Nie żyje 17-latka ranna w wypadku, do którego doszło w grudniu w Częstochowie. Była jedną z trzech pasażerek auta, którym kierował 18-latek bez prawa jazdy. Według śledczych młody mężczyzna uciekał przed policją, a następnie doprowadził do tragicznego zdarzenia. Za spowodowanie wypadku grozi mu do ośmiu lat więzienia.
Tragiczny wypadek nastolatków w Częstochowie. Zmarła jedna z pasażerek

Po wypadku, do którego doszło 30 grudnia, 17-latka została przewieziona do szpitala z poważnymi obrażeniami głowy i klatki piersiowej. Dziewczyna zmarła w nocy z wtorku na środę - podało Polskie Radio Kielce.
Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ przedstawiła wcześniej kierującemu pojazdem 18-letniemu Antoniemu O. zarzut spowodowania wypadku w ruchu drogowym wskutek niezachowania zasad bezpieczeństwa. Wykluczono, iż w chwili zdarzenia był pod wpływem środków odurzających.
Częstochowa. 18-latek kierował bez uprawnień. Doprowadził do wypadku
Młody mężczyzna nie miał prawa jazdy. Prokuratorzy wnioskowali o areszt, ale zamiast tego Sąd Rejonowy w Częstochowie nałożył na 18-latka dozór policyjny, 20 tys. złotych poręczenia majątkowego oraz zakazy kontaktowania się ze świadkami i opuszczania kraju.
ZOBACZ: Spore awarie w kilku miastach. Tysiące osób mogą zostać bez ogrzewania
Do grudniowego wypadku doszło na ulicy Lourdyjskiej. Gdy mundurowi zauważyli, iż kierowca Volkswagena nie włączył kierunkowskazu, zjeżdżając z ronda, postanowili zatrzymać pojazd do kontroli.
"Kierujący zlekceważył jednak sygnały do zatrzymania i odjechał. Mundurowi ruszyli za nim. Gdy dojeżdżali do pobliskiej stacji paliw okazało się, iż pojazd, którym podróżowali młodzi ludzie, wjechał pod biegnące przy drodze rury ciepłownicze" - informowała częstochowska policja.
Wypadek w Częstochowie. Kierowcy grozi do ośmiu lat więzienia
Ustalono, iż mężczyzna stracił kierowanie nad pojazdem. Dach samochodu został zmiażdżony przez rury do linii drzwi, a podróżujący pojazdem zostali zakleszczeni. Aby ich wydostać, strażacy musieli wyciąć dach i użyć dźwigu.
ZOBACZ: Katastrofa kolejowa w Tajlandii. Zginęło ponad 20 osób
Wszyscy - 18-letni kierowca i pasażerki w wieku 15, 16 i 17 lat - zostali przewiezieni do szpitala. Stan najstarszej z dziewczyn od początku był określany jako ciężki. Antoni O. przyznał się do zarzucanych mu czynów, jednak zaprzeczył, iż wyłączył światła w trakcie ucieczki. Grozi mu od pół roku do ośmiu lat więzienia.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni














