Drzewo Maurycego – książka, która w wakacje połączy pokolenia

mieszkaniec.pl 18 godzin temu

Jeśli szukacie lektury na wakacje, którą warto wrzucić do plecaka, „Drzewo Maurycego” Małgorzaty Karoliny Piekarskiej to jedna z tych książek, po które sięga się z przyjemnością i które zostają w głowie na dłużej.

„Drzewo Maurycego”

Akcja zaczyna się w ostatnią niedzielę wakacji na Saskiej Kępie. Jedenastoletni Maurycy i jego młodszy brat Cyprian (zwany Cypisem) czekają razem z rodzicami na dziadka Jakuba w ulubionej lodziarni na skrzyżowaniu Dąbrówki i Saskiej. To rodzinna tradycja: lody, spacer i gra planszowa. Tym razem jednak dziadek się spóźnia – i to bardzo. Jak się okazuje, spadł w domu z drabiny i trafił do szpitala na Szaserów z złamaną ręką i nogą. Od tej chwili życie Maurycego nabiera zupełnie innego tempa.

Dziadek Jakub to postać absolutnie wyjątkowa – historyk-archiwista, bibliofil, człowiek, który od lat pracuje nad własnym słownikiem genealogicznym. Mieszka na Saskiej Kępie z kotem Piratem w starym, przedwojennym domu z ogromną biblioteką. W tym samym domu mieszkał kiedyś Gomułka. Po śmierci żony jeszcze mocniej zacieśnia relacje z wnukiem, który chodzi do szkoły dosłownie kilka minut drogi – SP im. Ignacego Jana Paderewskiego na rogu Angorskiej i Saskiej.

Po wypadku Maurycy pomaga dziadkowi w ubieraniu, myciu, porządkowaniu książek, ale przede wszystkim – słucha jego opowieści. A dziadek ma do opowiedzenia historie, które wciągają bardziej niż najlepszy kryminał. Mowa o rodzinie z Kresów, powojennej przeprowadzce do Warszawy, stryjach, którzy zaginęli lub zostali zamordowani w radzieckich obozach, o dokumentach odnajdywanych w archiwach i w internecie. Genealogia przestaje być nudną listą nazwisk – staje się emocjonującym detektywistycznym śledztwem pełnym zagadek i wzruszeń.

Równolegle w szkole pojawia się nowa uczennica – Maria Sobieska. Dziewczynka, która z pełnym przekonaniem twierdzi, iż jest „z tych Sobieskich” i zachowuje się, jakby pochodziła z zupełnie innego świata. Nie chce się bawić z „zwykłymi” dziećmi, bo uważa się za lepszą. Jednak pod tą królewską fasadą kryje się prawdziwa, bolesna tajemnica. To właśnie jej historia staje się jednym z najważniejszych wątków książki.

W miarę jak Maurycy poznaje przeszłość Marysi, równolegle odkrywa coraz więcej o losach własnej rodziny. Dwa światy – szkolny i domowo-rodzinny – zaczynają się splatać w zaskakujący sposób. Chłopiec najpierw weryfikuje, czy Marysia naprawdę jest potomkinią królewskiego rodu, a potem postanawia stworzyć własne drzewo genealogiczne. Efekty tych poszukiwań są poruszające.

To właśnie umiejętne przeplatanie dwóch wątków – rodzinnych poszukiwań dziadka i relacji z Marysią – sprawia, iż książka tak dobrze sprawdza się jako wspólna lektura pokoleń. Jest w niej sporo ciepła i humoru: marudzący Cypis gotowy zrobić awanturę o „zafajdane” lody, Maurycy z jego ulubionym słowem „masakra”, burczący, ale serdeczny dziadek. Jednocześnie autorka porusza ważne tematy: tożsamości, pamięci rodzinnej, korzeni i tego, co tak naprawdę buduje nasze „drzewo” – zarówno to genealogiczne, jak i to, które tworzymy na co dzień.

Dużą zaletą jest wyraźne osadzenie akcji „Drzewa Maurycego”w realiach Pragi Południe. Czytając, naprawdę ma się wrażenie, iż spaceruje się po Saskiej Kępie, mija znane ulice, lodziarnię i szpital na Szaserów. To kawałek żywej, warszawskiej codzienności, który świetnie nadaje się na wakacyjną lekturę.

Drzewo Maurycego” to książka, która bawi, wzrusza i zostawia po sobie coś więcej niż tylko dobrą historię. Idealna na oderwanie się od ekranów i rozmowę z bliskimi o tym, skąd pochodzimy i co nas naprawdę definiuje.

Małgorzata Karolina Piekarska – urodzona 24 lipca 1967 roku w Warszawie, pisarka, historyk sztuki, dziennikarka. Genealożka, varsavianistka, blogerka, dokumentalistka. Nasza redakcyjna koleżanka. Prowadzi wirtualną galerię sztuki Sztuka i Styl.
Pracuje w Muzeum Niepodległości w Warszawie jako Kustosz i aktualnie pełni tam funkcję kierownika Działu Zbiorów.
Ma na swoim koncie wiele programów i reportaży telewizyjnych, ale to pisanie jest tym, co lubi robić najbardziej.

Mieszkaniec – gazeta mieszkańców Warszawy

gazeta Mieszkaniec

Idź do oryginalnego materiału