
Co najmniej 70 osób zginęło w wyniku brutalnego ataku gangu Gran Grif na miejscowość Petite-Rivière w zachodniej części Haiti – poinformowała agencja Reuters. Bilans ofiar może jednak wzrosnąć, ponieważ walki w regionie przez cały czas trwają.
Do masakry doszło w dzielnicy Jean-Denis w departamencie Artibonite. Według „The Haitian Times” ataki rozpoczęły się w sobotę i trwały przez cały weekend, a także w poniedziałek. Oprócz ofiar śmiertelnych co najmniej 30 osób zostało rannych, a około 50 domów spalono.
Świadkowie opisują sceny skrajnej przemocy. W jednej rodzinie zginęło trzech braci, w innej – trzech kuzynów. Uzbrojeni napastnicy podpalali budynki, zmuszając mieszkańców do ucieczki. Choć sytuacja chwilowo uspokoiła się po przybyciu policji, po jej wycofaniu gang powrócił i kontynuował ataki.
Mieszkańcy zarzucają władzom opóźnioną i niewystarczającą reakcję. Oficjalne komunikaty policji przez długi czas mówiły jedynie o 16 ofiarach, co – według lokalnych relacji – nie oddaje skali tragedii. Jedna z kobiet, która straciła dziewięciu krewnych, pytała wprost, czy państwo jest w stanie zapewnić obywatelom bezpieczeństwo.
Region Artibonite, niegdyś uznawany za względnie spokojny, od miesięcy doświadcza nasilającej się aktywności gangów. Przestępcy przejmują kontrolę nad szlakami transportowymi, zakłócając dostawy żywności i zmuszając mieszkańców do opuszczania domów.
Według danych ONZ, między marcem 2025 a styczniem 2026 roku w starciach z udziałem gangów i sił bezpieczeństwa zginęło ponad 5,5 tys. osób. W listopadzie 2024 roku ten sam gang odpowiadał za masakrę w Pont-Sondé, w której zginęło co najmniej 115 osób.
Najnowszy atak pogłębia obawy o dalszą eskalację przemocy w kraju, który już teraz walczy z poważnym kryzysem bezpieczeństwa i gospodarczym.













