

Chwila nieuwagi za kierownicą mogła doprowadzić do dramatu. Dzisiaj, na granicy powiatów makowskiego i pułtuskiego, luksusowy mercedes wypadł z drogi i zanurkował w stawie. Kierowca miał ogromne szczęście, zdołał wydostać się z tonącego auta o własnych siłach.
Na miejscu natychmiast interweniowały służby ratunkowe.
Zadysponowano służby
Do tego groźnie wyglądającego zdarzenia doszło dzisiaj, w czwartek 21 maja, w miejscowości Trzciniec (ok. 30 km od Przasnysza).
Na miejsce wypadku natychmiast zadysponowano służby ratunkowe, w tym strażaków z okolicznych Ochotniczych Straży Pożarnych oraz policję.
O szczegółach całego zajścia poinformowała kom. Milena Kopczyńska, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Pułtusku.
O włos od tragedii
– 56-letni mężczyzna kierujący Mercedesem E220 na łuku drogi wypadł z jezdni i wjechał wprost do stawu. Od tragedii dzieliło naprawdę niewiele, jednak kierowca miał sporo szczęścia. Udało mu się samodzielnie opuścić kabinę w momencie, gdy pojazd dopłynął bliżej brzegu. Samochód z głębokiej wody musieli już wydobywać wezwani na miejsce strażacy — relacjonuje rzeczniczka policji.
Jak się okazało, powodem utraty panowania nad pojazdem było rozproszenie uwagi kierującego, który jak przekazał policjantom, w czasie jazdy zajął się regulowaniem radia w samochodzie.
Skończyło się mandatem
Na szczęście 56-latek nie odniósł żadnych poważniejszych obrażeń i skończyło się jedynie na strachu oraz zniszczonym aucie.
Za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym został ukarany przez policjantów mandatem karnym.

ren















