Rok więzienia w zawieszeniu i po tysiąc złotych nawiązki dla członków rodziny zmarłego - taki wyrok usłyszał kierowca białostockiego autobusu, oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku. Mężczyzna został przytrzaśnięty przez drzwi pojazdu, a następnie wpadł pod koło. Zginął na skutek poniesionych obrażeń.
Tragiczna śmierć w autobusie miejskim. Kierowca usłyszał wyrok

Wyrok jest zgodny z wnioskiem prokuratury. To rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i po tysiąc zł nawiązki dla bliskich ofiary; to w sumie siedem osób, które miały w tej sprawie status oskarżycieli posiłkowych.
Orzeczenie jest nieprawomocne. Obrona, która chciała uniewinnienia, ewentualnie nadzwyczajnego złagodzenia kary zapowiada wystąpienie o uzasadnienie na piśmie, co otwiera jej drogę do ewentualnej apelacji.
Tragiczny wypadek w Białymstoku. Senior ciągnięty przez autobus
Do wypadku doszło w maju 2024 r. przy przystanku autobusowym na pętli przy skrzyżowaniu ulic Raginisa i Niemeńskiej w Białymstoku. Nogę jednego z pasażerów przycisnęły zamykające się drzwi pojazdu. 56-letni kierowca ruszył, wskutek czego pasażer, starszy mężczyzna, stracił równowagę i upadł. Był ciągnięty przez autobus, a ostatecznie przyciśnięty prawym, tylnym kołem do krawężnika. Zmarł wskutek odniesionych obrażeń.
Według aktu oskarżenia Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ, kierowca miejskiego autobusu nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym - nienależycie obserwował sytuację w przestrzeni pasażerskiej, nie dostrzegł pasażera wysiadającego przez trzecie drzwi pojazdu i w takiej sytuacji ruszył z przystanku.
ZOBACZ: Białystok: Jechał hulajnogą elektryczną, po czym zmarł. Wcześniej zderzył się z pieszym
Kierowca nie przyznał się do takiego zarzutu. Przed sądem odmówił składania wyjaśnień, ale w śledztwie mówił, iż gdy doszło do wypadku, robił szósty kurs na swojej trasie, mocno padało, a widoczność była bardzo ograniczona.
Zapewniał, iż na przystanku zatrzymał się we adekwatnym miejscu, otworzył drzwi, wysadził pasażerów i nie widział, żeby ktoś jeszcze wsiadał lub wysiadał.
Kierowca autobusu nie przyznał się do winy
Podkreślał, iż prowadził autobus, w którym zamknięcie drzwi poprzedzone jest ostrzegawczym sygnałem dźwiękowym, są w nim też nalepki zakazujące wsiadania bądź wysiadania po takim sygnale. Mówił, iż drzwi zamknęły się bez problemu, a - jak zaznaczył - w tym modelu pojazdu nie da się nim ruszyć z drzwiami niedomkniętymi. Według jego wyjaśnień, gdy ruszył, do drzwi z przodu podbiegła kobieta, krzycząc, by się zatrzymał. To ona mu powiedziała, iż pod kołem autobusu leży człowiek.
Przyznał jednak, iż przegubowy autobus stał na pętli w taki sposób, iż nie widział w lusterkach końca pojazdu, nie patrzył też na - znajdujące się w pojeździe - monitory kamer.
Sąd uznał, odwołując się przede wszystkim do opinii biegłego i wyników oględzin autobusu, iż kierowca mógł obserwować sytuację w pojeździe i za drzwiami, gdyby skorzystał z kamer monitoringu w autobusie i prawego lusterka.
ZOBACZ: Tragiczny wypadek w Białymstoku. 3,5-letnie dziecko zginęło pod kołami samochodu
Jak mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Magdalena Beziuk-Gawęcka, nie ma przy tym znaczenia, iż nie zadziałał w drzwiach tzw. system rewersu (powodujący w takiej sytuacji ich otwarcie) i nie zwalnia to kierowcy z odpowiedzialności za decyzję o możliwości bezpiecznego ruszenia - lub nie - z przystanku.
Sąd zdecydował o warunkowym zawieszeniu kary
- Oskarżony jest kierowcą i to on decyduje, czy warunki, sytuacja na drodze, w tym przypadku w autobusie czy też na przystanku, pozwalają na podjęcie decyzji o rozpoczęciu procesu ruszania - powiedziała.
Warunkowo zawieszając wykonanie kary, sąd wziął pod uwagę trudną sytuację rodzinną tego mężczyzny; z tych samych powodów zwolnił go też od kosztów sądowych. Decydując o wysokości nawiązek na rzecz bliskich ofiary wypadku sąd ocenił, iż kwoty po 1 tys. zł będą realne do zapłaty przez oskarżonego i nie uwzględnił wniosku pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych, by było to po 5 tys. zł.
ZOBACZ: Podlasie. Kierowca ciężarówki wjechał pod prąd na S61
- W przypadku śmierci osoby bliskiej żadna kwota nie odda tak naprawdę straty, niemniej kwoty zasądzonych nawiązek muszą być realne do spełnienia dla oskarżonego - dodała sędzia Beziuk-Gawęcka.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni









