To samo miejsce, ten sam rowerzysta i tak samo złamane prawo. „Deja vu”? Nie, to efekt działań funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Lwówku Śląskim.
Mogłoby się wydawać, iż spotkanie z patrolami policji i widmo surowych kar skutecznie odstrasza kierowców od prowadzenia pojazdów pod wpływem alkoholu. Nic bardziej mylnego. Przykład mieszkańca powiatu lwóweckiego pokazuje, iż niektórzy wykazują się wręcz ułańską fantazją połączoną z całkowitym brakiem szacunku dla prawa. Mężczyzna został zatrzymany na gorącym uczynku dokładnie w tym samym miejscu, w którym policjanci zatrzymali go już wcześniej.
Tym razem do zdarzenia doszło w czwartek, 7 lipca, około godziny 13:50. Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Lwówku Śląskim patrolowali ulicę Morcinka. To właśnie tam ich uwagę przykuł jadący na rowerze 65-latek. Sposób prowadzenia jednośladu budził spore wątpliwości co do stanu trzeźwości cyklisty. Intuicja nie zawiodła mundurowych. Po zatrzymaniu do kontroli i przeprowadzeniu badania alkomatem okazało się, iż mężczyzna miał w wydychanym powietrzu aż 2 promile alkoholu.
Co najciekawsze i zarazem najbardziej zatrważające w tej sprawie, dla zatrzymanego nie była to pierwsza tego typu lekcja. Policjanci gwałtownie skojarzyli fakty. Ten sam mężczyzna, na tym samym rowerze i na tej samej ulicy został już wcześniej zatrzymany za jazdę po alkoholu.
Koniec z taryfą ulgową. Sprawa trafiła do sądu
W przypadku standardowego zatrzymania nietrzeźwego rowerzysty, polskie prawo przewiduje surowe mandaty karne. Zgodnie z aktualnym taryfikatorem, za jazdę rowerem w stanie nietrzeźwości (czyli powyżej 0,5 promila alkoholu w organizmie) grozi mandat w wysokości 2500 złotych. Gdyby sprawa dotyczyła osoby wpadającej po raz pierwszy, najpewniej zakończyłaby się wypisaniem blankietu.
Jednak w tej sytuacji policjanci podjęli jedyną słuszną decyzję i zrezygnowali z nakładania mandatu karnego. Powód? Rażące lekceważenie prawa oraz wejście w warunki wielokrotnego popełniania tego samego wykroczenia. Zamiast mandatu, mundurowi sporządzili wniosek o ukaranie do sądu rejonowego.

Co grozi 65-letniemu rowerzyście?
Wokół jazdy rowerem pod wpływem alkoholu narosło wiele mitów. Warto przede wszystkim wyjaśnić jedną rzecz: od 2015 roku prowadzenie roweru w stanie nietrzeźwości na drodze publicznej nie jest już przestępstwem, ale wykroczeniem (art. 87 § 1a Kodeksu wykroczeń). Rowerzyście-pijakowi nie grozi zatem więzienie w takim wymiarze, jak kierowcy samochodu (chyba iż złamałby wcześniej nałożony przez sąd zakaz – wtedy w grę wchodzi art. 244 Kodeksu karnego, zagrożony karą do 5 lat więzienia).
Nie oznacza to jednak, iż 65-latek wywinie się ze sprawy bez szwanku. Przekazanie sprawy do sądu otwiera drogę do nałożenia na niego surowych konsekwencji. Sąd w postępowaniu w sprawach o wykroczenia może nałożyć grzywnę aż do 30 000 złotych. Wobec sprawcy jadącego w stanie nietrzeźwości sąd może orzec zakaz prowadzenia pojazdów innych niż mechaniczne (czyli m.in. rowerów, hulajnóg) na okres od 6 miesięcy do choćby 3 lat. Choć rzadziej stosowana, kodeks wykroczeń przewiduje za ten czyn również karę aresztu.
– Apelujemy o rozsądek i odpowiedzialność. Nietrzeźwi uczestnicy ruchu drogowego stwarzają realne zagrożenie na drodze, a każda kontrola może ujawnić także inne naruszenia prawa. – apeluje młodszy aspirant Olga Łukaszewicz oficer prasowa KPP w Lwówku Śląskim.












![Nowa wizytówka Kurpiowszczyzny nabiera kształtów. Pierwszy etap zakończony [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/img_7054.jpeg)
