Oliwier stracił rodziców w wypadku. Ruszyła zbiórka, Polacy wpłacili fortunę

polsatnews.pl 1 godzina temu

Tragedia w Krakowie poruszyła tysiące osób w całym kraju. Tydzień temu malutki Oliwier stracił oboje rodziców w tragicznym wypadku. Sam chłopiec został ciężko ranny i trafił do szpitala. w tej chwili jego stan jest stabilny. Ruszyła internetowa zbiórka, mająca na celu zabezpieczyć jego przyszłość. Do tej pory udało się zebrać ponad milion złotych, a licznik przez cały czas rośnie.

Polsat News
Oliwier stracił rodziców w wypadku, ruszyła zbiórka (zdj. ilustracyjne)

Choć żadne pieniądze nie zwrócą ośmiomiesięcznemu Oliwierowi rodziców, to - jak podkreślają autorzy zbiórki - mogą one zabezpieczyć jego przyszłość na kolejne lata.

ZOBACZ: Śmiertelny wypadek na S8. Zatrzymali się, by wymienić oponę

Do godz. 21:30 w sobotę dla małego Oliwiera udało się zebrać 1 014 618 zł. Swoją cegiełkę dołożyło blisko 23 tys. osób, a licznik przez cały czas rośnie. Zbiórkę za zgodą rodziny uruchomił społecznik Damian Żurawski.

Tragiczny wypadek w Krakowie. Mały Oliwier stracił rodziców, ruszyła zbiórka

Do wypadku, w którym zginęli rodzice Oliwiera, doszło w minioną sobotę na krakowskim Podgórzu. Kobieta i mężczyzna poruszali się chodnikiem z maleńkim dzieckiem, kiedy zostali potrąceni przez kierowcę samochodu osobowego marki Volkswagen.

Poszkodowani trafili do szpitala w stanie zagrażającym życiu. - Niestety, pomimo wysiłku lekarzy, nie udało się uratować życia kobiety i mężczyzny - powiedziała w rozmowie z Interią podkom. Iwona Szelichiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Chłopiec natomiast odniósł poważne obrażenia i został pod opieką medyków.

Kraków. Volkswagen wjechał w rodzinę. Hubert B. usłyszał zarzut

Oliwier opuścił już oddział intensywnej terapii i w tej chwili przebywa na oddziale chirurgii. Ma rączkę i nóżkę w gipsie, ale jego stan określano jako stabilny. "Jest w dobrych rękach, a przy jego łóżku czuwa cała rodzina" - czytamy w opisie zbiórki.

ZOBACZ: Tragiczny wypadek na Pomorzu. Rozerwane auto, dwie osoby nie żyją

Za kierownicą samochodu siedział 26-letni Hubert B. Śledczy przedstawili mu zarzut, że umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Miał on nie zastosować się do wskazań znaku ograniczenia prędkości do 30 km na godzinę, w wyniku czego utracił panowanie nad pojazdem.

Mężczyzna nie przyznał się do winy. Jak tłumaczył, przyczyną tego, iż nie opanował pojazdu, była nierówna nawierzchnia drogi. Podał również, iż nie poruszał się z nadmierną prędkością. Decyzją sądu Hubert B. został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy.

WIDEO: Awantura na trasie do Morskiego Oka. Aktywiści urządzili blokadę. Górale: To ekoterroryści!
Idź do oryginalnego materiału