Utrata panowania na zakręcie drogi Do tragicznego w skutkach wypadku doszło w sobotę (3 października), tuż przed godziną 16:30, na terenie niezabudowanym w miejscowości Siedliszcze (powiat chełmski). Ze wstępnych ustaleń pracujących na miejscu policjantów wynika, iż 29-letni mężczyzna kierujący samochodem marki Renault, pokonując zakręt na drodze powiatowej, nagle zjechał na przeciwległy pas ruchu. Niestety, manewr ten zakończył się czołowym zderzeniem z prawidłowo jadącym z naprzeciwka kombajnem rolniczym marki John Deere, za którego kierownicą siedział
31-latek.Tragiczny finał i nieoczekiwane odkrycie Sytuację na drodze pogorszyło kolejne uderzenie. Jadący bezpośrednio za renault 30-letni kierowca BMW nie zdołał w porę wyhamować i najechał na maszynę rolniczą, uderzając w jej koło. Wszyscy trzej kierowcy biorący udział w zdarzeniu to mieszkańcy powiatu chełmskiego.W wyniku odniesionych obrażeń 29-letni kierowca Renault poniósł śmierć na miejscu. Pozostali dwaj uczestnicy wypadku nie odnieśli poważniejszych obrażeń. Funkcjonariusze sprawdzili stan ich trzeźwości – badanie alkomatem wykazało, iż zarówno kierowca kombajnu, jak i kierowca BMW byli trzeźwi. Dodatkowo pobrano od nich krew do badań.Kiedy policjanci zweryfikowali dane uczestników w systemach informatycznych, na jaw wyszedł kolejny fakt. 30-letni kierowca BMW posiadał aktualnie obowiązujący, orzeczony przez sąd zakaz prowadzenia pojazdó
w.Prokuratorskie śledztwo Czynności na miejscu tragedii prowadzone były pod ścisłym nadzorem prokuratora. Zgodnie z jego decyzją, ciało zmarłego 29-latka zostało zabezpieczone do wykonania sekcji zwłok. Chełmscy policjanci będą teraz w toku śledztwa wyjaśniać szczegółowe przyczyny i okoliczności tego wypadku.O ostrożności i rozwadze na drogach przypomina rzecznik lubelskiej policji. – Zgodnie z kodeksem karnym za złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów grozi kara choćby do 5 lat pozbawienia wolności. Apelujemy do kierowców o wyobraźnię na drodze i zdjęcie nogi z gazu. Lepiej dojechać kilka minut później niż wcale – mówi komisarz Kamil Karbowniczek
z KWP w LublinieCzytaj też: