Piątkowe popołudnie w Pruszkowie mogło zakończyć się tragedią. Około godziny 12:40 w rejonie ronda Solidarności, na ulicy Łączniczek AK, doszło do groźnie wyglądającej kolizji, która przerodziła się w dramatyczne ujęcie obywatelskie.

23-letni obywatel Ukrainy, kierujący osobowym Fordem, wjechał pod prąd w ruchliwy rejon miasta. Ten niebezpieczny manewr natychmiast zwrócił uwagę osób znajdujących się w pobliżu. Chwilę później doszło do zderzenia z busem marki Volkswagen, należącym do firmy kurierskiej.
Już od pierwszych sekund było jasne, iż sytuacja jest poważna.
Świadkowie nie pozostali obojętni. Zatrzymali się, by sprawdzić, czy nikt nie odniósł obrażeń. Na miejsce zdarzenia niemal natychmiast „najechał” Marek Śliwiński, nasz reporter Warszawskiej Grupy Luka&Maro. Jak wynika z jego relacji, zarówno on, jak i drugi świadek wyczuli od kierowcy wyraźną woń alkoholu.
W obawie o bezpieczeństwo innych uczestników ruchu zdecydowali się działać. Zabrali mężczyźnie kluczyki, by uniemożliwić mu dalszą jazdę, i wezwali policję. W takich chwilach liczą się sekundy, nietrzeźwy lub odurzony kierowca może w każdej chwili spróbować ucieczki lub doprowadzić do kolejnego, znacznie groźniejszego zdarzenia.
Interwencja nie była jednak spokojna.
Kierowca gwałtownie stał się skrajnie agresywny. Krzyczał, przeklinał, nie reagował na żadne próby uspokojenia. Siedząc w swoim aucie, kopał nogami w przednią szybę, wykrzykując:
„Pójdę sobie na wojnę, nic mi nie zrobicie!”
Z relacji osób będących na miejscu wynika, iż mężczyzna był pobudzony, niekontrolowany i niebezpieczny. Trudno było nawiązać z nim jakikolwiek logiczny kontakt. Jego zachowanie budziło realny strach, nie tylko wśród świadków, ale także u kierowcy busa, który obawiał się o własne bezpieczeństwo, podobnie jak przypadkowi przechodnie.
Dodatkowo napięcie potęgował fakt, iż na miejscu zaczęła pojawiać się większa grupa obcokrajowców, którzy zaglądali do wnętrza pojazdu sprawcy. Reporter zapytał jednego z nich, czy zna kierowcę — mężczyzna potwierdził, iż pracują razem. Chwilę później na miejsce dotarła również matka sprawcy.
Każda kolejna minuta zwiększała ryzyko eskalacji.
Na szczęście świadkom udało się utrzymać sytuację pod kontrolą do czasu przyjazdu służb. Policjanci przejęli interwencję, zatrzymali agresywnego mężczyznę i zabezpieczyli miejsce zdarzenia.
Agresja nie ustała wraz z przyjazdem policji
Jak relacjonują świadkowie, agresywne zachowanie 23-latka nie zakończyło się wraz z przyjazdem patrolu policji. Mężczyzna również wobec funkcjonariuszy był pobudzony, nieposłuszny i niechętnie wykonywał wydawane polecenia. Każda czynność wymagała od policjantów dużej stanowczości i cierpliwości, a sytuacja przez dłuższy czas pozostawała napięta.
Na miejscu znajdowała się także matka sprawcy, której obecność według świadków nie ułatwiała interwencji. Kobieta próbowała podchodzić do funkcjonariuszy i swoimi zachowaniami dodatkowo komplikowała przebieg działań służb.
Mimo trudnych warunków policjanci zachowali pełen profesjonalizm, konsekwentnie realizując swoje obowiązki i dbając zarówno o bezpieczeństwo uczestników zdarzenia, jak i osób postronnych. Dzięki ich opanowaniu i doświadczeniu sytuację udało się ostatecznie opanować, a interwencja zakończyła się bez dalszej eskalacji.
Podkom. Monika Orlik z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie w rozmowie potwierdziła, iż do takiego zdarzenia doszło. Jak przekazała, pobrano krew do badań, aby ustalić, czy 23-latek znajdował się pod wpływem alkoholu lub substancji psychoaktywnych. Policja zapowiedziała również wezwanie świadków na komendę ich zeznania będą kluczowe, zwłaszcza iż interwencja miała charakter ujęcia obywatelskiego.
To zdarzenie jest kolejnym dowodem na to, jak ogromne znaczenie ma szybka i odważna reakcja świadków. Gdyby kierowca odjechał, mógłby doprowadzić do kolejnej kolizji — być może już ze skutkami tragicznymi.
Ostateczne ustalenia w sprawie zależeć będą od wyników badań oraz zgromadzonego materiału dowodowego. Policja wyjaśnia dokładny przebieg kolizji, zachowanie kierowcy oraz wszystkie okoliczności dramatycznych wydarzeń w centrum Pruszkowa.




FOT. Marek Śliwiński
- Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. jeżeli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
- Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
- Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas interesujący temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!
















