Wstrząsająca relacja świadka strzelaniny w Krakowie. Znamy także najnowszy bilans ofiar

zycie.news 55 minut temu
Zdjęcie: policja @pexels


W sobotę, 7 listopada 2026 roku, w rejonie Rynku Głównego rozległy się strzały. Najnowszy bilans pozostało bardziej dramatyczny niż początkowo informowano. Zginęło sześć osób, a 15 zostało rannych, w tym dwóch policjantów. Jeden ze świadków opowiedział o przerażających chwilach w okolicy ulicy Stradomskiej. Najpierw usłyszał potężny huk, później zobaczył zderzenie samochodów, a następnie padła seria strzałów. Mężczyzna przyznał, iż choćby po zakończeniu zdarzenia nie potrafił opanować emocji.

Strzelanina w Krakowie. Liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do sześciu

Sobotnie popołudnie w centrum Krakowa zamieniło się w tragedię. W miejscu, które każdego dnia przyciąga tysiące mieszkańców i turystów, doszło do strzelaniny zakończonej śmiercią kilku osób.

Pierwsze zgłoszenia o wystrzałach pojawiły się około godziny 15. Na miejsce natychmiast skierowano liczne patrole policji, straż pożarną oraz zespoły ratownictwa medycznego.

Początkowo służby informowały o pięciu ofiarach śmiertelnych. Niestety, w kolejnych godzinach bilans tragedii wzrósł.

Jak przekazał Małopolski Urząd Wojewódzki, w wyniku strzelaniny zginęło sześć osób, a 15 zostało rannych. Wśród poszkodowanych znaleźli się również dwaj funkcjonariusze policji.

Według późniejszych doniesień wśród ofiar śmiertelnych są cztery kobiety i dwóch mężczyzn.

Wiadomość o rosnącej liczbie zabitych wywołała ogromne poruszenie. Tymczasem do mediów zaczęły docierać kolejne relacje osób, które znalazły się w pobliżu strzelaniny.

Świadek strzelaniny przerwał milczenie. Opowiedział o huku i serii strzałów

Jednym ze świadków dramatycznych wydarzeń był mężczyzna przebywający w okolicy ulicy Stradomskiej.

W rozmowie z „Gazetą Krakowską”, której fragmenty przytoczyła Wirtualna Polska, opowiedział o tym, co zobaczył w sobotnie popołudnie.

Wszystko miało rozpocząć się od głośnego huku. Mężczyzna zauważył następnie zderzenie dwóch samochodów.

Chwilę później rozległy się strzały.

Świadek opisywał, iż na chodniku znajdowały się dwie osoby, a jedną z nich był policjant. Według jego relacji funkcjonariusz oddawał strzały w kierunku mężczyzny znajdującego się na ziemi.

Następnie sam policjant również upadł.

Świadek zauważył, iż do funkcjonariusza podbiegły kolejne osoby. Przypuszczał, iż próbowały udzielić mu pomocy.

To relacja jednej osoby, dlatego dokładną kolejność wydarzeń i przebieg interwencji będą musieli ustalić śledczy.

„Nogi jeszcze mi się trzęsą”. Poruszające słowa mężczyzny

Najbardziej dramatycznym momentem relacji był opis tego, co wydarzyło się po pierwszej serii wystrzałów.

Mężczyzna postanowił ukryć się pod arkadami, aby przeczekać niebezpieczną sytuację.

Nie oznaczało to jednak końca zagrożenia.

Według jego relacji po krótkiej przerwie ponownie rozległy się strzały. Świadek oszacował, iż łącznie mogło paść ich około dziesięciu.

W rozmowie z dziennikarzem nie ukrywał przerażenia.

„Strach, nie wiadomo, co robić. Nogi jeszcze mi się trzęsą” – powiedział, cytowany przez Wirtualną Polskę.

Te słowa pokazują, jak silnym przeżyciem była strzelanina dla osób, które znalazły się w jej pobliżu.

Niepewność dotycząca tego, skąd dochodzą strzały i czy napastnik może ponownie zaatakować, sprawiła, iż mieszkańcy oraz turyści szukali schronienia w pobliskich budynkach.

Czarny samochód bez tablic rejestracyjnych. Policja otrzymała dziesiątki zgłoszeń

W kolejnych godzinach pojawiły się bardziej szczegółowe informacje dotyczące przebiegu strzelaniny.

Jak podało Radio ZET, powołując się na wstępne ustalenia Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, około godziny 15 do Centrum Powiadamiania Ratunkowego wpłynęło około 37 zgłoszeń.

Dotyczyły czarnego samochodu marki Subaru, który przemieszczał się w okolicy Rynku Głównego, między innymi ulicą Sławkowską.

Według informacji przekazanych przez policję z pojazdu oddawano strzały w kierunku przypadkowych osób.

Samochód nie miał tablic rejestracyjnych.

Po otrzymaniu zgłoszeń służby rozpoczęły działania mające na celu zatrzymanie pojazdu i powstrzymanie napastnika.

Samochód został zatrzymany w rejonie ulicy Dietla. Tam doszło do kolejnej niebezpiecznej sytuacji.

Policjanci starli się z napastnikiem. Dwóch funkcjonariuszy zostało rannych

Według wstępnych ustaleń policji po zatrzymaniu samochodu jego kierowca opuścił pojazd i zaczął strzelać do funkcjonariuszy.

Doszło do wymiany ognia.

W jej wyniku ranni zostali dwaj policjanci oraz napastnik.

Funkcjonariuszom udało się obezwładnić i zatrzymać mężczyznę. Ranne osoby zostały przewiezione do szpitala.

Informację o zatrzymaniu sprawcy potwierdziły również miejskie służby informacyjne Krakowa.

Według późniejszych komunikatów zatrzymany mężczyzna ma 24 lata i jest obywatelem Polski.

Na razie nie ujawniono pełnych informacji dotyczących jego motywów. Nie wiadomo również, dlaczego zdecydował się oddawać strzały w centrum miasta.

Ustalenie wszystkich okoliczności będzie zadaniem policji i prokuratury.

Strzały padły również w kierunku tramwaju. Uszkodzona została szyba

W trakcie dramatycznych wydarzeń doszło także do niebezpiecznego incydentu z udziałem komunikacji miejskiej.

Jak poinformowało Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Krakowie, na Placu Wszystkich Świętych ostrzelany został tramwaj linii numer 1.

Strzały miały paść z przejeżdżającego samochodu.

W wyniku zdarzenia rozbita została szyba w kabinie motorniczego.

Na szczęście ani prowadzący pojazd, ani podróżujący nim pasażerowie nie odnieśli obrażeń.

Informacja ta pokazuje, iż zagrożenie nie ograniczało się do jednego punktu na Rynku Głównym.

Działania służb prowadzono w kilku miejscach w centrum Krakowa.

Centrum Krakowa zostało sparaliżowane. Służby apelowały o ostrożność

W związku ze strzelaniną policja i straż pożarna apelowały do osób przebywających w centrum miasta o zachowanie szczególnej ostrożności.

Mieszkańcom oraz turystom zalecano schronienie się w bezpiecznych, zamkniętych pomieszczeniach i unikanie miejsc, w których prowadzono działania ratunkowe.

Rzecznik małopolskiej straży pożarnej Hubert Ciepły podkreślał, iż sytuacja wymaga ostrożności, ponieważ początkowo nie było pewności, czy napastnik nie wróci w rejon zdarzenia.

Rynek Główny gwałtownie opustoszał.

W jego okolicach pozostali przede wszystkim policjanci, strażacy, ratownicy medyczni oraz inne służby odpowiedzialne za zabezpieczenie miejsca tragedii.

Na Rynku Głównym lądował również śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

W Urzędzie Miasta Krakowa uruchomiono sztab kryzysowy, który zajmował się koordynacją działań związanych z dramatycznymi wydarzeniami.

Sześć osób nie żyje. Śledczy próbują ustalić motywy napastnika

Najważniejsze pytania dotyczą w tej chwili przyczyn tragedii oraz dokładnego przebiegu strzelaniny.

Policjanci i prokuratorzy będą analizować zabezpieczone ślady, nagrania monitoringu miejskiego, materiały z kamer samochodowych oraz zeznania świadków.

Jednym z istotnych elementów postępowania będzie także odtworzenie trasy przejazdu samochodu, z którego oddawano strzały.

Śledczy będą musieli ustalić, czy napastnik przygotował swoje działania wcześniej, skąd pochodziła broń oraz co kierowało jego zachowaniem.

Relacje świadków, w tym mężczyzny przebywającego przy ulicy Stradomskiej, mogą pomóc w odtworzeniu poszczególnych etapów zdarzenia.

Nie zastąpią jednak ustaleń opartych na pełnym materiale dowodowym.

Tragedia w Krakowie. Najnowszy bilans jest dramatyczny

Strzelanina z 7 listopada 2026 roku pozostawiła po sobie sześć ofiar śmiertelnych i 15 rannych.

Wśród poszkodowanych znajdują się dwaj policjanci, którzy uczestniczyli w działaniach mających na celu zatrzymanie napastnika.

Sprawca został postrzelony, obezwładniony i przewieziony do szpitala.

Dokładne okoliczności tragedii przez cały czas są wyjaśniane.

Dla osób, które znalazły się w pobliżu strzelaniny, wydarzenia sobotniego popołudnia mogą pozostać traumatycznym wspomnieniem.

Słowa świadka, który ukrywał się przed strzałami pod arkadami, oddają atmosferę strachu panującą w centrum Krakowa. Tymczasem rodziny sześciu ofiar śmiertelnych mierzą się z konsekwencjami tragedii, której przyczyny wciąż pozostają niewyjaśnione.

Policja apeluje o stosowanie się do oficjalnych komunikatów i nierozpowszechnianie niepotwierdzonych informacji dotyczących przebiegu strzelaniny.

Idź do oryginalnego materiału