Pani Halina pracuje w fabryce dwadzieścia lat.
We wtorek rano dostała wiadomość od brygadzistki.
„Dzisiaj nie przychodź. Fabryka stoi.”
Nie zrozumiała od razu, o co chodzi.
Potem zobaczyła wiadomości w telewizji.
Zakład „Kromberg i Schubert Polska” w Grudziądzu wstrzymał produkcję.
To fabryka ze stuprocentowym niemieckim kapitałem.
Produkuje wiązki elektryczne do samochodów znanych marek.
W nocy z czwartku na piątek spadły tam drony.
Nikt wcześniej nie myślał, iż coś takiego może się zdarzyć.
Pani Halina mieszka niedaleko zakładu, na ulicy Kwiatowej.
Słyszała wybuchy, ale myślała, iż to burza.
„Myślałam, iż grzmi. Dopiero rano zrozumiałam, co się stało” — mówi.
Jej sąsiadka, pani Krystyna, pracuje w tej samej hali co ona.
Razem jeździły do pracy od piętnastu lat.
„Zawsze mówiłyśmy, iż ten zakład to nasza druga rodzina” — wspomina pani Krystyna.
Teraz obie czekają na telefon od kierownictwa.
Firma wydała oświadczenie.
Napisano w nim, iż bezpieczeństwo pracowników jest najważniejsze.
Że trwa ocena szkód i ustalanie dalszych kroków.
Pracownikom kazano być w kontakcie z przełożonymi.
Informację o powrocie do pracy obiecano przekazać wewnętrznymi kanałami.
W oświadczeniu podziękowano też strażakom i służbom ratunkowym.
Ile było nalotów — tego nikt dokładnie nie wie.
Jedne media piszą o trzech atakach w ciągu dwóch dni.
Inne mówią tylko o dwóch uderzeniach.
Lokalna gazeta cytuje wojewodę, który mówi o trzech dronach kamikadze.
Inny portal twierdzi, iż potwierdzono jedynie dwa ataki.
Rozmiar zniszczeń wciąż nie jest jasny.
Są też sprzeczne informacje o ofiarach.
Jedno źródło podaje, iż zginęła jedna osoba, a ośmioro zostało rannych.
Ale nie wiadomo, czy to dotyczy właśnie tej fabryki.
Żadne inne źródło nie potwierdza ofiar w tym konkretnym zakładzie.
Pan Jerzy, który pracuje w dziale logistyki, denerwuje się czekaniem.
„Jak to możliwe, iż nikt nie wie, co się dzieje u nas na miejscu?” — pyta.
Fabryka produkuje części dla Audi, BMW, Mercedesa, Škody i Porsche.
Niektóre źródła dodają do tej listy Volkswagena i Seata.
To drugi zakład tej firmy w Polsce, który ucierpiał od nalotów.
Pierwszy, w innym mieście, atakowano już trzykrotnie wcześniej.
Tamten zakład dawał pracę trzem i pół tysiąca ludzi.
Fabryka w Grudziądzu działa już ponad dwadzieścia lat.
Zatrudnia pięć tysięcy osób z całego regionu.
Dla wielu rodzin to jedyne źródło dochodu.
Pani Halina ma w tej fabryce całe życie.
„Mój mąż tam też pracował, zanim przeszedł na rentę” — mówi cicho.
Córka pani Krystyny dostała pracę w tym zakładzie dwa lata temu.
„Bała się, iż to za daleko do dojazdu, a teraz boi się, iż nie będzie gdzie jeździć” — wzdycha matka.
Czy fabryka ruszy jeszcze w tym tygodniu?
Czy wszyscy wrócą na swoje stanowiska?
Nikt na razie nie potrafi odpowiedzieć.
Mieszkańcy miasta czekają na nowe informacje.
Jeden z największych pracodawców regionu stoi w niepewności.
Los tysięcy miejsc pracy zależy od tego, jak duże są szkody.
Ludzie w Grudziądzu nie mają wyjścia — tylko czekać.
Fabryka milczy. Ludzie czekają. Praca stoi.











