Myślał, iż jest królem driftu, pobił rekord głupoty. 58 punktów to jego najmniejsze zmartwienie

natemat.pl 1 godzina temu
Są takie sytuacje, po których człowiek zastanawia się, co adekwatnie dzieje się w głowie niektórych kierowców. Bo jak inaczej nazwać wyczyn 20-latka w Bielsku-Białej, który postanowił zrobić sobie z publicznego skrzyżowania prywatny tor wyścigowy?


Wszystko zaczęło się jeszcze w grudniu ubiegłego roku, ale finał historii poznaliśmy dopiero teraz. Na jedno z ruchliwych skrzyżowań w Bielsku-Białej wjechało BMW, a za jego kierownicą siedział młody człowiek, który najwyraźniej uznał, iż przepisy ruchu drogowego to jedynie luźne sugestie.

Seria niebezpiecznych manewrów, brawura i całkowity brak wyobraźni. To wszystko zostało uwiecznione na nagraniu, które krążyło w mediach społecznościowych.

Niestety dla bohatera filmu, nagranie trafiło też na skrzynkę "Stop Agresji Drogowej". Policjanci z bielskiej drogówki nie potrzebowali dużo czasu, by przeanalizować materiał i dotrzeć do właściciela auta. To, co zobaczyli na wideo, wystarczyłoby na obdzielenie wykroczeniami kilku innych kierowców. Młody kierowca bawił się świetnie, dopóki do jego drzwi nie zapukali mundurowi.

58 punktów karnych i wysoki mandat


Jeśli myśleliście, iż zebranie kompletu punktów karnych to trudne zadanie, ten 20-latek wyprowadzi Was z błędu. W trakcie jednej "sesji" na skrzyżowaniu uzbierał ich 58. To absolutny rekord głupoty, biorąc pod uwagę, iż limit dla doświadczonego kierowcy to 24 punkty (a dla "młodego" stażem zaledwie 20).

Na tym jednak kary od policji się nie skończyły. Na konto kierowcy wpadły mandaty karne o łącznej kwocie blisko 6 tysięcy złotych. To cena za kilkanaście wykroczeń, które popełnił w zaledwie kilka minut.

Oczywiście prawo jazdy zostało zatrzymane na miejscu, ale to dopiero początek problemów. Sprawa trafi do sądu, gdzie młody bielszczanin odpowie za przestępstwo drogowe.

Idź do oryginalnego materiału