Nowy taryfikator punktów karnych już od marca. Skończy się pobłażanie piratom drogowym

natemat.pl 2 godzin temu
To nie są dobre wiadomości dla tych, którzy lubią "przycisnąć" albo traktują drogę publiczną jak tor wyścigowy. jeżeli myśleliście, iż obecny system kar jest surowy, to usiądźcie wygodnie. Rząd właśnie kończy prace nad dokumentem, który sprawi, iż jedno spotkanie z policją może skończyć się natychmiastowym pożegnaniem z prawem jazdy. Nowy taryfikator punktów karnych ma wejść w życie już w marcu 2026 roku i, mówiąc wprost, żartów nie będzie.


Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji opublikowało właśnie projekt, który dostosowuje system punktowy do nowych, zaostrzonych przepisów Kodeksu karnego i Kodeksu wykroczeń. Efekt? Na liście pojawią się grube przewinienia, za które z miejsca zainkasujecie 15 punktów karnych.

15 punktów za jeden błąd


Do tej pory 15 punktów karnych było zarezerwowane dla najcięższych grzechów jak jazda pod wpływem czy omijanie opuszczonych zapór na przejeździe kolejowym. Od marca 2026 roku do tego elitarnego grona dołączą trzy nowe sytuacje.

Po pierwsze: nielegalne wyścigi samochodowe. jeżeli zostaniecie złapani na "sprincie spod świateł" w zorganizowanej formie na drodze publicznej, dostaniecie nie tylko potężny mandat (nawet do 5000 zł), ale też wspomniane 15 punktów.

Po drugie: rażące przekroczenie prędkości, ale w wersji "hard". Nie chodzi o samą jazdę o 50 km/h za szybko, ale o sytuację, w której pędzicie i jednocześnie rażąco naruszacie inne zasady, narażając kogoś na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. To przepis skrojony pod piratów drogowych, którzy swoimi popisami zmuszają innych do ucieczki na pobocze.

Trzeci przypadek jest nieco... kuriozalny. Prowadzenie auta po cofnięciu uprawnień również zostanie wycenione na 15 punktów. Dlaczego kuriozalny? Bo skoro ktoś już nie ma prawa jazdy, to dopisywanie mu punktów do konta, którego teoretycznie nie powinien używać, brzmi jak biurokratyczna abstrakcja. Ale prawo to prawo i ma być "straszakiem" dla recydywistów.

Drifting i jazda na jednym kole pod lupą


MSWiA postanowiło też uderzyć w amatorów palenia gumy i motocyklowych akrobatów. jeżeli lubicie latać bokiem na rondzie albo stawiać maszynę na tylne koło w centrum miasta, mamy dla was złą informację. Drifting autem oraz jazda na jednym kole motocyklem zostaną oficjalnie wpisane do taryfikatora z karą 10 punktów karnych.

Do tego dochodzi finansowy "bonus", bo mandat za drifting wyniesie minimum 1500 zł. A jeżeli policjant uzna, iż wasze popisy stworzyły realne zagrożenie dla innych, kwota ta wzrośnie do co najmniej 2500 zł. Portfel zaboli tak samo mocno, jak konto punktowe.

Co ciekawe, projekt zakłada też pewne korekty w górę i w dół dla "zwykłych" wykroczeń. Tutaj statystyki mogą zaskoczyć wielu kierowców. Spowodowanie kolizji (stłuczki, w której nikt nie odniósł obrażeń) będzie teraz kosztować 12 punktów karnych (wcześniej 10). Z kolei używanie pojazdu w sposób zagrażający bezpieczeństwu (ogólny przepis "worek") stanie się nieco łagodniejsze, bo punktacja spadnie z 15 na 12 punktów.

Można odnieść wrażenie, iż ustawodawca chce zrównać wagę realnego spowodowania kolizji z samym zagrożeniem jej wystąpienia.

Kiedy zmiany wejdą w życie?


Zegar tyka. Projekt rozporządzenia jest już gotowy i przeszedł do fazy uzgodnień międzyresortowych, która ruszyła pod koniec stycznia. Wszystko wskazuje na to, iż minister podpisze dokument w ciągu najbliższych tygodni. Nowe kary dla kierowców w 2026 r. mają obowiązywać już od marca.

Warto więc zdjąć nogę z gazu i zapomnieć o "szybkich i wściekłych" na polskich drogach. Przy obecnych limitach (24 punkty), wystarczą dwa większe błędy, by wrócić do statusu pieszego. A odzyskanie uprawnień w 2026 roku to, jak dobrze wiemy, droga przez mękę.

Idź do oryginalnego materiału