Z jego relacji wynika, iż prowadzący pojazd miał niedługo zatrzymać się na parkingu i przekazać mu kierownicę. Do miejsca planowanego postoju pozostały tylko dwa kilometry. Przyczyny zdarzenia przez cały czas ustalają polscy i węgierscy śledczy.
Wypadek polskiego autokaru na WęgrzechDo wypadku doszło w nocy z 15 na 16 sierpnia 2026 roku na autostradzie M3, w pobliżu miejscowości Mezőkeresztes we wschodniej części Węgier. Polski autokar wracający z pielgrzymki do Medziugorie zjechał z drogi, przewrócił się i znalazł w głębokim rowie.
Pojazdem podróżowało 57 pasażerów oraz dwóch kierowców. Wszyscy byli obywatelami Polski. W wyniku wypadku zginęło 12 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Pielgrzymi pochodzili głównie z województwa podkarpackiego.
Podróż organizowało biuro pielgrzymkowo-turystyczne z Rymanowa-Zdroju, natomiast autokar należał do firmy przewozowej z powiatu jasielskiego. Polska prokuratura zabezpieczyła dokumenty związane z pojazdem, kierowcami oraz organizacją wyjazdu.
Drugi kierowca odpoczywał w specjalnej kabinieO przebiegu podróży opowiedział Grzegorz Wojtoń – drugi kierowca autokaru, pilot wycieczki i właściciel biura organizującego pielgrzymkę. Jak relacjonował w rozmowie z „Super Expressem”, przez znaczną część drogi powrotnej to on prowadził pojazd.
Grupa wyjechała po porannej mszy, śniadaniu i spakowaniu bagaży. Podróż została przerwana między innymi w Sarajewie, gdzie pielgrzymi mieli około dwóch godzin przerwy. Później uczestnicy zatrzymali się na obiad, a kierowca kontynuował trasę przez Chorwację w kierunku Węgier.
Kiedy jego dopuszczalny czas prowadzenia pojazdu dobiegał końca, zjechał na parking. Wtedy za kierownicą usiadł drugi kierowca. Według relacji Wojtonia mężczyzna mówił, iż czuje się dobrze i jest gotowy do dalszej jazdy.
Grzegorz Wojtoń udał się natomiast do fabrycznie przygotowanej kabiny wyposażonej w miejsce do leżenia, ogrzewanie i wentylację. To właśnie tam odpoczywał w momencie, gdy autokar zjechał z autostrady.
Do parkingu pozostały tylko dwa kilometryWedług relacji drugiego kierowcy mężczyzna prowadzący autokar znajdował się za kierownicą przez około trzy i pół godziny. niedługo miał zjechać na kolejny parking, gdzie kierowcy planowali ponownie się zmienić.
Po wypadku prowadzący miał powiedzieć, iż na nawigacji widział już miejsce postoju. „Brakło tych 2 km, żeby dojechać” – przekazał Wojtoń. Zaznaczył jednak, iż bezpośrednio po zdarzeniu nie było możliwości przeprowadzenia dłuższej rozmowy. Cała uwaga ocalałych oraz służb była skupiona na ratowaniu rannych.
Kierowca nie potrafił wówczas wyjaśnić, dlaczego pojazd zjechał z drogi. Miał odpowiadać jedynie, iż nie wie, co dokładnie się wydarzyło. Pojawiające się informacje o zmęczeniu lub ewentualnym zaśnięciu za kierownicą są w tej chwili przedmiotem postępowania.
Węgierscy śledczy podejrzewają, iż kierujący mógł zasnąć z powodu zmęczenia. Sąd zdecydował o jego zatrzymaniu na miesiąc. Kierowca ma status podejrzanego, ale ostateczna przyczyna wypadku nie została jeszcze przesądzona. Podczas przesłuchania nie złożył wyjaśnień – podał Reuters.
Autokar miał zsunąć się po stromym nasypieGrzegorz Wojtoń nie zgadza się z pojawiającymi się informacjami, iż autokar wielokrotnie koziołkował. Według jego obserwacji pojazd przewrócił się na bok, a następnie zsunął się po stromym nasypie na odległość około 10–15 metrów.
Kierowca zwrócił uwagę, iż w miejscu wypadku nie było bariery ochronnej. Jest to jednak jego osobista ocena, a wpływ konstrukcji drogi na rozmiar zdarzenia będą musieli ustalić biegli. Eksperci sprawdzą również stan techniczny autokaru, zapis tachografu oraz dane dotyczące czasu pracy i odpoczynku obu kierowców.
Wojtoń powiedział, iż podczas wcześniejszego prowadzenia nie zauważył żadnych problemów technicznych. Na podstawie później widzianych zdjęć nie dostrzegł również uszkodzenia opony. Zastrzegł jednak, iż nie prowadził oględzin pojazdu, dlatego rozstrzygające będą wyniki badań wykonanych przez specjalistów.
Ranni wydostawali się przez wyjścia w dachuPo wypadku rozpoczęła się walka o wydostanie pasażerów z przewróconego autokaru. Część osób opuszczała jego wnętrze przez dwa awaryjne wyjścia znajdujące się w dachu. Do niektórych poszkodowanych ratownicy oraz ocaleni docierali także od spodu pojazdu, gdzie powstała niewielka przestrzeń.
Grzegorz Wojtoń również został ranny w głowę, ale mimo obrażeń pomagał pozostałym uczestnikom pielgrzymki. Jak wspominał, krew spływała mu do oczu, kiedy pochylał się i próbował wyciągać ludzi z wnętrza autokaru. Poszkodowanym przynoszono wodę i koce, przemywano rany oraz wzywano medyków do osób wymagających natychmiastowej pomocy.
W działania zaangażowali się węgierscy ratownicy oraz wolontariusze. Szczególne znaczenie miała pomoc osób znających język polski i węgierski. Dzięki tłumaczom ranni mogli dokładnie opisać swoje dolegliwości, a lekarze szybciej podejmowali odpowiednie działania.
Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w KrośniePolskie postępowanie wszczęła Prokuratura Okręgowa w Krośnie. Jak podano w oficjalnym komunikacie, przyczyny zjechania autokaru z pasa ruchu pozostają niewyjaśnione.
Do strony węgierskiej skierowano europejski nakaz dochodzeniowy. Polska prokuratura wystąpiła między innymi o przekazanie protokołów oględzin miejsca zdarzenia i pojazdu, dokumentacji medycznej oraz zeznań świadków. Na Węgry pojechali również polski prokurator, policjanci i biegli z zakresu ruchu drogowego.
Jednocześnie trwa transport poszkodowanych do kraju. Podkarpacki Urząd Wojewódzki poinformował, iż 18 sierpnia do Polski wróciło 21 uczestników pielgrzymki, a kolejnych 12 miało zostać przetransportowanych 19 sierpnia samolotami Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Część rannych przez cały czas wymaga leczenia w węgierskich szpitalach.
To też może cię zainteresować:
Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach:



![[FOTO] Kolizja z udziałem radiowozu na sygnałach. Trzy osoby przebadane przez ratowników](https://img.bielskiedrogi.pl/ib/268ddf237107723f71bfbc7e36dc6252/7/2026/08/kolizja_na_skrzyzowaniu_partyzantow_i_andersa_w_zdarzeniu_mogl_brac_udzial_radiowoz_e42b.jpeg)


![[WIDEO] Pod prąd na drogę ekspresową! Kierowcy Renault ewidentnie coś się pomyliło](https://img.bielskiedrogi.pl/ib/d651668750a25e8c8ae45603694d7547/7/2026/08/2026_08_19_17_04_08_davinci_resolve_2026_08_19_film_bd4_3829.png)

![Piastowska przechodzi wielką zmianę. Remont jest już na finiszu [ZDJĘCIA]](https://cowkrakowie.pl/wp-content/uploads/2026/08/Piastowska8.jpg)



