Napięcie w chrześcijańskiej dzielnicy Bejrutu – wczoraj w izraelskim ataku zginął lokalny polityk prawicowych Sił Libańskich. Izraelska armia twierdzi, iż celem był członek Hezbollahu.
Zabity Pierre Mouawad był szefem lokalnych struktur konserwatywnej chrześcijańskiej partii – sprzeciwiającej się działaniom Hezbollahu. Libańskie media podają, iż w ataku drona na budynek w dzielnicy Ain Saade zginęła też żona polityka i jedna osoba, a trzy kolejne zostały ranne. Izrael twierdzi, iż uderzenie było wymierzone w członka Hezbollahu, który miał przebywać w mieszkaniu na wyższym piętrze. Świadkowie relacjonują, iż mężczyzna opuścił je chwilę przed atakiem.
Wojsko Izraela oświadczyło, iż jego celem był „terrorysta”. Rzecznik izraelskich sił przekazał w mediach społecznościowych, iż „doniesienia o ofiarach wśród cywilów są analizowane, a incydent – badany”. Oskarżył również Hezbollah o narażanie cywilów poprzez wykorzystywanie ich jako żywych tarcz.
W okolicy utrzymuje się napięcie, szczególnie wśród osób, które uciekły z ostrzeliwanych części Libanu i wynajęły tu mieszkania. Krótko po ataku doszło do poważnej bójki ulicznej – mężczyzna nagrywający zajście został obrzucony kamieniami.
Dotychczas walki między Izraelem a Hezbollahem omijały chrześcijańskie rejony Bejrutu oraz północ kraju, gdzie schronienia szukają uciekinierzy z południa. Ich napływ coraz częściej prowadzi jednak do lokalnych napięć.
W ciągu minionego miesiąca co piąty mieszkaniec Libanu musiał opuścić swój dom. W wyniku wojny zginęło około półtora tysiąca Libańczyków, a cztery i pół tysiąca zostało rannych.













