Mam wrażenie, iż przez ostatnich kilka lat producenci motocykli trochę zapomnieli, iż nie każdy motocyklista potrzebuje rzucającej na kolana mocy, aktywnego zawieszenia, radaru obserwującego pół województwa i ekranu, pozwalającego na kontakt ze światem przez media społecznościowe. Czasami człowiek chce po prostu motocykla. Takiego, na którym można pojechać do pracy, wyskoczyć w niedzielę na zakręty, przejechać 200 kilometrów bez zastanawiania się przy tym, czy właśnie używa odpowiedniego z siedemnastu dostę