Zamiast sportowego sukcesu — frustracja i poważne pytania o organizację zawodów. Druhowie z OSP KSRG Iskrzynia twierdzą, iż podczas wojewódzkiej rywalizacji przyszło im walczyć nie tylko z czasem i przeciwnikami, ale także z nieprawidłowo przygotowanym torem oraz niezrozumiałymi decyzjami sędziów.
VIII Wojewódzkie Zawody Sportowo-Pożarnicze OSP odbyły się 5 września na stadionie MOSiR w Rudniku nad Sanem. W imprezie rywalizowały najlepsze drużyny z województwa podkarpackiego. Dwa dni później OSP KSRG Iskrzynia opublikowała obszerną relację z zawodów, wskazując na szereg uchybień, które — zdaniem jednostki — mogły wpłynąć na uzyskany wynik.
Pierwsze wątpliwości dotyczyły toru sztafety pożarniczej. Według pomiarów przytoczonych przez strażaków jego szerokość wynosiła 1,22 metra, podczas gdy regulamin ma przewidywać od 1,5 do 2,4 metra. Strefy zmian zamiast prostopadłymi liniami oznaczono ustawionymi po bokach elastycznymi pachołkami. Takie rozwiązanie miało utrudniać ocenę schematy zmiany i stwarzać ryzyko poślizgnięcia.
Drużyna Iskrzyni ukończyła sztafetę z czasem 58 sekund, ale otrzymała pięć punktów karnych za przekroczenie strefy zmian. Jak relacjonuje OSP, sędzia nie potrafił jednak jednoznacznie wskazać, o ile zawodnik miał przekroczyć granicę. Bez kary jednostka zajmowałaby po tej konkurencji piąte miejsce.
Kolejny spór wybuchł przed ćwiczeniem bojowym. Sędzia główny nie dopuścił do startu pomarańczowych węży ssawnych Iskrzyni, podejrzewając, iż mają średnicę 105 milimetrów. Strażacy utrzymują, iż sprzętu nie zmierzono, a zastrzeżenia oparto przede wszystkim na jego kolorze. Po około 15 minutach dyskusji drużyna ustąpiła i skorzystała z węży pożyczonych od OSP KSRG Haczów.
Najpoważniejszy problem miał jednak dotyczyć samego toru ćwiczenia bojowego. Podczas rozwijania linii głównej zawodnicy nie byli w stanie sprawnie połączyć jej odcinków. Początkowo podejrzenie padło na długość węży, ale pomiar wykazał po 19,80 metra, a więc wartość mieszczącą się w regulaminowej tolerancji. Na wniosek drużyny zmierzono następnie tor. Jak podaje jednostka, linia orientacyjnego ustawienia rozdzielacza znajdowała się na 48,80 metra zamiast na wymaganym 47. metrze. Różnica 1,80 metra.
Organizacyjny bałagan miał trwać również podczas zakończenia zawodów. Przy odczytywaniu rezultatów Iskrzyni początkowo zabrakło w klasyfikacji. Dopiero po interwencji kierownika drużyny przedstawiono zaktualizowane wyniki, w których jednostka została sklasyfikowana na 21. miejscu.
Jednostka podkreśla, iż nie kwestionuje sukcesów pozostałych drużyn i nie domaga się specjalnego traktowania. Oczekuje natomiast przestrzegania tych samych zasad wobec wszystkich. „Chodzi o zasady” — zaznaczają strażacy, dodając, iż wynik można zaakceptować, o ile jest efektem sportowej dyspozycji, a nie błędów, na które zawodnicy nie mieli wpływu.
W rywalizacji zwyciężyły OSP Widaczów w grupie męskiej oraz KDP OSP KSRG Haczów w grupie kobiecej. W każdej z kategorii startowały po 23 zespoły.













