Tomaszowskie: Straty po suszy na ponad 10 tysiącach hektarów. Rolnicy czekają na pomoc

kronikatygodnia.pl 1 godzina temu
Powiat tomaszowski to zagłębie produkcji fasoli na Lubelszczyźnie. W tym roku na wielu polach plonu jednak nie będzie. Najpierw uprawom zaszkodziły wysokie temperatury w okresie kwitnienia, a później brak opadów.Rolnikom pozostaje zgłaszać straty i czekać na informacje o pomocy. Tyle iż tego czekania mają już dość.Straty na ponad 10 tysiącach hektarówJak przekazano nam w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim, w całym powiecie tomaszowskim zgłoszono 10 106,72 ha upraw uszkodzonych w wyniku wysokich temperatur. Największe straty powierzchniowe odnotowano w gminach: Ulhówek – 2219,63 ha; Telatyn – 1926,68 ha; Łaszczów – 1690,03 ha; Tyszowce – 1450,69 ha oraz Jarczów – 825,26 ha.Najbardziej dotkniętą uprawą była fasola – 9372 ha. Zgłoszenia dotyczą również grochu – 261,24 ha, pomidorów – 191,05 ha, cebuli – 88,20 ha, porzeczek – 81,32 ha, malin i jeżyn – 50,76 ha oraz truskawek i poziomek – 47,06 ha. Szczegóły przedstawia zamieszczona poniżej ramka.To jednak dane dotyczące powierzchni, na których rolnicy zgłosili uszkodzenia. Problemem pozostaje określenie, jak duże są rzeczywiste straty i na jakiej podstawie będą one wyliczane.Algorytm inaczej kwalifikuje stratyW lipcu Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi uruchomiło aplikację suszową, dzięki której producenci rolni mogą zgłaszać straty spowodowane suszą.Według rolników wskazania systemu znacznie różnią się od rzeczywistej sytuacji na polu.– Rolnik w aplikacji wyodrębnia każdy rodzaj uprawy i określa procent zniszczeń w wyniku suszy, ale system, na podstawie Klimatycznego Bilansu Wodnego, danych meteorologicznych z Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa oraz informacji o uprawach i glebie zawartych we wniosku rolnika, odnosi się do tych danych, które automatycznie pobiera z raportów IUNG dla danej lokalizacji, czyli weryfikuje zgłoszenie. Tyle że, jak przekazują mi rolnicy, ma się to nijak do rzeczywistości. U większości jest 95–98 proc. strat, a system pokazuje choćby zaledwie 11 proc. To jest po prostu kpina. Jakie to 11 proc., skoro tego plonu wcale nie ma?! Wszyscy mulczują uprawy z uwagi na brak plonu, co skutkuje brakiem opłacalności zbioru. Nikt przecież nie przeorałby upraw, gdyby miał plon, na który czeka cały rok, aby zrekompensować poniesione nakłady – alarmuje Piotr Kielar, rolnik, sekretarz powiatu i przewodniczący powiatowej rady Lubelskiej Izby Rolniczej w Tomaszowie Lubelskim.Jego zdaniem takich rozbieżności nie byłoby, gdyby na terenie całego powiatu było więcej stacji meteorologicznych.CZYTAJ TEŻ: Gmina Telatyn. Rolnicy walczą z suszą, której państwo nie widzi– Patrząc na mapę stacji, południowo-wschodnia Polska, szczególnie powiat tomaszowski, jest bardzo słabo pokryta. Dlatego niezbędnym jest, aby tych stacji było znacznie więcej. Dzięki temu dane byłyby bardziej zbliżone do rzeczywistych. Nie chcę się tłumaczyć za poprzedników, ale najwyraźniej zostało to zaniedbane – mówi Piotr Kielar.Dopiero druga stacjaW sierpniu rada gminy Tomaszów Lubelski zgodziła się na wydzierżawienie bez przetargu części gminnej działki w Pasiekach. Teren na 10 lat ma zostać udostępniony Instytutowi Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Powstanie tam stacja meteorologiczna wraz z niezbędną infrastrukturą techniczną.Będzie to dopiero druga stacja w powiecie tomaszowskim działająca w ramach ogólnopolskiego systemu monitorowania suszy i opadów.CZYTAJ TEŻ: Zasłużeni dla rolnictwa z odznakami, KGW docenione za wieńce. Dożynki powiatu tomaszowskiego [ZDJĘCIA]Pierwsza od około trzech lat funkcjonuje w Zatylu, w gminie Lubycza Królewska. O jej utworzenie zabiegał Piotr Kielar, który wówczas był członkiem powiatowej rady Lubelskiej Izby Rolniczej.– W powiecie powinno działać około 16 takich punktów pomiarowych, bo im jest ich więcej, tym łatwiej uchwycić lokalne różnice – uważa.A tych różnic nie brakuje. W jednej części miejscowości może spaść deszcz, a w drugiej nie. Podobnie może być z burzami czy gradem.– W lipcu przez pół miejscowości przeszło gradobicie, a przez drugie pół nie – mówi Kielar.Jego zdaniem właśnie dlatego dane z większej liczby punktów pomiarowych byłyby dla rolników bardzo ważne.Aplikacja, stacja i gołe poleProblem z oceną strat to jednak niejedyna kwestia, na którą zwraca uwagę przewodniczący powiatowej rady LIR.– Wojewoda lubelski powołał komisje gminne do szacowania strat, ale Ministerstwo Rolnictwa stoi na stanowisku, iż komisje te nie mają uprawnień do szacowania strat wywołanych wysokimi temperaturami. Taką informację otrzymała Lubelska Izba Rolnicza, która wciąż apeluje do ministerstwa o działanie [pismo, o którym mowa, z 24 sierpnia, zostało skierowane do prezesa Krajowej Rady Izb Rolniczych i jest opublikowane jako załącznik na stronie lir.lublin – dop. red.]. W efekcie wnioski złożone przez rolników w urzędach gmin zostały przekazane wojewodzie, który obiecuje podjęcie konkretnych działań dopiero w grudniu. Tak być nie może, żeby rolnik miał czekać do zimy, nie wiedząc, jakie będą warunki pomocy – denerwuje się przewodniczący.Podnosi, iż rolnicy zostali postawieni przed jeszcze innym dylematem – musieli zdecydować, czy ubiegać się o pomoc przez aplikację suszową, w której termin składania wniosków upływa 15 października, czy liczyć na wsparcie na podstawie wniosków składanych w gminach w związku ze stratami spowodowanymi wysokimi temperaturami. Te wnioski przyjmowano w lipcu.CZYTAJ TEŻ: ASF w natarciu. Powiatowy Lekarz Weterynarii apeluje do hodowców powiatu tomaszowskiego– Nie można łączyć obu tych źródeł wsparcia i trzeba zadeklarować wybór jednego z nich. Sęk w tym, iż warunki i stawki pomocy od wojewody wciąż pozostają niewiadomą – dodaje Piotr Kielar. I apeluje do władzy:– Potrzebna jest natychmiastowa reakcja, żeby rolnik wiedział konkretnie i mógł dokonać wyboru. Dobrze, w aplikacji suszowej będę miał tyle, z tych wniosków tyle… A nie tak, iż nie wiemy, co do czego. Powinny być jakieś jasne zasady, a nie wiadomo, na czym się stoi – uzasadnia.Skąd wziąć pieniądze na wydatki?To wszystko staje się tym bardziej dotkliwe, iż koszty produkcji rolniczej w ostatnich latach mocno wzrosły.– Kiedyś paliwo kosztowało 2 złote, a dzisiaj 8 złotych za litr. Na dodatek podnoszono jego cenę w trakcie żniw. To generuje gigantyczne wydatki przy zakupie tysięcy litrów – mówi Kielar.Przy braku plonu nie ma jednak przychodu, który pozwoliłby te koszty odzyskać. Zdaniem przewodniczącego LIR dla części gospodarstw może to oznaczać bardzo poważne kłopoty finansowe, a choćby widmo bankructwa.Tegoroczne straty mogą mieć również konsekwencje w przyszłym sezonie. Rolnicy, którzy nie zbiorą fasoli, nie będą mieli własnego materiału siewnego. Będą więc musieli kupić nasiona na kolejny rok.Kielar twierdzi, iż część gospodarzy poważnie zastanawia się choćby nad rezygnacją z uprawy fasoli w przyszłym roku.Zdaniem przewodniczącego problemy rolników mogą odbić się również na lokalnej gospodarce. Powiat tomaszowski ma charakter typowo rolniczy, a pieniądze zarabiane na sprzedaży płodów rolnych trafiają później do innych lokalnych firm i sklepów.– Brak pieniędzy u rolników oznacza spadek obrotów w innych gałęziach gospodarki: od handlu nawozami i maszynami po materiały budowlane, paliwa czy choćby podstawowe artykuły spożywcze – wylicza Kielar.Wszystko sprowadza się do najgorszego: nieopłacalność produkcji może mieć także wpływ na decyzje młodych mieszkańców powiatu.– Nieopłacalność w rolnictwie nie zachęci młodych ludzi do pozostania tutaj i prowadzenia gospodarstw – przewiduje nasz rozmówca.Lista gmin powiatu tomaszowskiego poszkodowanych w wyniku wysokich temperatur w 2026 r. Podane wartości oznaczają powierzchnię uszkodzonej uprawy w hektarach.Powierzchnia uszkodzonych uprawGmina JarczówMalina/jeżyna – 6,20 ha, porzeczka – 4,13 ha, truskawka/poziomka – 0,40 ha, agrest – 1,32 ha, cebula – 0,62 ha, ogórek – 0,60 ha, pomidor – 12,87 ha, fasola – 789,69 ha, groch – 9,43 ha. Łącznie: 825,26 ha.Gmina KryniceMalina/jeżyna – 4,64 ha, porzeczka – 24,05 ha, truskawka/poziomka – 0,34 ha, ogórek – 0,36 ha, pomidor – 11,28 ha, fasola – 198,87 ha, groch – 11,98 ha. Łącznie: 251,52 ha.Gmina ŁaszczówMalina/jeżyna – 3,41 ha, truskawka/poziomka – 5,71 ha, cebula – 17,29 ha, ogórek – 4,55 ha, pomidor – 87,30 ha, seler – 0,03 ha, fasola – 1550,55 ha, groch – 21,19 ha. Łącznie: 1690,03 ha.Gmina UlhówekMalina/jeżyna – 1,26 ha, cebula – 59,39 ha, ogórek – 5,15 ha, pomidor – 50,10 ha, fasola – 2045,90 ha, groch – 57,33 ha. Łącznie: 2219,63 ha.Gmina BełżecPorzeczka – 3,04 ha, fasola – 5,44 ha. Łącznie: 8,48 ha.Gmina RachanieMalina/jeżyna – 0,72 ha, porzeczka – 11,04 ha, truskawka/poziomka – 19,93 ha, cebula – 8,80 ha, ogórek – 0,94 ha, pomidor – 0,04 ha, fasola – 534,40 ha, groch – 0,12 ha. Łącznie: 575,05 ha.Gmina TarnawatkaMalina/jeżyna – 1,61 ha, truskawka/poziomka – 0,58 ha, fasola – 178,93 ha, groch – 59,37 ha. Łącznie: 240,49 ha.Gmina TelatynMalina/jeżyna – 1,20 ha, truskawka/poziomka – 5,56 ha, cebula – 2,10 ha, pomidor – 23,99 ha, fasola – 1891,50 ha, groch – 2,33 ha. Łącznie: 1926,68 ha.Gmina Tomaszów LubelskiMalina/jeżyna – 24,29 ha, porzeczka – 22,35 ha, truskawka/poziomka – 14,15 ha, borówka – 1,20 ha, fasola – 250,75 ha, groch – 26,99 ha. Łącznie: 339,73 ha.Gmina TyszowceMalina/jeżyna – 0,10 ha, porzeczka – 2,03 ha, truskawka/poziomka – 0,07 ha, pomidor – 5,47 ha, seler – 0,83 ha, fasola – 1437,43 ha, groch – 4,76 ha. Łącznie: 1450,69 ha.Gmina Lubycza KrólewskaMalina/jeżyna – 0,53 ha, truskawka/poziomka – 0,20 ha, borówka – 1,05 ha, fasola – 457,00 ha, groch – 27,17 ha. Łącznie: 485,95 ha.Gmina SusiecMalina/jeżyna – 6,80 ha, porzeczka – 14,68 ha, truskawka/poziomka – 0,12 ha, fasola – 31,54 ha, groch – 40,07 ha. Łącznie: 93,21 ha.(Źródło: Lubelski Urząd Wojewódzki w Lublinie)
Idź do oryginalnego materiału