55 lat temu, w Rafinerii Nafty im. Ludwika Waryńskiego w Czechowicach – Dziedzicach doszło do jednego z największych pożarów w przemyśle chemicznym w historii Polski.
26 czerwca 1971 roku około godziny 19 piorun uderzył w zawór zbiornika nr 1 rafinerii w Czechowicach – Dziedzicach, w którym znajdowało się 8850 ton ropy. Nastąpił wybuch gazów i pożar uszkodzonego zbiornika. W ciągu kilku minut płonąca ropa rozlała się na powierzchni 2500 m kw., docierając do kolejnego zbiornika. Po 15 minutach na miejsce przybyły pierwsze zastępy straży pożarnej z Bielska-Białej i okoliczne jednostki OSP, które natychmiast rozpoczęły gaszenie pożaru. Ewakuowano 900 rodzin z okolicy rafinerii.

Chronologia wydarzeń przygotowana przez IPN:
– 26 czerwca, 19.50: podczas przepompowania ropy z cystern kolejowych w zbiornika nr 251 uderza piorun i wybucha pożar. Rozrywa się na nim dach, a ropa wylewa się na tacę otaczającą zbiornik i tam się również pali
– do akcji natychmiast rusza straż pożarna działająca przy rafinerii, wzywane są też jednostki z Czechowic-Dziedzic i Bielska-Białej
– prace związane z przepompowaniem ropy zostają wstrzymane, a cysterny ewakuowane
– 21.40: przyjeżdża jednostka wojskowa do pomocy; do 1.10 w nocy 27 czerwca dojechało 20 sekcji straży zawodowych, resortowych i terenowych
– 27 czerwca, 1.10: dochodzi do wyrzutu palącej się ropy ze zbiornika 251 i do wybuchu zbiornika 254 oraz pożaru zbiorników 252 i 253, a choćby budynków oddalonych od nich choćby o ćwierć kilometra (magazyn, zajezdnia lokomotyw); w jednej chwili zginęły – spłonęły żywcem – 33 osoby znajdujące się w pobliżu, a cztery kolejne zmarły później w szpitalach z powodu poparzeń
– wybucha panika, sytuacja przez jakiś czas jest poza kontrolą; niektóre jednostki straży uciekają, a heroiczną obronę zakładu podejmują pracownicy. Ludzie są odwożeni do szpitali przypadkowymi samochodami, bo – mimo kilkugodzinnej już akcji i zawiadomienia pogotowia – przy rafinerii nie ma ani jednej karetki
– 27 czerwca, około 7 rano: palą się już „tylko” zbiorniki, pozostałe pożary są ugaszone. Do godziny 14 przyjeżdżają strażacy z całego kraju i z Czechosłowacji
– 27 czerwca, 14: rozszczelnia się zbiornik 252, płonąca ropa wypływa na tacę. Sztab dowodzenia pozostaje bierny i postanawia przeczekać aż do wypalenia się całej ropy ze zbiorników
– 28 czerwca, około południa: do Czechowic przyjeżdża przewodniczący WRN w Katowicach, Jerzy Ziętek, który zmusza sztab do przedstawienia planu działania. Wieczorem zapada decyzja o rozpoczęciu akcji gaśniczej następnego dnia
– 29 czerwca, 1.20: dochodzi do gwałtownego wypływu płonącej ropy ze zbiornika 252, część strażaków ucieka; mimo to po godzinie sytuacja zostaje opanowana. O 15 wszystkie jednostki są znów gotowe do natarcia. Do 17 pożar zostaje ugaszony

W sumie w akcji gaśniczej trwającej trzy dni brało udział 1484 zawodowych strażaków, 1030 ochotników oraz grupa 58 strażaków z Czechosłowacji, a także żołnierze Wojska Polskiego i Milicja. Zginęło 38 osób – strażacy, żołnierze i pracownicy czechowickiej rafinerii, a 105 osób zostało rannych.
Straty materialne wyceniono na około 60 milionów złotych w środkach trwałych i ropie naftowej oraz 180 milionów w niewykonanej produkcji.


foto. IPN














