Spowodował tragedię na drodze, teraz uciekł ze szpitala. Wydano list gończy

polsatnews.pl 1 godzina temu

Prokuratura Rejonowa w Rzeszowie wydała list gończy za Kamilem Bocheńskim. 42-latek jest podejrzany o spowodowanie tragicznego wypadku, w wyniku którego zginęły trzy osoby. Zaraz po zdarzeniu mężczyzna został przetransportowany do szpitala, skąd - przy pomocy żony - uciekł po kilku dniach.

Facebook/Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie
Kamil Bocheński poszukiwany listem gończym za spowodowanie śmiertelnego wypadku w Głogowie Małopolskim

Do tragicznego wypadku doszło 22 sierpnia na drodze krajowej nr 9 w miejscowości Głogów Małopolski (woj. podkarpackie). Zderzyły się tam czołowo dwa samochody. - Z ustaleń prokuratury wynika, iż Kamil B., kierując samochodem marki BMW X4, umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym - informował na początku września Krzysztof Ciechanowski z rzeszowskiej prokuratury.

Jak nadmieniał, "w wyniku nieprawidłowej obserwacji drogi oraz niezachowania szczególnej ostrożności podjął manewr wyprzedzania, nie upewniając się, czy posiada dostateczną widoczność i wolną przestrzeń". - Doprowadziło to do gwałtownego, czołowego zderzenia z prawidłowo jadącym z naprzeciwka samochodem marki Kia Stonic - przekazywał Ciechanowski.

Głogów Małopolski. Trzy osoby zginęły w wypadku. Sprawca uciekł ze szpitala

W wyniku wypadku na miejscu zginęły dwie osoby podróżujące Kią. Trzecia zmarła kilkanaście dni później w szpitalu. Do placówki medycznej trafił również kierowca BMW. Dwa dni później Kamil Bocheński usłyszał zarzuty związane ze spowodowaniem wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Prokuratura wnioskowała o tymczasowy areszt dla podejrzanego, jednak nie zgodził się na to sąd.

ZOBACZ: Brat śmiertelnie potrącił brata. Policja: To nie był zwykły wypadek

- Sąd nie przychylił się do wniosku o izolację, ani nie zastosował żadnych wolnościowych środków zapobiegawczych, motywując to ciężką sytuacją zdrowotną oraz stanem psychicznym podejrzanego i jego żony (związanym z utratą dziecka w lipcu - red.), nakazując zwolnienie zatrzymanego - przekazał prok. Krzysztof Ciechanowski.

Prokuratura skierowała zażalenie na decyzję sądu. Zanim została ona jednak rozpatrzona, podejrzany... uciekł ze szpitala. - 26 sierpnia prokuratura została powiadomiona, iż Kamil B., bez uzyskania formalnego wypisu ze szpitala, przy asyście małżonki, samowolnie opuścił Oddział Traumatologii i Ortopedii szpitala w Rzeszowie - przekazał prokurator.

Spowodował wypadek i uciekł ze szpitala. Areszt dla Kamila Bocheńskiego

Rozpoczęły się poszukiwania, które do dzisiaj nie przyniosły rezultatu. - Z uwagi na ukrywanie się podejrzanego, nie zdołano wykonać z jego udziałem dalszych czynności procesowych niezbędnych do zakończenia śledztwa - przekazał Ciechanowski.

Przed miesiącem Sąd Okręgowy w Rzeszowie uwzględnił argumentację prokuratora i wydał postanowienie o zastosowaniu wobec Kamila Bocheńskiego tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. 30 września prokuratura poinformowała o wydaniu za mężczyzną listu gończego.

Śledczy poinformowali, iż "kluczowe dla sprawy okazały się wyniki badań krwi podejrzanego". - Wykazały one, że Kamil B. kierował pod wpływem substancji psychotropowych: zolpidemu (grupa IV-P) oraz 3-CMC (grupa II-P). Stężenie tych środków upośledzało jego sprawność psychomotoryczną w stopniu odpowiadającym obecności alkoholu we krwi powyżej 0,5 promila - wyjaśnił prok. Krzysztof Ciechanowski.

W związku z tym śledczy zmienili kwalifikację zarzucanego Kamilowi Bocheńskiemu czynu. w tej chwili jest to spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym w stanie pod wpływem substancji psychotropowych. Za to przestępstwo grozi kara więzienia w wymiarze nie niższym niż pięć lat.

WIDEO: Piątkowska w wyścigu o prezydenturę w Krakowie. "Mam odwagę to mówić"
Idź do oryginalnego materiału