Śmiertelny wypadek na pasach
4 października 2024 roku na ul. Kusocińskiego w Łodzi doszło do tragicznego wypadku na przejściu dla pieszych, w wyniku którego zmarł 36-letni Arkadiusz Wojtas, osieracając przy tym dwójkę małych dzieci.
Sprawca wypadku Przemysław R. to znany łódzki przedsiębiorca. Według ustaleń śledczych w momencie wypadku poruszał się sportowym mercedesem z silnikiem o mocy ponad 600 koni mechanicznych. Na 6 sekund przed zdarzeniem jechał z prędkością około 30 km/h. Następnie przed przejściem dla pieszych rozpędził swoje auto do 108 km/h, a hamowanie rozpoczął tuż przed momentem uderzenia.
Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym groziło mu do 8 lat pozbawienia wolności.
Dwa lata za śmiertelne potrącenie
W pierwszej instancji sędzia skazał Przemysława R. na rok więzienia i 5 lat zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Od wyroku odwołały się obie strony. 19 sierpnia ogłoszony został wyrok sądu apelacyjnego, który zwiększył karę dwukrotnie, skazując oskarżonego na 2 lata więzienia i 10 lat zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.
- Po wyroku czuję rozgoryczenie, bo ja myślałam, iż kara będzie wyższa. Cierpimy, bardzo cierpimy. Tu jest dwójka małych dzieci. Co mam powiedzieć wnukowi, o ile się pyta: „Babciu, ja bym tak bardzo chciała iść do taty”?
- mówiła po ogłoszeniu wyroku Katarzyna Wojtas, mama zmarłego.
W sprawie oskarżycielami posiłkowymi była rodzina zmarłego Arkadiusza, działając niezależnie od prokuratury. Jak stwierdza rodzina pokrzywdzonego, nigdy nie usłyszeli od Przemysława R. przeprosin.
- Przepraszam powiedział dopiero wtedy, kiedy mój teściu zapytał, czemu jeszcze nie przeprosił? Wtedy nagle przeprosił. Wszystkie jego słowa była na siłę i nieszczere. Nigdy nie wykazał szczerej skruchy
- mówi żona zmarłego, Katarzyna Wojtas.
Wyrok jest prawomocny, istnieje możliwość wniesienia kasacji w sprawie, na co może zdecydować się oskarżony.
- My jako pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych wnosiliśmy o to, aby tę karę wymierzyć w górnych granicach ustawowego zagrożenia. Tak się wydawało przynajmniej w kontekście tej sprawy, iż wszystkie te podstawowe reguły ostrożności zostały naruszone przez kierującego pojazdem. On w zasadzie pozbawił siebie możliwości jakiejkolwiek obrony przed tym zdarzeniem. Ta jego niedbałość to spowodowała
- mówił adwokat Jakub Michalski, pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych.
Na ogłoszeniu wyroku sądu apelacyjnego nie pojawił się oskarżony ani jego obrońca.











