Pługopiaskarki pokonują choćby ponad 1000 kilometrów na dobę, wysypano już tysiąc ton soli, a sprzęt pracuje całą dobę pod okiem GPS. Brzmi imponująco. Pytanie tylko: czy legniczanie też są pod takim wrażeniem jak władze miasta?
Na oficjalnym portalu miasta prezydent Maciej Kupaj z wyraźnym entuzjazmem opisuje zimowe działania Legnickie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej. Liczby rzeczywiście robią wrażenie.
Podczas intensywnych opadów pojazdy LPGK pokonują od 600 do choćby 1000 kilometrów dziennie, choć łączna długość ulic objętych zimowym utrzymaniem to około 150 kilometrów. Jak to możliwe? Bo niektóre odcinki przejeżdżane są dwu- i trzykrotnie, a szerokie arterie liczone są pasami ruchu.
Do dyspozycji jest 12 ciężarówek z pługami i posypywarkami oraz trzy ciągniki do chodników. Od początku zimy na drogi trafiło ponad 1000 ton soli i jeszcze więcej piasku. Wszystko pod czujnym okiem GPS i całodobowego dyspozytora.
Brzmi jak dobrze naoliwiona maszyna, tyle iż w praktyce mieszkańcy wielu osiedli widzą coś innego: ulice, na które pługopiaskarki „nie docierają”, zasypane drogi lokalne, koleiny i śliskie skrzyżowania. Oficjalne tłumaczenie? Standardy utrzymania. Najważniejsze drogi – priorytet. Reszta – według kategorii II, IV albo V, gdzie śnieg może zalegać choćby do 16 godzin, a przerwy w komunikacji do 24 godzin.
Miasto tłumaczy, iż pługopiaskarki nie wjadą także na wszystkie osiedlowe ulice, bo te są czasem za wąskie, a ponadto parkują na nich samochody, co uniemożliwia manewrowanie ciężarowego auta z pługiem. Na te odcinki kierowane są mniejsze pojazdy i ciągniki.
– Trzeba mieć świadomość, iż w ciągu dwóch, czy trzech godzin , choćby po ustaniu opadów nie jesteśmy w stanie odśnieżyć w jednakowym stopniu całego miasta. To jest fizycznie niemożliwe. Przy takim zasobie sił i środków oraz racjonalizując wydatki, LPGK robi wszystko, by zminimalizować zimowe uciążliwości. Zresztą, jak pokazały ostatnie tygodnie, te niedogodności trwały nie dłużej niż dobę – dodaje Maciej Kupaj, prezydent miasta.
Miasto przypomina też, iż nie wszystkie drogi są w jego zarządzie, a na wąskie, zastawione samochodami osiedlowe uliczki ciężki sprzęt po prostu nie wjedzie. Zdarza się również, iż pług jedzie podniesiony – bo wraca do bazy uzupełnić mieszankę i nie chce zepchnąć wcześniej rozsypanej solanki.
– Czasem mieszkańcy widzą jadącą pługopiaskarkę nie dość, iż z podniesionym pługiem, to na dodatek nie posypująca nawierzchni. To są właśnie te momenty, kiedy kierowca wraca do bazy uzupełnić zasobnik. A nie opuszcza pługu na tych odcinkach, na których nawierzchnia została wcześniej posypana, choćby jeżeli ciągle pada śnieg. Bo gdyby „płużył”, to spychałby na pobocze tę warstwę z solanką. Więc to mijałoby się z celem – wyjaśnia Robert Acedoński, prezes LPGK.
Z punktu widzenia logistyki – ma to sens. Z punktu widzenia kierowcy próbującego wyjechać z osiedla o 7 rano – już niekoniecznie. Czy legniczanie podzielają ten entuzjazm władz miasta?

![Zimowa noc, trudne warunki. Hyundai dachował, trzy osoby ranne [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/286-241308-0.jpg)










