Wypadek na Węgrzech. Nie osądzajmy kierowcy. Spójrzmy na system (OPINIA)

kobietaxl.pl 1 godzina temu

Wypadek miał miejsce w nocy z 15 na 16 sierpnia, około godziny pierwszej. Pojazd z polskimi pielgrzymami powracający z sanktuarium w Medziugorie zjechał do rowu i wywrócił się. Dramat rozegrał się na Węgrzech. Śmierć poniosło 12 osób, dziesięcioro rannych w stanie ciężkim przewieziono do lokalnych szpitali, a 37 pasażerów odniosło lekkie obrażenia.

I już zaczyna się obwinianie kierowcy. Ja akurat będę go bronił przed publicznym osądzaniem.

Nie dlatego, iż uważam, iż nic się nie stało. Stała się ogromna tragedia. Nie dlatego, iż kierowca nie powinien odpowiadać za swoje decyzje.

Tylko dlatego, iż nie znamy jeszcze wszystkich faktów.

A już dzisiaj w internecie wiele osób wydało wyrok: „zasnął, więc jest winny”.

Tylko czy ktoś zadał pytanie, dlaczego mógł zasnąć?


Kierowca nie jest maszyną

Kierowca autokaru może rano zabrać grupę, przez cały dzień jeździć z nią po różnych miejscach, czekać na pasażerów, pomagać przy organizacji przejazdu, funkcjonować w upale, a później wieczorem usłyszeć: „Jedziemy do Polski.

Pasażerowie wsiadają, rozkładają fotele i zasypiają.

A kierowca? On musi prowadzić. W nocy, w ciemności, często po całym dniu pracy. I właśnie tutaj zaczyna się problem, o którym mówi się zdecydowanie za mało.

Czy my naprawdę projektujemy wycieczki tak, żeby człowiek prowadzący autokar był po takim dniu wypoczęty?

Bo można mieć doświadczenie. Można mieć setki tysięcy kilometrów. Można być świetnym kierowcą. Ale człowiek nie ma przycisku „wyłącz zmęczenie”.

Problem może tkwić w całym systemie pracy

Nie chcę dzisiaj wskazywać palcem jednego człowieka. Chcę wskazać na system.

Na sposób organizowania wyjazdów.

Na napięte programy.

Na presję czasu.

Na oczekiwanie, iż turysta zobaczy jak najwięcej, zapłaci jak najmniej i jeszcze rano będzie na miejscu.

A ktoś musi to wszystko wykonać. Kierowca.

Czasami program wycieczki wygląda świetnie dla klienta, ale zupełnie inaczej wygląda z punktu widzenia człowieka, który ma później prowadzić autokar przez noc. Kolejne zwiedzanie, kolejny punkt programu, kolejny przejazd, a na końcu setki kilometrów nocą.


Czy naprawdę tak powinno wyglądać bezpieczne podróżowanie?

Systemy bezpieczeństwa też mają znaczenie. Nowoczesne autokary są wyposażone w coraz więcej systemów bezpieczeństwa. Ostrzegają przed opuszczeniem pasa. Monitorują kierowcę. Reagują na zagrożenia. Czasami jednak kierowcy wyłączają te systemy, bo alarmy są irytujące. I tutaj też musimy zmienić podejście.

System bezpieczeństwa nie jest po to, żeby kierowcy było wygodnie. Jest po to, żeby go uratować wtedy, kiedy może wydarzyć się coś złego. Może przez kilka godzin denerwować.

Ale ten jeden moment, kiedy kierowca straci koncentrację, może mieć ogromne znaczenie.

Biura podróży również muszą spojrzeć na siebie

Nie twierdzę, iż wszystkie biura podróży źle organizują wyjazdy.

Ale branża musi odpowiedzieć sobie na kilka trudnych pytań. Czy programy nie są zbyt napięte? Czy nie próbujemy pokazać turystom zbyt wiele w zbyt krótkim czasie? Czy kierowca ma rzeczywiście możliwość odpoczynku? Czy nocny przejazd po całym dniu pracy jest najlepszym rozwiązaniem? Czy czasami nie oszczędzamy na tym, na czym oszczędzać absolutnie nie wolno?

Bo dodatkowy nocleg dla kierowcy kosztuje pieniądze. Dodatkowy kierowca kosztuje pieniądze. Zmiana programu może kosztować pieniądze. Ale życie ludzkie nie ma ceny.

Dlatego nie osądzajmy. Wyciągnijmy wnioski

Jako administrator grupy podróżniczej „Świat To Za Mało – Tanie Podróże i Porady Podróżnicze” uważam, iż powinniśmy rozmawiać o tym głośno. Nie tylko o kierowcy. O przewoźniku. O organizatorze. O programie wycieczki. O czasie pracy. O odpoczynku. O systemach bezpieczeństwa.

O całym sposobie organizowania turystyki autokarowej. Bo bardzo łatwo napisać: „Kierowca zasnął. To jego wina.”

Znacznie trudniej zapytać: „Co doprowadziło człowieka do momentu, w którym mógł zasnąć za kierownicą?” I właśnie to pytanie powinniśmy dzisiaj zadawać. Nie znamy jeszcze wszystkich odpowiedzi.

Dlatego nie osądzajmy człowieka przed zakończeniem śledztwa.

Zamiast tego spójrzmy na system.Bo o ile system pracy kierowców jest źle zorganizowany, za chwilę możemy mieć kolejną tragedię. A wtedy znowu wszyscy będą mówić: Jak mogło do tego dojść? Tylko iż odpowiedź może być bardzo prosta.

Bo wcześniej nikt nie chciał zatrzymać się i powiedzieć: kierowca też jest człowiekiem.

Idź do oryginalnego materiału