością i znajdując się w stanie po użyciu alkoholu, przyczynił się nieumyślnie do zaistnienia wypadku drogowego – mówiła prokurator, odczytując zarzut.
Przyznał się do winy
Podczas pierwszej rozprawy, oskarżony przyznał się do winy. Polskie Radio PiK relacjonuje zeznania mężczyzny, który mówił, iż podróżował wówczas autem ze swoim kuzynem oraz jego znajomym. – Jadąc cały czas na wprost, rozmawialiśmy z kuzynem i panowała w samochodzie emocjonalna atmosfera – zeznał i dodał, iż widział z prawej strony jadącego Opla Merivę. – Nie zauważyłem, iż zapaliły się w tym aucie światła stopu, byłem przekonany, iż auto dalej będzie jechało. Dosłownie pięć metrów przed zauważyłem mężczyznę, próbowałem odbić w lewo, nie udało mi się.
Oskarżony mężczyzna zeznał, iż nie uciekał z miejsca zdarzenia, tylko pozostał, próbował też wzywać służby. Przeprosił też rodzinę 61-latka i wyraził żal z powodu tego, co się stało. Rodzina – jak wynika z relacji radia – przyjęła przeprosiny oskarżonego.
Jednocześnie sąd uchylił wobec 33-latka stosowany dotąd tymczasowy areszt, zamieniając go na wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci dozoru policyjnego i zakazu opuszczania kraju, z kolei obrońcy mężczyzny złożyli w trakcie rozprawy wniosek o dodatkowe przesłuchanie biegłego, który sporządzał w śledztwie ekspertyzę. Do tego wniosku sąd się przychylił.
To kolejna tragedia na bydgoskich drogach, która swój finał znalazła na sali sądowej. Na początku roku, ruszył z kolei proces po śmiertelnym wypadku na ul. Grunwaldzkiej, w którym zginął 70-letni kierowca Opla. Na ławie oskarżonych zasiadł 31-latek, który złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze, jednak wysokości kary nie zaakceptowali śledczy z bydgoskiej prokuratury oraz sąd.












