Uciekł po tym, jak zniszczył człowiekowi życie. Jest wyrok w sprawie dramatu pod Legnicą

pulslegnicy.pl 1 godzina temu

37-letni Sławomir B., który we wrześniu ubiegłego roku w Golance Dolnej doprowadził do potwornego wypadku motocyklisty i uciekł z miejsca zdarzenia, usłyszał wyrok. Mężczyzna nie miał prawa jazdy, złamał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, jechał autem z fałszywymi tablicami i bez OC. Ofiara do końca życia pozostanie osobą niesamodzielną.

Sąd Rejonowy w Legnicy skazał 38-letniego dziś Sławomira B. na karę łączną 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Oprócz więzienia sąd orzekł wobec niego również dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.

– Sąd orzekł wobec sprawcy także dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, obowiązek zapłaty nawiązki na rzecz pokrzywdzonego w kwocie 35 tys. złotych, trzy świadczenia pieniężne na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym w łącznej wysokości 20 tys. złotych oraz obowiązek zwrotu kosztów zastępstwa procesowego na rzecz oskarżyciela posiłkowego – poinformowała Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Do tragedii doszło 17 września 2025 roku około godziny 6:55 w Golance Dolnej. Motocyklista jechał z Legnicy w kierunku Prochowic. Z naprzeciwka nadjeżdżał volkswagen touran prowadzony przez Sławomira B. Jak ustalili śledczy, kierowca auta bez użycia kierunkowskazu nagle skręcił w prawo na posesję, przecinając tor jazdy motocyklisty.

Mężczyzna jadący jednośladem nie miał szans uniknąć zderzenia. Mimo gwałtownego hamowania i próby położenia motocykla uderzył w samochód z ogromną siłą.

Skutki wypadku okazały się dramatyczne. Pokrzywdzony doznał rozległych obrażeń kręgosłupa. Biegli stwierdzili ciężki uszczerbek na zdrowiu, a motocyklista jest dziś całkowicie niezdolny do pracy i samodzielnej egzystencji.

Po wypadku sprawca początkowo wysiadł z auta, ale widząc stan rannego motocyklisty, wsiadł z powrotem do samochodu i uciekł. Świadkowie próbowali go zatrzymać, jednak bezskutecznie.

– Dodatkowo świadkowie wskazywali na skandaliczne zachowanie sprawcy tuż po wypadku – zamiast udzielić pomocy pokrzywdzonemu gestykulował, obarczał winą ofiarę, a następnie odjechał z miejsca zdarzenia, niemal potrącając świadków, którzy próbowali go zatrzymać – przekazała Liliana Łukasiewicz,

Śledczy ustalili też, iż Sławomir B. nigdy nie posiadał prawa jazdy. W chwili wypadku obowiązywał go sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, wcześniej był zatrzymywany za jazdę pod wpływem metamfetaminy, a auto, którym się poruszał, miało tablice rejestracyjne przypisane do innego pojazdu i nie posiadało ważnego OC.

Na rozprawie oskarżony do końca nie uznawał swojej winy. Dopiero pod koniec procesu przeprosił pokrzywdzonego i wyraził skruchę. Prokuratura oceniła wyrok jako słuszny.

Idź do oryginalnego materiału