"Myślałam, iż umieram”. Śmiertelna moda na dachach pociągów

polsatnews.pl 7 godzin temu

- Byłam sparaliżowana, myślałam, iż umieram - mówi nam 18-latka porażona prądem na dachu pociągu. Kilka godzin wcześniej na tej samej trasie życie stracił 16-letni Bartek. Obie tragedie łączy tzw. train surfing - śmiertelnie niebezpieczna moda, która zdobywa popularność wśród młodych ludzi. Dla chwili adrenaliny ryzykują życie, a nagrania publikują w internecie. Materiał "Interwencji".

Interwencja
Śmiertelnie niebezpieczna moda zyskuje coraz większą popularność

- Weszłam na górę, po chwili pociąg się zatrzymał i zaczęłam powoli schodzić z dachu. Nie zdążyłam. Było bardzo ciemno, nagle usłyszałam taki huk, po którym zrobiło się strasznie jasno. Sparaliżowało mnie i myślałam, iż umieram - opowiada nam 18-latka, która uprawiała tak zwany train surfing.

Zaledwie kilka godzin wcześniej na tej samej trasie z Warszawy do Skierniewic doszło do podobnego wypadku. 16-letni Bartek już nie miał tyle szczęścia.

- Było to 3 maja w godzinach wieczornych. Po godzinie 18 dostałem informacje, iż w rejonie Ursus-Niedźwiadek doszło do wypadku - opowiada Darek Borowicz, który jako Miejski Reporter w mediach społecznościowych publikuje relacje z wypadków. Jak tłumaczy, od początku sprawa wyglądała na nietypową.

ZOBACZ: Wypadek autokaru w Turcji. Rannych jest kilkunastu Polaków

- Chodziło przede wszystkim o miejsce, w którym było ciało oraz jego stan. Kiedy następuje zdarzenie z pociągiem, to człowiek najczęściej nie ma żadnych szans. Ciało jest rozczłonkowane. Ten chłopak był cały, służby po reanimacji stwierdziły zgon - mówi.

- Zabezpieczony został monitoring. Okazało się, iż mężczyzna ten wtargnął na torowisko, następnie wszedł na dach pociągu i został najprawdopodobniej porażony prądem. Mężczyzna mógł zajmować się hobbystycznie jazdą na dachach pociągów bez odpowiedniego zabezpieczenia - potwierdza okoliczności wypadku Piotr Antoni Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Train surfing. Śmiertelnie groźna moda wśród nastolatków

W internecie łatwo znaleźć również zagraniczne filmy, na których młodzi ludzie chwalą się ekstremalnymi wyczynami, ryzykując życie dla chwili adrenaliny. To nagrania, którym chcą zaimponować kolegom. W reportażu wideo pokazujemy je tylko dlatego, żeby zwrócić uwagę, jak bardzo jest to niebezpieczne.

- Był jeden śmiertelny przypadek, o którym wiemy, natomiast mamy też kilka przypadków na przestrzeni ostatnich lat, gdzie przy torach kolejowych znaleziono zwłoki i my nie wiemy, co się z tymi osobami stało. Być może ten przypadek, który znamy z okolic przystanku Warszawa Ursus-Niedźwiadek, nie jest wcale pierwszym. Train surfing polega na tym, aby pokonać pewien dystans, on nie musi być duży, na dachu pociągu lub na innych elementach zewnętrznych tych pojazdów, np. na sprzęgach pociągów - tłumaczy Tomasz Gidelski ze Stowarzyszenia Bezpieczna i Przyjazna Kolej.

ZOBACZ: Tragiczny wypadek w Lublinie. Nie żyje jedna osoba, siedem jest rannych

18-latka, która podczas train surfingu została rażona prądem, mówi nam, iż nie spodziewała się, iż dojdzie do tego, mimo iż nie dotykała niczego pod napięciem. - Niczego nie dotknęłam. Po prostu maszynista opuścił pantografy w trybie awaryjnym, czyli wszystkie naraz  Zrobił się wówczas łuk elektryczny. Nic tam nic nie dotykałam, a prąd poraził mnie dwa razy - podkreśla. Jak mówi pomysł na tak ryzykowne zajęcie podsunęli jej koledzy.

"Jak się jeździ na pociągu, to jest adrenalina"

- Razem to robiliśmy. Jak się jeździ na pociągu, to jest adrenalina. No i jest to też taka forma spędzania czasu ze znajomymi. Czasami nagrywałam filmiki z tego i wrzucałam do sieci. Niektórym ludziom to bardzo imponowało, szczególnie takie szybsze pociągi - opowiada.

- Już wcześniej informowaliśmy o zdarzeniach, gdzie młodzi ludzie przyczepieni czy do wagonów, czy do pojazdów komunikacji miejskiej podróżują na dachach albo z tyłu tych pojazdów, kurczowo się ich trzymając. Moi znajomi, którzy obserwują pociągi przejeżdżające na tych liniach, informowali mnie wielokrotnie, iż jak pociąg zwalniał, to ze sprzęgów np. składów towarowych zeskakują osoby i uciekają - dodaje Darek Borowicz, "Miejski Reporter".

ZOBACZ: Tragedia nad Jeziorem Zamkowym. Nie żyje 11-letnia dziewczynka

- Wpływ rówieśników ma znaczenie. Każdy tak naprawdę zaczynał od jakichś wolniejszych pociągów i mniej ryzykownych zachowań, dopiero później zaczyna się robić coraz bardziej ryzykowne rzeczy, szczególnie jeżeli jesteś w jakiejś społeczności, która takie rzeczy robi. Na pewnym etapie to jest też taki wyścig na zasadzie, kto zrobi coś lepszego. Najbardziej ekstremalne rzeczy to robią za granicą. Na przykład jedzie się 250 km/h - dodaje 18-latka.

- Każdy wiedział, iż mogą się wydarzyć jakieś wypadki, aczkolwiek raczej było takie założenie, iż wypadki się zdarzają, tylko jak ktoś popełni błąd i coś źle zrobi. Ja doznałam oparzenia drugiego i trzeciego stopnia i to jest około 8-9 proc. ciała. Do tego pozostało złamanie, zwichnięcie łokcia i zwichnięcie nadgarstka. Jeszcze nie wróciłam do pełni zdrowia - mówi nam 18-latka.

Tomasz Gidelski ze Stowarzyszenia Bezpieczna i Przyjazna Kolej bije na alarm i tłumaczy, iż nie trzeba popełnić żadnego błędu, by wejście na dach skończyło się tragicznie.

- o ile mówimy o przejeździe na dachach pociągów, to mówimy o sieci trakcyjnej, która ma napięcie 3000 W. Samo pole, które tam się generuje, samo przebywanie w pobliżu czegoś takiego już jest dla nas zagrożeniem. Nie mówiąc o tym, iż wystarczy niewielkie dotknięcie jakiegokolwiek elementu pod tym napięciem, żeby zginąć - akcentuje.

- Jesteśmy na etapie realizacji kampanii, która ma charakter prewencyjny i jest adresowana do naszych podróżnych. Jak wiadomo, pociągami Kolei Mazowieckich podróżują osoby w różnym wieku, więc też nastolatkowie, których train surfing kręci. Zwracamy uwagę, iż takie zachowanie jest wysoce nieodpowiedzialne  Kampania jest adresowana też do rodziców - podkreśla Donata Nowakowska z Kolei Mazowieckich.

"Jedyne o czym myślałam, to iż już umieram"

Reaguje również Straż Ochrony Kolei. - Mamy prawo do legitymowania osób popełniających przestępstwa i ukarania ich. W przypadku ujęcia takiej osoby, nakładany jest mandat karny. W przypadku ujęć osób nieletnich, osoby te są przekazywane policji – informuje insp. Paweł Kuskowski.

Poszkodowana w wypadku nastolatka zarzeka się, iż skończyła z train surfingiem i odradza go innym. - Przeżyłam własną śmierć. Gdy prąd mnie poraził, to byłam sparaliżowana, nie mogłam się w ogóle ruszyć. Jedyne o czym myślałam, to iż już umieram. To wszystko nie jest tego warte. W większości takich przypadków, o ile kogoś porazi trakcja, to umiera - podsumowuje.

WIDEO: "To był rodzaj gry Tuska i Zełenskiego przeciw Nawrockiemu"
Idź do oryginalnego materiału