Przyjaciele przyjaciół przyjaciół przyjaciół przyjaciół odwiedzili nas podczas wakacji: Żałuję, iż powiedziałem nie.

newsempire24.com 10 godzin temu

W zeszłym roku zadzwoniła do mnie stara znajoma z liceum, Anna Nowak, i poprosiła, abym przez tydzień przyjął u siebie najlepszych przyjaciół jej rodziny. Wybrali się nad morze, do naszego nadmorskiego miasteczka, aby odpocząć. Było mi niezręcznie odmówić, więc zgodziłem się, ale uprzedziłem Annę od razu:

Sezon wakacyjny w pełni, więc nie mogę dać im pokoju za darmo. Ale z drugiej strony nie czuję się komfortowo pobierając opłatę od znajomych.

Anna uspokoiła mnie: Spokojnie, oni zapłacą. Pieniądze nie są problemem, po prostu boją się naciągaczy, którzy biorą zaliczki i potem nie wpuszczają gości albo wyrzucają ich w połowie pobytu.

No cóż, dałem się namówić. Gdybym wiedział, ile mnie ta “wakacyjna przyjaźń” będzie kosztować, nigdy bym się na to nie zdecydował.

Czułem pewien dyskomfort, więc dałem im solidną zniżkę pokój dostali za połowę ceny.

Wreszcie nadszedł dzień przyjazdu! Zamiast zapowiedzianej rodziny pojawiła się nastolatka Kinga oraz dziesięcioletni chłopiec Michał, ich rodzice. Początkowo myślałem, iż będą zadowoleni z trzyosobowego pokoju, jednak ewidentnie źle się w nim czuli.

Spotkanie było uprzejme. Przygotowałem smaczną kolację, a potem pokazałem im najważniejsze miejsca w naszym mieście. Życząc im udanego wypoczynku, poszedłem na swoje zajęcia.

Drugiego dnia syn gości, Michał, wystrzelił strumieniem wody z pistoletu zabawkowego w działający telewizor. Rodzice byli w pokoju, ale nic sobie z tego nie robili. Oczywiście przeprosili, obiecali pokryć koszt naprawy telewizora, który niestety przestał działać do dziś czeka na naprawę. Przyniosłem im nowy telewizor z sąsiedniego pokoju. Zastanawiałem się, czym się zajmą wieczorem…

Potem nastolatka Kinga spaliła czajnik zapomniała nalać wody.

Po tym zaczęli “remontować” pokój, twierdząc, iż jest dla nich za ciasny w efekcie złamali dwa nogi od mebli: jedną od stolika nocnego, drugą od stołu. Było im to zupełnie obojętne: Ach, nie szkodzi, przykleimy taśmą i będzie dobrze. A pod stolik nocny coś podłożymy, spokojnie.

Kulminacją była głośna impreza, która trwała do drugiej w nocy. Krzyki, śmiechy i głośna muzyka, jak w typowym polskim weselu. Poprosiłem, żeby ściszyli muzykę już o jedenastej, usłyszałem: Odpocznij, na pewno ci się należy za te pieniądze. Dźwięk faktycznie został przyciszony, ale dopiero po moim kolejnym upomnieniu.

Nie miało sensu dyskutować z pijanymi, uznałem, iż poczekam do rana. Następnego dnia odbyłem szczerą rozmowę z rodzicami Kingi i Michała, tłumacząc, iż takie zachowanie jest nie do przyjęcia. Nie są tu jedynymi gośćmi, a poza tym powinni uważać na sprzęt i meble.

Znajomi wzruszyli ramionami, niezadowoleni: Przecież zapłaciliśmy. Byłem już wyraźnie zirytowany: Dziękuję, iż przyjechaliście tu tylko jako przyjaciele Anny, w innym wypadku nie znalazłbym dla was miejsca!

Po tej rozmowie zachowywali się z większą kulturą, sprzęty nie psuły się więcej. Niestety, nasza relacja się skończyła.

Przestaliśmy ze sobą rozmawiać. Mimo to zabrali prezenty i pamiątki, które przygotowałem dla nich i dla Anny. W dodatku zniknęły dwa duże ręczniki i jeden płócienny prześcieradło.

Anna była moją dobrą koleżanką przez całe liceum, aż wyszła za mąż i przeprowadziła się do Gdańska. Opisywała swoich przyjaciół jako super ludzi, dobrze wychowanych. Gdyby rzeczywiście tacy byli, mogliby co roku spędzać u mnie wakacje.

Tak musiało być. Anna długo milczała, ale pewnego dnia wyznała mi w trakcie rozmowy, iż jej przyjaciele nie byli zadowoleni z pobytu: Uważali, iż ciągle się czepiałem i psułem im wakacje. A przecież zapłacili sporo!

Szczerze mówiąc, za te pieniądze, które przelali mi w złotówkach, nie kupiłbym nowego telewizora, czajnika, stolika, nocnego stolika, pościeli i ręczników. Do tego dochodziły moje przemęczone nerwy i niezadowolenie innych gości. To wszystko rzutowało na opinię i następnym razem turyści mogą wybrać zupełnie inne miejsce.

Ale w sumie zdobyłem cenną lekcję i dziś wiem, iż czasami lepiej po prostu powiedzieć “nie”.

Idź do oryginalnego materiału