Trudny dzień Energylandia Rally Team. Lategan przejmuje prowadzenie

rallyandrace.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Trudny dzień Energylandia Rally Team. Lategan przejmuje prowadzenie


Henk Lategan został nowym liderem Desafío Ruta 40 po niezwykle wymagającym trzecim etapie rajdu. Najdłuższa próba tegorocznej edycji przyniosła ogromne zmiany w klasyfikacji generalnej, a z rywalizacji odpadli między innymi João Ferreira i Lucas Moraes. Trudny dzień przeżyły także załogi Energylandia Rally Team.

Środowy etap wokół San Rafael liczył aż 575 kilometrów, z czego 409 kilometrów stanowił odcinek specjalny. Długa i wyczerpująca próba okazała się prawdziwym testem wytrzymałości zarówno dla kierowców, jak i sprzętu.

Jednym z pierwszych pechowców dnia został Carlos Sainz, którego Ford został unieruchomiony przez awarię paska napędowego. Jeszcze większy chaos wywołało jednak zdarzenie z udziałem João Ferreiry i Lucasa Moraesa. Portugalczyk prowadził zarówno na etapie, jak i w klasyfikacji generalnej, ale jego Toyota zderzyła się z Dacią aktualnego mistrza świata. Ferreira uszkodził układ kierowniczy i kilkadziesiąt kilometrów później musiał wycofać się z dalszej jazdy.

Z całego zamieszania najlepiej skorzystał Henk Lategan. Kierowca Toyota Gazoo Racing W2RC objął prowadzenie na trasie i nie oddał go już do mety. Dla reprezentanta RPA było to pierwsze etapowe zwycięstwo w Desafío Ruta 40 oraz siódmy triumf w karierze w mistrzostwach świata W2RC.

Drugie miejsce na etapie zajął Sébastien Loeb ze stratą 1 minuty i 36 sekund, a trzeci był Seth Quintero. Bardzo solidny występ zanotował również Nasser Al-Attiyah. Katarczyk, mimo trudnej pozycji startowej, ukończył etap tuż za podium i awansował na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej.

Po trzech dniach rajdu Lategan prowadzi w klasyfikacji generalnej przed Quintero, a Al-Attiyah po raz pierwszy w tym tygodniu znalazł się na podium „generalki”. Toyota utrzymała pełną kontrolę nad rajdem, kontynuując dominację w kategorii Ultimate.

Trzeci etap był bardzo trudny również dla załóg Energylandia Rally Team. Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk ukończyli próbę mimo licznych problemów. Polacy złapali kapcia, później stracili sporo czasu po błędzie nawigacyjnym, a dodatkowo przez większą część dnia jechali w kurzu za wolniejszymi załogami.

„Kończymy niesamowicie długi i trudny etap. Początek był całkiem dobry – mieliśmy tylko jednego kapcia. Później minęliśmy tatę i Maćka po dachowaniu. Szkoda, iż ich wtedy nie widzieliśmy, bo pomoglibyśmy postawić samochód na koła. Niestety później zgubiliśmy drogę i straciliśmy tam co najmniej 15 minut. Potem mieliśmy jeszcze problemy z wyprzedzaniem wolniejszych załóg, więc praktycznie cały dzień jechaliśmy w kurzu. Wiele załóg miało dziś problemy, dlatego cieszymy się, iż jesteśmy na mecie” – powiedział Eryk Goczał.

Znacznie gorzej dzień zakończył się dla Marka Goczała i Macieja Martona. Ich Toyota zsunęła się ze ściętej wydmy i dachowała. Choć samochód nie został poważnie uszkodzony, załoga nie była w stanie samodzielnie postawić auta na koła i musiała skorzystać z pomocy organizatora, co oznaczało koniec rywalizacji na etapie.

W czwartek zawodnicy wracają do San Juan. Organizatorzy przygotowali kolejny wymagający odcinek specjalny o długości ponad 320 kilometrów.

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.

Idź do oryginalnego materiału