Gotowa przebaczyć i przyjąć z powrotem – nie doczeka się

polregion.pl 6 dni temu

Myślisz, iż będę za tobą biegał? Mam już tłum takich, jak ty, na palec ręki.
To kup sobie swój palec ręki i daj spokój.
Kto cię potrzebuje?

Mówi się: Co ma trzeźwy w głowie, to ma i pijany w ręku. Jagoda, całe życie spędzona w kamienicy przy Starym Mieście w Warszawie, zmieniłaby to przysłowie na własny sposób. Brzmiało by: Co ma trzeźwy w głowie, to ma pijany w działaniu. Po kilku kieliszkach nie tylko mówimy to, co myślimy, ale zachowujemy się często zupełnie inaczej.

Alkohol rozluźnia wewnętrzne hamulce, więc po kilku kieliszkach człowiek nie traci siebie, a wręcz staje się sobą. Tak był ojciec Jagody. Nigdy nie ukrywał przed rodziną, nie krzyczał, nie obrażał. Pił spokojnie, a choćby w stanie nietrzeźwym potrafił utrzymać porządek.

Kiedy ojciec znowu wyruszał na weekend do rodzinnego domku pod Krakowem, Jagoda i mama dowiadywały się po tym, iż wyrusza w towarzystwie skrzynki z wódką i spędza tydzień w trybie obudził się wypił zasnął. Po tygodniu wracał, jakby nic się nie stało, i życie toczyło się dalej.

Sąsiadka miała męża, który po kilku kieliszkach robił wokół domu zamieszanie. Czasami przychodziła do Jagody z dwójką dzieci, marudząc, jak jej mąż jest cichy i spokojny, w przeciwieństwie do jej własnego. Jagoda wiedziała, iż przed ojcem mama miała innego kochanka, którego porzuciła właśnie z powodu jego zachowań pod wpływem.

Jagoda zawsze powtarzała: jeżeli facet upija się, to nie jest jego wina, wszyscy albo piją, albo grają, albo mają inne uzależnienia. To ich sposób na stres. Ale kiedy pod wpływem zaczyna robić rzeczy nieodpowiednie, trzeba go od razu odrzucić, nie dając drugiej szansy.

W otoczeniu Jagoda zyskała reputację kobiety, której nie znosi się alkohol. Gdy sama od czasu do czasu sięgnęła po kieliszek w dobrym towarzystwie, plotkarze to ignorowali i nie brali pod uwagę. Nie wolno pić przy niej i koniec. Dlatego jej trzeci chłopak, po dwóch nieudanych związkach z powodu ich zachowań w stanie nietrzeźwym, zadeklarował, iż nie pije wcale.

To było wspaniałe, bo Jagoda, znana ze swojego dziecięcego podglądu, widziała, jak różne stopnie pijackości wpływają na ludzi. Jednakże każdy mężczyzna ma swoje słabości. Mogło się okazać w trakcie wspólnego życia, a jeżeli coś nie będzie pasować, można odejść nie ma przymusu natychmiastowego małżeństwa.

Można więc przyjrzeć się sobie wzajemnie, ocenić zachowanie partnera w naturalnym środowisku. Jagoda to zrobiła i przyznała, iż Nikodem nie spełnia jej oczekiwań: Lepiej by było, gdyby pił.

Wszystko zaczęło się od spotkania po zdanej sesji. Jagoda kończyła ostatni rok studiów, a Kamil, absolwent rok wcześniej, miał wielu znajomych wśród jej kolegów, więc wpadł w ich towarzystwo. Gdzie studenci, tam picie, mało przekąsek, a wypite w mig podsuwa pomysły, jak gra w zgadywanki.

Jakiś kolega z grupy zmusił Jagodę do śpiewania w karaoke, argumentując, iż zawsze odmawiała, a choćby gdy udało się ją wciągnąć do knajpy, nie brała mikrofonu w ręce. Kochane, dbałam o was, martwiłam się o wasze uszy, ale nie przy przebraniach na Halloween, myślała w duchu.

Mimo sprzeciwu wzięła mikrofon i zaśpiewała jedną zwrotkę, zanim współtowarzysz zabrał jej sprzęt. Kto się winien, ten i pożywa, pomyślała, a reszta podzieliła się domówkami i notatkami.

Kasia, nieprzekonana, wycofała się do pokoju po notatkach. Ktoś kwiczał, ktoś tańczył przy stołach, a w pewnym momencie wszystko poszło nie tak Jagoda już nie zapamiętała. Przegrany okazał się Kamil, który mimo iż nie wypił ani kropli, został poproszony przez Marzenę, przyjaciółkę zakochaną w Kamilu, by pocałował Martę.

Jagoda patrzyła z boku, jak Kamil, wciąż trzeźwy niczym szklanka, podchodzi do rumianej Marty, uśmiecha się i całuje ją w usta, aż ta w końcu odwzajemniła pocałunek. W tej chwili w Jagodzie pękła sprężyna. Nagle butelka słodkiej, gazowanej napoju wyleciała na parę kochanków, a Jagoda wykrzyknęła przekleństwo i wybiegła z pokoju na korytarz.

Złapała zimny, gorzki oddech, poczuła, iż zaraz zapłacze jak małe dziecko. Myślała, iż w końcu znalazła szczęście, a jednak

Jagodo! Jagodo, poczekaj! krzyknął Kamil, gdy taksówka zahamowała przy wejściu. Skacząc na tylną kanapę, dziewczyna podała adres domowy rodziców i odetchnęła, trzymając w ręku torbę, dokumenty i telefon, dzięki czemu nie musiała patrzeć na wściekłe twarze.

Mama, widząc zaniepokojenie Jagody, nie zadawała pytań, tylko nalała jej herbaty i usiadła przy niej. Wszystko się ułoży, zmielimy to, powstanie mąka, mawiała. Ta mąka już wystarczy na całe życie, jeżeli tak się będzie działo.

Mamo, wracam do domu. Jutro wezmę rzeczy z jego mieszkania i się wprowadzę. Czy mogę? spytała.

Po co pytasz o pozwolenie? Twoje miejsce jest tutaj, nikt cię nie wypędził, samodzielnie odszedłaś. Zawsze możesz wrócić, pokój jest wolny, meble są na miejscu, ani ja, ani tata nie będziemy ci przeszkadzać.

Może mama wyrzuciłaby ją z domu na kolano z poleceniem: Idź na dorosłe życie, nie wracaj, wtedy musiałaby wrócić do Nikodema i spróbować zapomnieć. Teraz, mając wsparcie rodziców, czuła się pewnie i nie zamierzała godzić się z takim zachowaniem.

Gdzie byłaś całą noc? zapytał Nikodem, gdy otworzyła drzwi kluczem.

To już nie twoja sprawa, odpowiedziała ostro i ruszyła do sypialni, by systematycznie pakować rzeczy do dużej, kwadratowej torby. Dwa plecaki wystarczą, potem zamówię taksówkę i zapomnę o relacjach, jak o koszmarze.

Co to, uciekałaś ode mnie? Nie pożegnaliśmy się choćby słowem? wykrzyknął.

O czym rozmawiać? Całujesz tę moją koleżankę z grupy i to w taki sposób. Dlaczego mam cię nazwać zdradą? To tylko pocałunek, a ja miałam zadanie, więc nie ma winnego.

A gdyby mi kazano usiąść na kolanach kogoś albo zatańczyć w skąpym stroju, to też by było w porządku?

Nie porównuj. Nie dają się takie zadania. To, co mi przydzielono, wykonałem.

Nie przesadzaj, nie rób dramy. Wymyśliłaś sobie bzdury i teraz chcesz zniszczyć nasze relacje.

Rób, co chcesz. Myślisz, iż będę za tobą biegał? Mam już ich na palec ręki.

Kup sobie swój palec ręki i odpuść.

Kto cię potrzebuje?

Jak się okazało, bardzo. Jagoda po pół roku znalazła nowego chłopaka, który był naprawdę rozsądny. Szczęście przytrafiło się dopiero po raz czwarty

Kamil wciąż, spotykając się z Jagodą na ulicy, próbuje przekonać ją, iż wszystko to było jej wymysłem, iż niepotrzebnie zniszczyła związek i sama będzie cierpieć. ale on, dobry człowiek, zawsze gotów jest ją wybaczyć i przyjąć z powrotem.

A kto naprawdę cierpiał? Kamil? Nie powinien był całować innych, a wymówka nie jest wymówką. Jagoda postąpiła słusznie, odchodząc od tego wszystkiego.

Idź do oryginalnego materiału