12 lutego na ul. 3 Stycznia w Nowym Tomyślu doszło do groźnie wyglądającej kolizji drogowej.
69-letni kierowca Citroena, włączając się do ruchu ze strefy zamieszkania, nie zachował wymaganej ostrożności i doprowadził do zderzenia z prawidłowo jadącą Mazdą.
Na szczęście nikt nie został ranny, jednak uszkodzenia pojazdów i emocje były duże.
Zamiast zatrzymać się i wyjaśnić sytuację, kierowca… odjechał z miejsca zdarzenia.
Śledztwo krok po kroku
Sprawą zajął się funkcjonariusz Zespołu ds. Wykroczeń Komendy Powiatowej Policji w Nowym Tomyślu.
Choć w rejonie kolizji nie ma bezpośredniego monitoringu, policjanci przeanalizowali kilkanaście nagrań — z prywatnych posesji, miejskich kamer oraz okolicznych sklepów.
Dopiero po dwóch tygodniach żmudnej pracy udało się ustalić numer rejestracyjny pojazdu i potwierdzić tożsamość kierującego.
Konsekwencje
Mężczyzna otrzymał mandat za spowodowanie kolizji oraz stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym.
W zależności od kwalifikacji takie wykroczenie może kosztować sprawcę od 1000 do choćby 5000 zł.
Wniosek?
Ucieczka z miejsca zdarzenia nie tylko nie rozwiązuje problemu, ale zwykle kończy się bardziej dotkliwymi konsekwencjami.
W dzisiejszych czasach, przy wszechobecnym monitoringu, „zniknięcie” jest trudniejsze niż przyznanie się na miejscu.
Komenda Powiatowa Policji w Nowym Tomyślu














