Gerard B., który zabił policjanta na motocyklu w Słupsku, usłyszał zarzut zabójstwa

motogen.pl 3 tygodni temu

Trzy zarzuty, w tym zabójstwa w zamiarze ewentualnym, usłyszał 35-letni Gerard B. po tym, jak 23 czerwca 2024 roku śmiertelnie potrącił policjanta na motocyklu w Słupsku. Ofiarą był Rafał Fortuński, wykładowca Szkoły Policji, który zmarł trzy dni później w wyniku odniesionych obrażeń.

Do tragicznego zdarzenia doszło na skrzyżowaniu ulic Garncarskiej i Wiejskiej, gdzie rozpędzony mercedes uderzył w motocykl. Śledztwo wykazało, iż przed wypadkiem Gerard B. poruszał się z nadmierną prędkością po ulicach miasta, wielokrotnie łamiąc przy tym inne przepisy – jechał pod prąd i przejeżdżał skrzyżowania na czerwonym świetle. Na skrzyżowanie, gdzie doszło do tragedii, wjechał z prędkością od 152 do 156 km/h, ignorując sygnalizację świetlną.

Prokuratura Okręgowa w Słupsku postawiła mężczyźnie zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym, uznając, iż narzędziem przestępstwa był prowadzony przez niego samochód. Dodatkowo oskarżono go o sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym – pokrzywdzonymi w tej sprawie są m.in. pasażerowie miejskiego autobusu linii nr 16 oraz inni uczestnicy ruchu drogowego.

Sąd Okręgowy w Słupsku postanowił przedłużyć tymczasowy areszt dla Gerarda B. o kolejne trzy miesiące, do 19 kwietnia 2025 roku, uwzględniając zażalenie prokuratora na wcześniejszą decyzję Sądu Rejonowego, który początkowo przedłużył areszt o dwa miesiące. Kluczową kwestią w tej sprawie pozostają wątpliwości dotyczące poczytalności podejrzanego, co skłoniło prokuraturę do wystąpienia o jego obserwację psychiatryczną.

Według opinii biegłych, na półtorej sekundy przed zderzeniem pojazd Gerarda B. poruszał się z prędkością 156 km/h, a w momencie uderzenia w motocykl jechał 107 km/h. Nagrania z kamer monitoringu miejskiego dokumentują cały przejazd sprawcy przez Słupsk – począwszy od centrum handlowego Jantar, gdzie rozpoczął swoją brawurową jazdę, aż po skrzyżowanie Garncarskiej i Wiejskiej. Ustalono, iż wielokrotnie łamał przepisy ruchu drogowego, poruszając się pod prąd oraz przekraczając prędkość w rejonie ratusza i ulicy Jana Pawła II.

Na jaw wyszły także inne działania Gerarda B. Tuż przed i po wypadku opublikował w mediach społecznościowych nagrania szerzące nienawiść na tle narodowościowym i wyznaniowym. W trakcie przesłuchania przyznał się jedynie do znieważenia grup religijnych w internecie, natomiast odmówił składania wyjaśnień w sprawie zarzutu zabójstwa.

Obrońca oskarżonego wnioskował o jego zwolnienie z aresztu, argumentując, iż mamy do czynienia z wypadkiem drogowym, a nie umyślnym zabójstwem. Zwrócił uwagę, iż jego klient świadomie przekroczył przepisy, ale nie miał zamiaru spowodowania śmierci. Sąd jednak uznał, iż ze względu na wagę zarzutów i konieczność dalszych badań nad poczytalnością podejrzanego, przedłużenie aresztu jest zasadne.

Mężczyzna przez cały czas przebywa w areszcie i będzie poddany dalszej obserwacji psychiatrycznej. jeżeli zostanie skazany, grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Idź do oryginalnego materiału