Ta historia miała zakończyć się przekazaniem nowego ciężkiego samochodu ratowniczo-gaśniczego do OSP Bisztynek. Zamiast tego powstał jeden z najbardziej nietypowych sporów dotyczących zakupu pojazdu pożarniczego, z jakimi zetknęła się redakcja Remiza.pl. Gmina przeprowadziła postępowanie, wybrała ofertę, podpisała umowę, a producent zbudował samochód i przedstawił go do odbioru. Pojazdu jednak nie odebrano. Później ogłoszono kolejny przetarg, wybrano nowego wykonawcę, a drugi samochód w krótkim czasie trafił już do garażu miejscowej jednostki. Tymczasem producent pierwszego wozu pozwał Gminę Bisztynek i żąda zapłaty 1 692 480 zł wraz z odsetkami.
Do redakcji Remiza.pl trafił liczący 21 stron pozew złożony do Sądu Okręgowego w Kielcach. Dokument nie jest wyłącznie ogólnym stanowiskiem wykonawcy. Zawiera opis postępowania, przebiegu odbioru, treści umowy, zgłoszonych zastrzeżeń technicznych, odpowiedzi producenta oraz argumentacji prawnej, zgodnie z którą gmina nie miała prawa odmówić przyjęcia pojazdu. Pełnomocnik wykonawcy odnosi się do konkretnych elementów samochodu, zasad wydawania świadectwa dopuszczenia CNBOP-PIB, sposobu pomiaru wysokości, wyposażenia montowanego na dachu oraz procedury, która według niego powinna zostać zastosowana podczas odbioru.
Nie jest to pierwsza publikacja Remiza.pl dotycząca tej sprawy. W poprzednich materiałach opisaliśmy nieodebranie samochodu, stanowisko kancelarii reprezentującej wykonawcę, odpowiedź gminy oraz ponowne postępowanie. Po ich publikacji do redakcji zaczęły trafiać kolejne dokumenty i informacje. Jednocześnie ponownie skierowaliśmy do Gminy Bisztynek szczegółowe pytania dotyczące podstaw odmowy odbioru, dokumentów technicznych uzasadniających tę decyzję, zmian pomiędzy pierwszym i drugim przetargiem oraz okoliczności szybkiej dostawy nowego pojazdu. Do chwili przygotowania tego materiału odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Milczy również OSP Bisztynek, choć osoby związane z jednostką, według dokumentów znajdujących się w aktach sprawy, uczestniczyły w czynnościach odbiorowych i miały odgrywać istotną rolę podczas całego postępowania.
Brak odpowiedzi jest tym bardziej znamienny, iż samorząd nie unika publicznego informowania o nowym samochodzie, który trafił już do jednostki po drugim postępowaniu. Strażacy mają więc dziś w garażu kolejny pojazd, podczas gdy przed sądem trwa spór o poprzedni. o ile sąd uwzględni roszczenie producenta, Gmina Bisztynek może zostać zobowiązana do zapłaty 1 692 480 zł wraz z odsetkami. Niezależnie od tego nowy samochód został już zakupiony w drugim postępowaniu za 1 896 660 zł. O tym, czy roszczenie producenta jest zasadne, rozstrzygnie sąd. To właśnie dlatego sprawy nie można sprowadzić do zwykłej różnicy zdań pomiędzy urzędem a producentem.
Postępowanie rozpoczęło się od przetargu na dostawę ciężkiego samochodu ratowniczo-gaśniczego wraz z integralnym wyposażeniem dla OSP Bisztynek. Wykonawca zaoferował pojazd w cenie 1 692 480 zł brutto, jego oferta została uznana za najkorzystniejszą, a 29 października 2025 roku zawarto umowę. Zgodnie z przedstawioną w pozwie wersją producent wykonał samochód według złożonej oferty i wymagań zamawiającego, a następnie zaprosił przedstawicieli gminy i jednostki na odbiór do zakładu produkcyjnego w Kielcach.
Czynności odbiorowe przeprowadzono 3 grudnia 2025 roku. Jak opisano w pozwie, przedstawiciele zamawiającego prowadzili szczegółowe oględziny samochodu, sprawdzali elementy wyposażenia i zgłaszali kolejne uwagi. Producent twierdzi, iż samochód był zgodny z OPZ, posiadał wymagane świadectwo dopuszczenia CNBOP-PIB i mógł być użytkowany w ochronie przeciwpożarowej. Jednocześnie zaznacza, iż w czasie odbioru nie wskazano żadnej wady, która czyniłaby pojazd niezdatnym do działania, zagrażała bezpieczeństwu załogi albo uniemożliwiała wykorzystanie go zgodnie z przeznaczeniem.
Mimo to odbioru odmówiono. Według pozwu przedstawiciele gminy nie podpisali protokołu zdawczo-odbiorczego, nie odebrali pojazdu i nie zapłacili umówionej ceny. W kolejnych tygodniach rozpoczęła się intensywna wymiana korespondencji. Producent odpowiadał na zgłoszone zastrzeżenia, przedstawiał własną interpretację zapisów umowy i przekonywał, iż choćby istnienie usterek nie uprawniało zamawiającego do odrzucenia całego samochodu. Gmina pozostała przy swoim stanowisku, wyznaczyła dodatkowy termin, a następnie złożyła oświadczenie o odstąpieniu od umowy.
Producent odpowiedział własnym oświadczeniem o odstąpieniu, twierdząc, iż to gmina nie wykonała podstawowych obowiązków: nie odebrała prawidłowo przygotowanego pojazdu i nie zapłaciła ceny. Spór dotyczy więc nie tylko technicznej oceny samochodu, ale również tego, która ze stron skutecznie odstąpiła od umowy i kto ponosi odpowiedzialność za jej niewykonanie. Gmina naliczyła wykonawcy karę umowną w wysokości 338 496 zł, natomiast producent odmówił jej zapłaty i skierował sprawę do sądu.
Szczególnego znaczenia nabiera przy tym przebieg wydarzeń jeszcze przed odbiorem. W pozwie opisano rozmowę telefoniczną, do której miało dojść po złożeniu oferty. Według producenta rozmówca przedstawił się jako autor wymagań przetargowych, wyraził niezadowolenie z wyboru innej firmy i miał zapowiedzieć, iż zrobi wszystko, aby pojazd nie został odebrany. Producent twierdzi, iż numer telefonu był później możliwy do powiązania z prezesem OSP Bisztynek. Gmina w swojej wcześniejszej odpowiedzi odcinała się od nieformalnych kontaktów, wskazując, iż rozmówca nie był pracownikiem urzędu. Pozew stawia jednak pytanie, czy przy takiej wiedzy o dokumentacji, wymaganiach i konfiguracji samochodów rzeczywiście można było uznać tę osobę za całkowicie niezwiązaną z postępowaniem, zwłaszcza w sytuacji, gdy wysyła się tę osobę na odbiór pojazdu do wykonawcy.
Właśnie w tym miejscu sprawa przestaje wyglądać jak zwykły konflikt powstały podczas odbioru. Z jednej strony wykonawca opisuje sygnał, który miał otrzymać jeszcze przed rozpoczęciem produkcji. Z drugiej, po wykonaniu samochodu rzeczywiście dochodzi do odmowy jego przyjęcia. Następnie gmina rozpisuje nowe postępowanie, obniża część wymagań, wybiera droższą ofertę i w krótkim czasie otrzymuje drugi pojazd. Każdy z tych faktów osobno można wyjaśniać w ramach normalnych procedur. Zestawione razem wymagają jednak znacznie dokładniejszego spojrzenia.
Najważniejsze pytanie brzmi dziś nie tylko, czy pierwszy samochód miał jakiekolwiek odstępstwa od specyfikacji. W przypadku specjalistycznych pojazdów uwagi podczas odbiorów nie są niczym nadzwyczajnym. najważniejsze jest to, czy wskazane różnice rzeczywiście były tak poważne, iż gmina mogła odmówić odbioru całego pojazdu, zerwać umowę i rozpocząć zakup od nowa. Odpowiedź producenta jest jednoznaczna: nie. Odpowiedzi gminy, popartej szczegółowym odniesieniem do każdego zarzutu technicznego, przez cały czas nie znamy.
Dlaczego producent uważa, iż gmina nie miała prawa odmówić odbioru?
To właśnie od tego momentu pozew przestaje być zwykłym opisem przebiegu wydarzeń. Większość dokumentu nie dotyczy już samej chronologii, ale szczegółowej odpowiedzi na zarzuty zgłoszone podczas odbioru samochodu. Producent nie ogranicza się do stwierdzenia, iż pojazd został wykonany prawidłowo. Punkt po punkcie wyjaśnia, dlaczego – jego zdaniem – żadna z uwag nie uzasadniała odmowy odbioru całego samochodu. Jednocześnie podkreśla, iż umowa nie przewidywała możliwości odrzucenia gotowego pojazdu z powodu usterek lub niezgodności, które mogły zostać usunięte w toku procedury odbiorowej. Wręcz przeciwnie. Zdaniem wykonawcy obowiązkiem zamawiającego było odebranie pojazdu, sporządzenie protokołu i wyznaczenie terminu na usunięcie ewentualnych wad.
Jednym z najważniejszych zarzutów była wysokość pojazdu. W dokumentach odbiorowych wskazano, iż samochód przekracza wymagany wymiar 3200 mm. Producent odpowiada, iż pojazd posiada świadectwo dopuszczenia CNBOP-PIB, w którym maksymalną wysokość określono na 3150 mm. W pozwie szczegółowo wyjaśniono również, dlaczego podczas odbioru uzyskano inny wynik. Według wykonawcy pomiar został wykonany z zamontowanym na dachu działkiem gotowym do pracy, podczas gdy na czas transportu wysokość pojazdu nie przekracza 3150 mm, zgodnie z wydanym świadectwem dopuszczenia. Co więcej, zamawiający zapisał w OPZ, iż do wymaganej wysokości pojazdu wynoszącej 3200 mm nie wlicza się drabiny D10W oraz zamocowanych do niej uchwytów. Producent wskazuje, iż elementy te nie powinny być uwzględniane przy określaniu wysokości pojazdu. Zwraca również uwagę, iż sama specyfikacja nie określała sposobu wykonywania pomiaru z takim wyposażeniem zamontowanym na samochodzie, a zastosowane rozwiązanie nie uniemożliwiało prowadzenia działań ratowniczo-gaśniczych. Dodatkowo podkreśla, iż norma dopuszcza wystawanie ponad obrys pojazdu niektórych elementów, a transportowana na dachu drabina należy właśnie do tej kategorii. W jego ocenie zarzut dotyczący wysokości wynikał z przyjęcia błędnej metodologii pomiaru.
Dużo miejsca poświęcono również świadectwu dopuszczenia wydanemu przez CNBOP-PIB. Producent podkreśla, iż nie jest ono zwykłym dokumentem formalnym, ale potwierdzeniem przeprowadzenia szeregu badań wymaganych przepisami prawa. W pozwie wskazano, iż jednostka zamawiająca nie posiada kompetencji do ponownego oceniania parametrów technicznych pojazdu w zakresie już zweryfikowanym przez jednostkę certyfikującą. W ocenie wykonawcy, skoro samochód posiadał ważne świadectwo dopuszczenia dla tego typu pojazdu, zamawiający nie mógł samodzielnie kwestionować parametrów, które zostały wcześniej potwierdzone przez uprawnioną instytucję. Argument ten pojawia się w kilku miejscach pozwu i stanowi jeden z jego najistotniejszych elementów.
Kolejna grupa zarzutów dotyczyła elementów nadwozia oraz wyposażenia. Producent odnosi się między innymi do koloru pokrywy silnika i wyciągarki, oznakowania pojazdu, kolorystyki pasów bezpieczeństwa, sposobu wykonania niektórych elementów zabudowy oraz wybranych elementów wyposażenia. W każdym przypadku podkreśla, iż zgłoszone uwagi nie wpływały na bezpieczeństwo użytkowników ani na możliwość prowadzenia działań ratowniczych. W pozwie wskazano również, iż część zastrzeżeń miała charakter estetyczny lub dotyczyła rozwiązań zgodnych z dokumentacją techniczną i homologacją pojazdu. Producent zaznacza, iż choćby gdyby zamawiający oczekiwał wprowadzenia zmian, mogły one zostać wykonane po podpisaniu protokołu odbioru, bez konieczności odmawiania odbioru całego samochodu.
Szczególnie interesujący jest fragment dotyczący pokrywy wyciągarki. Producent wskazuje, iż podczas odbioru zakwestionowano jej wykonanie, mimo iż element ten spełniał swoją funkcję niezależnie od tego, w jaki sposób został wykonany. W pozwie czytamy, iż choćby gdyby uznać konieczność jego poprawy, nie miało to żadnego wpływu na ocenę całego pojazdu jako wyrobu gotowego do użytkowania. Wykonawca zwraca uwagę, iż odmowa odbioru samochodu z powodu tego typu elementu była – w jego ocenie – całkowicie nieproporcjonalna do charakteru zgłoszonej uwagi.
Pełnomocnik producenta wielokrotnie wraca również do samej konstrukcji umowy. W pozwie wskazano, iż strony zawarły umowę sprzedaży rzeczy przyszłej, której podstawowymi obowiązkami były wykonanie pojazdu, jego wydanie oraz zapłata umówionej ceny. Zdaniem producenta umowa nie przewidywała uprawnienia zamawiającego do odmowy odbioru samochodu tylko dlatego, iż podczas odbioru ujawniono niezgodności możliwe do usunięcia. Wręcz przeciwnie, w przypadku stwierdzenia wad zamawiający powinien był odebrać pojazd, wskazać zastrzeżenia w protokole i wyznaczyć termin ich usunięcia. Producent twierdzi więc, iż gmina pomyliła prawo do zgłoszenia wad z prawem do odmowy odbioru całego przedmiotu zamówienia. To właśnie wokół tej interpretacji zapisów umowy będzie koncentrował się proces przed sądem.
Na końcu tej części pozwu wykonawca stawia bardzo mocny zarzut. Wskazuje, iż gdyby przyjąć sposób interpretacji zaprezentowany przez gminę, praktycznie każdy producent samochodów pożarniczych mógłby zostać pozbawiony wynagrodzenia z powodu drobnych usterek lub elementów wymagających korekty, mimo wykonania całego pojazdu zgodnie z umową. Według autora pozwu prowadziłoby to do sytuacji sprzecznej zarówno z zapisami kontraktu, jak i z utrwalonym orzecznictwem dotyczącym wykonywania umów sprzedaży oraz zamówień publicznych. Właśnie dlatego znaczną część dokumentu poświęcono nie samym parametrom technicznym pojazdu, ale wykazaniu, iż odmowa odbioru nie znajdowała oparcia ani w umowie, ani w obowiązujących przepisach prawa.
Nie tylko samochód. Producent opisuje przebieg wydarzeń poprzedzających odmowę odbioru
Analizując pozew trudno nie zauważyć, iż jego autor nie skupia się wyłącznie na parametrach technicznych samochodu. Znaczną część dokumentu poświęcono opisowi wydarzeń, które – zdaniem producenta – miały miejsce jeszcze zanim rozpoczęły się czynności odbiorowe. W ocenie wykonawcy właśnie one pozwalają zrozumieć, dlaczego od początku kwestionowano możliwość zakończenia realizacji umowy.
Według pozwu już po rozstrzygnięciu przetargu producent miał otrzymać telefon od osoby, która przedstawiła się jako autor opisu przedmiotu zamówienia. Rozmówca miał wyrazić zaskoczenie wyborem innego wykonawcy i przekazać, iż zrobi wszystko, aby pojazd nie został odebrany. Producent opisuje, iż początkowo potraktował tę rozmowę jako mało wiarygodną, jednak z czasem – po analizie przekazywanych informacji – uznał, iż rozmówca posiadał bardzo dobrą znajomość przygotowanego postępowania, wymagań technicznych oraz konfiguracji zamawianego samochodu. W pozwie wskazano również, iż numer telefonu miał zostać później powiązany z prezesem OSP Bisztynek. Są to twierdzenia strony powodowej, które będą oceniane przez sąd i które dotychczas nie doczekały się szczegółowej odpowiedzi ze strony gminy.
Producent opisuje także późniejszą korespondencję prowadzoną już po odbiorze pojazdu. W pozwie przywołano wiadomości SMS oraz kolejne kontakty, które – zdaniem wykonawcy – miały potwierdzać wcześniejsze stanowisko dotyczące braku woli odebrania samochodu. W ocenie producenta nie był to więc spór, który narodził się dopiero podczas oględzin pojazdu w zakładzie produkcyjnym, ale konflikt widoczny znacznie wcześniej. To właśnie dlatego pełnomocnik poświęca temu wątkowi kilka stron pozwu, próbując wykazać, iż decyzja o odmowie odbioru mogła być przesądzona jeszcze przed zakończeniem procedury odbiorowej.
Istotny jest również przebieg samych czynności odbiorowych. Producent opisuje, iż podczas oględzin zgłaszano kolejne uwagi dotyczące pojazdu, sporządzano dokumentację i wykonywano pomiary. Jednocześnie podkreśla, iż żadna z osób uczestniczących w odbiorze nie wskazała wady uniemożliwiającej bezpieczne użytkowanie samochodu ani nie zakwestionowała ważności świadectwa dopuszczenia CNBOP-PIB. W pozwie zwrócono uwagę, iż mimo to ostatecznie odmówiono podpisania protokołu odbioru i przyjęcia gotowego pojazdu. Producent twierdzi, iż właśnie ten moment doprowadził do eskalacji całego sporu.
Jeszcze większe znaczenie producent przypisuje temu, co wydarzyło się później. Po odstąpieniu od umowy Gmina Bisztynek zdecydowała się na ogłoszenie kolejnego postępowania przetargowego. W kolejnym postępowaniu wybrano ofertę firmy WISS Samochody Specjalne Sp. z o.o. o wartości 1 896 660 zł brutto. Była ona wyższa o 204 180 zł od oferty wybranej w pierwszym przetargu, która opiewała na 1 692 480 zł brutto. Producent zwraca również uwagę, iż w nowym postępowaniu zmieniono część wymagań technicznych i wskazuje tę okoliczność jako jeden z elementów swojej argumentacji przedstawionej w pozwie. Dziś wiadomo już, iż nowy samochód został dostarczony do OSP Bisztynek i znajduje się w podziale bojowym jednostki. Producent przedstawia te okoliczności jako element szerszego obrazu całej sprawy i jeden z argumentów uzasadniających swoje roszczenia wobec gminy.
fot. gmina i miasto BisztynekNa tym etapie warto jednak oddzielić fakty od ocen. Faktem jest, iż pierwszy samochód nie został odebrany, umowa została rozwiązana, ogłoszono drugi przetarg, wybrano nowego wykonawcę i nowy pojazd trafił już do strażaków. Faktem jest również, iż producent domaga się przed sądem blisko 1,7 mln zł, twierdząc, iż odmowa odbioru była bezpodstawna. Natomiast odpowiedź na pytanie, czy pomiędzy tymi wydarzeniami istnieje związek wskazywany przez producenta, będzie należała do sądu. To właśnie dlatego tak istotne jest poznanie stanowiska Gminy Bisztynek odnoszącego się do wszystkich argumentów przedstawionych w pozwie.
I tutaj pojawia się problem. Od czasu pierwszej publikacji Remiza.pl wielokrotnie zwracała się do gminy z pytaniami dotyczącymi konkretnych okoliczności sprawy. Nie pytaliśmy o ogólne stanowisko, ale o techniczne podstawy odmowy odbioru, przebieg czynności odbiorowych, zmiany w drugim postępowaniu oraz argumenty podniesione przez producenta. Do chwili publikacji tego materiału odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Z tego powodu czytelnicy mogą dziś szczegółowo poznać jedynie argumentację zawartą w pozwie. Liczymy, iż samorząd odniesie się do niej z równie dużą szczegółowością, ponieważ tylko wtedy możliwe będzie przedstawienie obu stron sporu w jednakowym zakresie.
Ta sprawa może wykraczać daleko poza Bisztynek
Analizując pozew trudno oprzeć się wrażeniu, iż przedmiotem sporu nie jest wyłącznie jeden samochód ratowniczo-gaśniczy. Znaczna część argumentacji pełnomocnika producenta dotyczy bowiem zasad odbioru pojazdów wykonywanych na zamówienie oraz obowiązków stron wynikających z zawartej umowy. W praktyce oznacza to, iż rozstrzygnięcie tej sprawy może mieć znaczenie nie tylko dla Gminy Bisztynek i producenta, ale również dla przyszłych postępowań prowadzonych przez inne samorządy oraz jednostki OSP.
Pełnomocnik producenta wielokrotnie podkreśla, iż samochód pożarniczy jest wyrobem wykonywanym na indywidualne zamówienie. Nie jest produktem kupowanym z magazynu, który w każdej chwili można sprzedać kolejnemu klientowi. Powstaje przez wiele miesięcy zgodnie z wymaganiami określonymi przez zamawiającego, z wykorzystaniem wybranego podwozia, konkretnego wyposażenia oraz zabudowy przygotowanej pod potrzeby danej jednostki. Z tego względu – jak wskazano w pozwie – odmowa odbioru gotowego pojazdu oznacza dla producenta nie tylko brak zapłaty, ale również bardzo poważne konsekwencje finansowe związane z niemożnością swobodnego zbycia takiego samochodu innemu odbiorcy.
W pozwie zwrócono także uwagę na jeszcze jeden aspekt. Zdaniem producenta przyjęcie interpretacji zaprezentowanej przez gminę prowadziłoby do sytuacji, w której każdy zamawiający mógłby odmówić odbioru gotowego pojazdu z powodu niezgodności, które nie wpływają na bezpieczeństwo ani funkcjonalność samochodu i które mogą zostać usunięte w krótkim czasie. W ocenie pełnomocnika takie podejście pozostawałoby w sprzeczności zarówno z zapisami umowy, jak i zasadami wykonywania zobowiązań wynikającymi z Kodeksu cywilnego oraz utrwalonym orzecznictwem sądowym. To właśnie dlatego w pozwie znalazło się wiele odniesień do wcześniejszych wyroków oraz poglądów doktryny.
Z drugiej strony nie można zapominać, iż obowiązkiem zamawiającego jest sprawdzenie, czy odbierany pojazd odpowiada warunkom zamówienia. Samochód ratowniczo-gaśniczy to sprzęt, od którego podczas działań zależy bezpieczeństwo strażaków i osób poszkodowanych. o ile więc rzeczywiście doszło do istotnych odstępstw od wymagań określonych w specyfikacji, zamawiający miał obowiązek je wskazać. Spór nie dotyczy jednak samego prawa do zgłoszenia uwag. Sedno sprawy sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy zastrzeżenia opisane podczas odbioru były na tyle istotne, aby odmówić przyjęcia całego pojazdu, czy też – jak twierdzi producent – powinny zostać usunięte o ile istniały już po jego odbiorze. To właśnie tę kwestię będzie rozstrzygał sąd.
Dziś strażacy OSP Bisztynek dysponują już nowym ciężkim samochodem ratowniczo-gaśniczym zakupionym w drugim postępowaniu za 1 896 660 zł brutto. Równocześnie przed Sądem Okręgowym trwa proces dotyczący pierwszego pojazdu, w którym producent dochodzi od Gminy Bisztynek 1 692 480 zł wraz z odsetkami. To dwa odrębne postępowania, ale ich finał może mieć istotne konsekwencje dla gminy i stać się ważnym punktem odniesienia dla podobnych zamówień w przyszłości.
Nadal czekamy na szczegółowe odpowiedzi Gminy Bisztynek odnoszące się do argumentów przedstawionych w pozwie oraz pytań skierowanych przez redakcję. o ile wpłyną, opublikujemy je w całości. Do sprawy będziemy wracać, ponieważ przez cały czas analizujemy kolejne dokumenty dotyczące tego postępowania.



![Zderzenie dwóch osobówek i busa na DK17 w Ignasinie. Policja przypomina o odstępie [ZDJĘCIA]](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/xga-4x3-zderzenie-trzech-aut-na-dk17-w-ignasinie-policja-przypomina-o-odstepie-zdjecia-1786007415.jpg)







