Kiedy mama odeszła, a tata pogubił się w życiu, to właśnie ciocia Marysia stała się moją drugą mamą …

polregion.pl 5 godzin temu

Dziś znowu wspominam czasy, kiedy wszystko wywróciło się do góry nogami. Mama odeszła, gdy miałam osiem lat. Tata pogrążył się w smutku i zapijał swoje żale. Lodówka częściej świeciła pustkami, czasami chodziłam spać głodna. Chodziłam w zniszczonych ubraniach, a w szkole byłam obiektem drwin. Nie miałam siły na naukę, czasem żebrałam kanapkę na przerwie. Pedagodzy musieli to w końcu zauważyć.

Pewnego dnia w naszym skromnym mieszkaniu na Pradze pojawili się pracownicy opieki społecznej. Wyznaczyli ojcu ultimatum: albo przestaje pić i zaczyna się mną opiekować, albo zostanie mu odebrane prawo do opieki nade mną. Strach przed utratą mnie sprawił, iż tata odsunął się od alkoholu. Przestały się pojawiać awantury, kolejne kontrole już nie wykazywały zaniedbań.

Po kilku miesiącach tata powiedział, iż chciałby, żebym poznała pewną kobietę. Niechętnie poszłam z nim do cioci Marii, starszej, ciepłej kobiety z Grochowa. Miałam żal do ojca, iż już myśli o kimś innym niż mama. Wszystko jeszcze bolało.

Ale zaskoczyła mnie dobroć i łagodność pani Marii. Jej dom pachniał ciastem i ziołami z ogródka. Miała syna, Janka, trochę starszego ode mnie. gwałtownie znaleźliśmy wspólny język razem chodziliśmy na treningi lekkoatletyczne do OSiR-u. Tata cieszył się, iż polubiłam jego nową wybrankę. Po miesiącu zdecydowaliśmy się przeprowadzić do pani Marii. Nasze mieszkanie tata wynajął, co pomogło nam dodać kilka złotych do domowego budżetu.

Niestety, nasza wspólna euforia nie trwała długo. Tata zginął w wypadku potrącił go pijany kierowca tuż przy rondzie Wiatraczna. W papierach nie byłam rodziną pani Marii i trafiłam do domu dziecka na Otwockiej. Pamiętam, jak powiedziała wtedy: Nie martw się, wrócisz do mnie. Dała słowo.

Wytrzymałam tam dwa miesiące dwa miesiące obcych twarzy, surowych reguł, pustki. Kiedy pani Maria odzyskała prawo do opieki nade mną, odebrała mnie, przytuliła i znowu poczułam się kochana. Była dla mnie matką w każdym znaczeniu tego słowa, a Janek stał się dla mnie prawdziwym bratem.

Minęły lata. Dziś sami mamy własne rodziny, ale mama Maria jest nam obojgu najbliższa na świecie. Stała się dwukrotnie teściową i ani razu nie usłyszała od ani ode mnie, ani od Janka czy jego żony słowa teściowa. Mój mąż i partnerka Janka nazywają ją zawsze Matką Marią za jej serce, cierpliwość, ciepło. Za każdym razem, gdy słyszy to imię, jej oczy błyszczą szczęściem. Ja natomiast, patrząc na nią, wiem, iż los obdarował mnie drugą prawdziwą mamą, która nigdy mnie nie zawiodła.

Idź do oryginalnego materiału