Jeźdźcy surronów

mieszkaniec.pl 1 dzień temu

POSŁUCHAJ

Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, z tym iż co do pierwszego nie mamy pewności… A ewolucja zaskakuje, kiedyś żeby poczuć dreszcz emocji i udowodnić całkowity brak wyobraźni, trzeba było przynajmniej zrobić prawo jazdy i kupić motocykl. w tej chwili próg wejścia w nibydorosłość i osiągnięcia głupoty jest znacznie zaniżony. Wystarczy elektryczny surron, brawura i przekonanie o nieśmiertelności.

O niebezpiecznej jeździe jednośladami – głównie hulajnogami, mówi się od dawna. W Warszawie zapanowała nowa moda – jazda na elektrycznych jednośladach tzw. surronach. Te motocykle upodobali sobie zwłaszcza nieletni.

Tak, motocykle! Surron to potoczna nazwa elektrycznych motocykli terenowych. W świetle polskiego prawa taki pojazd nie jest rowerem. W zależności od wersji jest motorowerem, motocyklem lub sprzętem pozadrogowym. Po drogach publicznych mogą poruszać się tylko egzemplarze z homologacją, zarejestrowane – posiadające tablice rejestracyjne, posiadające OC i z kierowcą posiadającym odpowiednie prawo jazdy. Nie można tym sprzętem jeździć po chodniku, czy drodze dla rowerów. W lesie także nie.

Pasja do motosportu może być świetna, pod warunkiem, iż taki sport jest uprawiany we właściwym miejscu, na torze off-roadowym, przystosowanym do tego terenie prywatnym.

Powyższe potwierdza Policja: – Szczególną uwagę należy zwrócić na pojazdy typu Sur-Ron i podobne. Nie są one rowerami elektrycznymi. W zależności od parametrów technicznych i homologacji mogą być kwalifikowane jako motorowery lub motocykle. Korzystanie z nich na drogach publicznych bez wymaganych uprawnień, rejestracji czy ubezpieczenia może skutkować odpowiedzialnością prawną.

Rodzicu pamiętaj, iż w razie wypadku to Ty odpowiadasz za nieletnie dziecko. Ubezpieczenie NNW czy OC w życiu prywatnym nie zadziała, o ile pojazd nie był zarejestrowany, a dziecko nie miało prawa jazdy. o ile Twoje dziecko potrąci pieszego na chodniku, to twoja kieszeń odczuje ciężar odszkodowania. Sprawa w sądzie rodzinnym i zarzuty za narażenie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia to realny scenariusz. Czy jesteś na to gotowy?

Problem niebezpiecznej jazdy surronami dotyczy całej Warszawy, ale to mieszkańcy Wilanowa protestowali i najliczniej zgłaszali policji te zdarzenia. W lipcu policjanci przeprowadzili tam działania wymierzone w niebezpieczne zachowania użytkowników jednośladów elektrycznych, ujawnili nieletnich sprawców czynów karalnych i zabezpieczyli pojazdy, które nie powinny poruszać się po drogach i terenach publicznych. Kontrole prowadził Wydział Ruchu Drogowego oraz Wydział do spraw Nieletnich i Patologii.

19 sierpnia br. zatrzymano nieletniego kierowcę w okolicy ul. T. Edisona w Wawrze. Dziecko jechało na jednym kole i oczywiście nie posiadało wymaganych uprawnień ani OC. Po wezwaniu na miejsce ojca okazało się, iż motorower zakupili wspólnie z matką dziecka.

Wobec nieletniego będą prowadzone czynności w związku z popełnionymi wykroczeniami, natomiast rodzice młodzieńca odpowiedzą za dopuszczenie do kierowania pojazdem osoby, która nie posiada wymaganych uprawnień. Ponadto z uwagi na brak obowiązkowego ubezpieczenia OC policjanci sporządzili zawiadomienie do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego – czytamy w komunikacie WRD KSP.

Mieszkańcy stolicy co chwile nagłaśniają problem jazdy surronami, a w mediach społecznościowych dochodzi do utarczek słownych.

– No tak, lepiej żeby chlali pod blokami jak prawdziwy Polak – pisze jeden. – Nie wolno im przekroczyć 20 km/h bez rejestracji, homologacji i uprawnień – odpowiada drugi. – Jak surrony wejdą pod prawo, to dzieciaki przesiądą się na ścigacze. – Rodzice którzy kupują taki sprzęt i udostępniają dzieciom, winni narażenia zdrowia i życia powinni być pozbawieni praw opiekuńczych rodzinnych i przed sąd – piszą kolejni.

MaG

Grafika: otwierające: pexels.com, pixabay.com; montaż gazeta Mieszkaniec; grafika – policja.gov.pl
gazeta Mieszkaniec

Mieszkaniec – gazeta mieszkańców Warszawy

Idź do oryginalnego materiału