Przy drodze stoją krzyże, na poboczu leżą świeże kwiaty, a mieszkańcy mówią o wyścigach i pędzących samochodach. Reporter WP odwiedził miejsce, gdzie w sobotę zginął 50-letni pieszy potrącony przez kierowcę rozpędzonego Volkswagena. W Nowym Sączu wielu ludzi nie pyta już, dlaczego doszło do tragedii. Pytają, dlaczego nikt wcześniej jej nie zapobiegł.