Groźnie wyglądająca kolizja na ul. Nowodworskiej w Legnicy zakończyła się zaskakującym zwrotem akcji. Po zderzeniu z autobusem MPK operator koparki odjechał z miejsca zdarzenia i porzucił maszynę na stacji paliw. Kilka godzin później sam zgłosił się jednak na policję.
Do zdarzenia doszło na ul. Nowodworskiej w Legnicy. Autobus MPK jadący w kierunku ul. Jaworzyńskiej wyprzedzał koparkę. W tym samym czasie operator maszyny – na wysokości skrzyżowania ulic Nowodworskiej i Solińskiej – rozpoczął manewr skrętu w lewo, zajeżdżając drogę autobusowi. Doszło do zderzenia pojazdów.
Po kolizji kierujący koparką odjechał z miejsca zdarzenia. Jak ustalili policjanci, zatrzymał się jeszcze na stacji paliw MOL, gdzie pozostawił maszynę, a następnie oddalił się.
– Kierujący koparką po zdarzeniu pojechał na stację paliw MOL, gdzie się zatrzymał, a następnie oddalił się z miejsca, pozostawiając maszynę – informowała wcześniej komisarz Jagoda Ekiert, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Legnicy.
W kolizji poważnie uszkodzony został autobus MPK – jeden z najnowszych pojazdów w taborze miejskiego przewoźnika. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń.
Sprawa ma jednak nowy finał. Na policję sam zgłosił się mężczyzna, który kierował koparką. To 36-letni obywatel Polski. Jak ustalili funkcjonariusze, był trzeźwy. w tej chwili policjanci prowadzą z nim czynności wyjaśniające, które mają dokładnie ustalić przebieg zdarzenia oraz jego okoliczności.












