Prokuratura i obrońca zaskarżyli wyrok za śmiertelny wypadek na ulicy Ogrodowej

supertydzien.pl 1 godzina temu
Skrajnie odmienne oczekiwania stronObrońca oskarżonego 20-latka wnosi o nadzwyczajne złagodzenie kary. Głównym argumentem obrony jest młody wiek sprawcy. Prawnik domaga się wymierzenia kary poniżej dolnej granicy ustawowego zagrożenia - pięciu lat pozbawienia wolności, a także zmiany orzeczonego dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów na zakaz czasowy. Obrona zarzuciła też błędne przyjęcie przez sąd, iż oskarżony zbiegł z miejsca zdarzenia.Zupełnie inne stanowisko prezentuje prokuratura. Śledczy w złożonej apelacji wnoszą o uznanie Szymona C. za winnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. Skutkowałoby to znacznym zaostrzeniem wyroku. Prokurator domaga się wymierzenia łącznej kary 14 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.Tragiczna noc w ChełmiePrzypominamy, iż do dramatycznego w skutkach zdarzenia doszło 30 marca 2025 roku, około godziny 4:00 nad ranem, na ulicy Ogrodowej w Chełmie. Prowadzona przez Szymona C. Toyota Avensis zjechała z drogi, uderzyła w latarnię, a następnie w betonowe ogrodzenie prywatnej posesji i dachowała.Pojazdem podróżowało łącznie aż dziesięć osób, z czego trzy przebywały w bagażniku. To właśnie tam znajdowało się dwóch 18-latków, którzy zginęli na miejscu.Jak ustalono w toku postępowania, oskarżony rażąco naruszył zasady bezpieczeństwa. W chwili wypadku był nietrzeźwy – w wyroku wskazano stężenie 1,18 mg alkoholu w litrze wydychanego powietrza. Poruszał się z prędkością co najmniej 130 km/h w terenie zabudowanym, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50 km/h. Samochód nie posiadał ważnych badań technicznych – ich termin upłynął 18 marca, czyli niespełna dwa tygodnie przed wypadkiem.Sąd: to był wypadek, nie katastrofaNieprawomocny wyrok w tej sprawie zapadł 3 czerwca 2026 roku. Sąd skazał Szymona C. na łączną karę 7 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności, orzekł dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz nakazał zapłatę 10 tysięcy złotych świadczenia pieniężnego.Kluczową decyzją sądu pierwszej instancji była zmiana kwalifikacji prawnej czynu. Odrzucono zarzut umyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, argumentując, iż nie została spełniona przesłanka zagrożenia życia lub zdrowia „wielu osób”. W samochodzie, oprócz kierowcy, przebywało dziewięciu pasażerów. Według przepisów, aby mówić o katastrofie, zagrożonych musi być co najmniej dziesięć osób, nie wliczając sprawcy.Ostatecznie 20-latek został skazany za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, jazdę po alkoholu oraz zbiegnięcie z miejsca zdarzenia (oskarżony oddalił się i wrócił dopiero, gdy na miejscu pracowały już służby).Rozpatrując sprawę, sąd wziął pod uwagę zarówno okoliczności obciążające (m.in. znaczne stężenie alkoholu, tragiczne skutki zdarzenia), jak i łagodzące. Znalazły się wśród nich: młody wiek oskarżonego, jego wcześniejsza niekaralność, wyrażenie żalu oraz pojednanie z pokrzywdzonymi, z którymi zawarł ugody. W ustnym uzasadnieniu zaznaczono również, iż pasażerowie dobrowolnie wsiedli do auta z nietrzeźwym kierowcą, a z zabezpieczonych nagrań wynika, iż część z nich zagrzewała go do szybszej jazdy.Teraz akta sprawy trafią do sądu odwoławczego, który rozpatrzy wniesione apelacje i podejmie ostateczną decyzję o wymiarze kary dla Szymona C.
Idź do oryginalnego materiału